Od dwóch tygodni opisujemy w DGP sprawę rekordowych przekroczeń stężeń arsenu w Głogowie, gdzie pracuje Huta Miedzi należąca do KGHM. Próbowaliśmy sprawdzić, czy oprócz ludzi (miasto i KGHM są w trakcie badań mieszkańców) ktoś bada produkty rolne, które mogą być skażone toksycznym arsenem (As).
Sprawą jednak, jak gorącym kartoflem, przerzucają się kolejne instytucje. Ministerstwo Rolnictwa przerzuca odpowiedzialność na Ministerstwo Zdrowia, a konkretnie sanepid, sanepid na wojewodę, wojewoda na starostę, starosta na marszałka województwa, ten wraca do starosty, a starosta do sanepidu.
Resort rolnictwa po informacjach DGP uznał, że badaniem produktów rolnych powinien zająć się sanepid. Nie ma więc jasności, jak prowadzić badania i kto ma za to płacić. – – opowiada Jarosław Klus ze Stowarzyszenia ProNatura. – – odpowiada Jarosław Dudkowiak, starosta powiatu głogowskiego. I odsyła do... sanepidu.
– – przyznaje Magdalena Biskup-Papuga, p.o. zastępcy dyrektora Sanepidu w Głogowie. I dodaje, że jedyne badania, które były prowadzone, dotyczyły stężenia innych metali ciężkich, takich jak ołów, kadm i rtęć np. w sałacie. – – dodaje Biskup-Papuga. Kto decyzję ma podjąć? Tego nie precyzuje.
Oficjalne dane o zanieczyszczeniu środowiska arsenem nie stanowiły do tej pory wskazówki do badań. Tymczasem od 2014 r. z raportów o stanie powietrza w Polsce opracowywanych przez Inspekcję Ochrony Środowiska wynika, że w kraju tylko w dwie z 46 stref stężenia arsenu są przekroczone i chodzi tu o Głogów i Legnicę, gdzie pracują huty KGHM. Dokumenty jasno wskazują jako przyczynę "przekroczenia poziomu docelowego, określonego dla średnich rocznych stężeń arsenu (...) oddziaływanie emisji z zakładów przemysłowych zlokalizowanych w pobliżu stacji pomiarowej".
Kilka lat temu zostało wykonane badanie płodów rolnych przez Instytut Upraw Nawożenia i Gleboznawstwa. Choć wyniki były złe, nie są uznawane za podstawę do podjęcia dalszych działań, bo jak wynikało z zamówionej przez KGHM ekspertyzy oraz opinii starosty – badania zostały wykonane w... celach naukowo-badawczych, a nie wynikały z przepisów prawa.
Nie jest możliwe również jednoznaczne wskazanie winnego tak wysokich stężeń As. Tutaj trwa podobny ping-pong: starostwo zwracało się z prośbą do marszałka województwa dolnośląskiego o dokładną analizę problemu, w tym określenie w corocznym programie ochrony powietrza konkretnych działań naprawczych, które prowadziłyby do zmniejszenia emisji toksycznego As na terenie Głogowa. Starostwo do ostatniego programu wydało negatywną opinię, bowiem dokument... nie wskazywał, skąd się biorą przekroczenia arsenu, a KGHM brał na siebie tylko jedną trzecią odpowiedzialności.
Kolejnym absurdem jest brak przeglądu ekologicznego, czyli sprawdzenia, czy działanie huty negatywnie oddziałuje na środowisko. Ministerstwo Środowiska uważa, że KGHM nie musi przeprowadzić takiego audytu, by otrzymać pozwolenie zintegrowane na prowadzenie działalności. Sprawa o to, czy powinien być taki wymóg czy nie, toczy się w sądzie administracyjnym w związku ze skargą złożoną przez organizację ProNatura. Tymczasem według resortu rolnictwa, tylko na bazie przeglądu, gdyby wykazał on, że teren jest skażony i można mu nadać etykietę obszaru ograniczonego, starostwo byłoby zobowiązane do prowadzenia badań.
Pytany o możliwości działań w celu zmniejszenia zanieczyszczeń pochodzący z Głogowa poseł Wojciech Zubowski, szef sejmowej Komisji Energii i Skarbu Państwa, przekonuje, że trzeba podjąć działania eliminujące tak wysokie stężenie arsenu w powietrzu. Ale jak zmusić do tego kontrolowany przez Skarb Państwa KGHM? Nie precyzuje. I dodaje, że są różne opinie co do tego, czy KGHM na pewno odpowiada za tak wysokie przekroczenie arsenu, choć jest to prawdopodobne.
Arsenu coraz bardziej mają dość mieszkańcy – sąsiedzi Huty Miedzi Głogów, choć okazuje się, że to nie ich jedyny kłopot z KGHM. – – mówi nam Justyna Tywoniuk, mieszkanka Słonego.
Kością niezgody jest też planowana przez Polską Miedź budowa szybu GG-2 (Odra). – – tłumaczy Tywoniuk.
Spółka tłumaczy, że 32 już w jej historii szyb nie może powstać w innym miejscu.
– – mówi DGP Justyna Mosoń, rzeczniczka KGHM. – – tłumaczy. Dodaje, że zaproponowana lokalizacja wynika z potrzeby zachowania największej odległości od istniejących zabudowań okolicznych miejscowości (w tym Słonego). – – mówi nam Mosoń.