Średnio jedna na 7 tysięcy kobiet rodzi się z brakiem macicy, ale przeszczep nie może być trwały. Stała groźba jego odrzucenia zmusza pacjentki do przyjmowania silnych środków immunosupresyjnych, obniżających naturalną odporność organizmu. Dlatego przeszczep trzeba będzie usunąć po urodzeniu dziecka, a najpóźniej po drugiej próbie, w razie niepowodzenia pierwszej ciąży.

Reklama

Na razie nie słychać głosów sprzeciwu wobec tej nowości medycznej, tak jak w przypadku zapłodnienia in vitro. Dwa dni temu protesty wywołała informacja, że w minionych latach 25 brytyjskich dziewic urodziło dzieci poczęte in vitro, nie próbując nigdy w życiu stosunku płciowego. Ale wczoraj sprzeciwu nie sprowokowała wiadomość o przełomie w leczeniu ślepoty starczej - dzięki komórkom macierzystym z zarodków uzyskanych w klinice in vitro.

Brytyjczycy przyjmują na ogół takie nowości medyczne pragmatycznie, ale parlament i władze medyczne ważą dokładnie argumenty etyczne obu stron - obrońców życia poczętego i rzeczników chorych lub niepełnosprawnych.