Ustanowiony przez Organizację Narodów Zjednoczonych, ukierunkowuje działania na problem społecznego wykluczenia chorych. Wynikiem trądu jest nie tylko utrata wzroku, czy władzy w kończynach, ale także - poczucia własnej wartości i przydatności społecznej.

Reklama

Trąd to jedna z najdłużej towarzyszących człowiekowi chorób zakaźnych. Mimo postępów medycyny i niezbyt wysokich kosztów leczenia, wciąż jest aktualnym problemem na świecie. Trędowaci najczęściej mogą liczyć głównie na misjonarzy, którzy zapewniają chorym nie tylko diagnostykę i terapię antybiotykową, lecz także stałą opiekę.

Szacuje się, że w ciągu ostatnich 30. lat ponad 16 milionów chorych odzyskało zdrowie, choć znaczna część z nich została trwale okaleczona i do końca życia będzie potrzebowała specjalistycznej opieki.

Każdego roku Światowa Organizacja Zdrowia odnotowuje blisko ćwierć miliona nowych przypadków trądu. Wśród nich ponad 20 tysięcy stanowią dzieci poniżej 15-go roku życia.

Dokładna liczba chorych nie jest znana. Można tylko mówić o przypadkach, do których dotarły służby medyczne, bądź misjonarze. Trąd, niemal zapomniany w krajach rozwiniętych, wciąż rozwija się w środowiskach biedy i zacofania w częściach świata o klimacie tropikalnym i subtropikalnym, zwłaszcza w Afryce i południowo-wschodniej Azji. Tam właśnie odnotowuje się najwięcej nowych zachorowań.

W Indiach, które są krajem najbardziej zagrożonym chorobą trądu, od kilkudziesięciu lat pracują polscy misjonarze. W centralnej części Indii w 1969 roku powstał Ośrodek Rehabilitacji Trędowatych Jeevodaya, założony przez księdza i lekarza Adama Wiśniewskiego oraz Barbarę Birczyńską. Placówka otacza opieką kilkadziesiąt tysięcy osób, dotkniętych trądem oraz ich dzieci. Znajduje się tam między innymi, przychodnia zdrowia, centrum pomocy chorym na AIDS oraz szkoła z internatem dla 460 dzieci.

Po raz pierwszy Światowy Dzień Trędowatych ogłosił w 1954 roku Raoul Follereau, francuski podróżnik, pisarz i poeta. Zetknął się z problemem trądu w Afryce, gdy zbierał materiały do reportażu o Karolu de Foucauld. Zobaczył wówczas specjalne obozy przeznaczone dla osób trędowatych, umierających w nieludzkich warunkach. Od tej pory całe swoje życie poświęcił ludziom biednym, chorym i wyrzuconym na margines życia społecznego.

Stowarzyszenia i Fundacje Follereau działające na całym świecie, są wciąż najważniejszą instytucją niosącą pomoc trędowatym. W naszym kraju działa Fundacja Polska Raoula Follereau zajmująca się różnymi formami walki z tą chorobą, również szeroko rozumianym "trądem duchowym". Organizacja między innymi zbiera leki przekazywane misjonarzom w różnych krajach. Wspiera leczenie osób zarażonych oraz rehabilitację wyleczonych, które zostały okaleczone w wyniku choroby.

Działająca w ramach Ruchu Follereau Międzynarodowa Komisja Medyczna wyznaczyła na najbliższe lata trzy priorytety, są to: intensywna diagnostyka w terenie, szybko zastosowana terapia farmakologiczna zapobiegająca trwałym okaleczeniom oraz rehabilitacja i walka ze społecznym wykluczeniem chorych.

Światowy Dzień Trędowatych jest obchodzony w ponad 150. krajach świata. Tradycyjnie już, w ostatnią niedzielę stycznia.