Minister Bartosz Arłukowicz przekonuje, że żądania Porozumienia Zielonogórskiego są niemożliwe do spełnienia. I wymienia życzenia lekarzy. Chcą oni zwiększenia finansowania podstawowej opieki zdrowotnej o 2 mld zł, współpłacenia przez pacjentów wizyt lekarskich. Lekarze nie chcą też robić sprawozdań z wykonywanych badań u pacjentów. Chcieliby również, aby w co drugą środę przychodnie były zamknięte. Do tego wolne w wybrane 20 dni w roku.

Reklama

CZYTAJ TAKŻE: NEWS dziennik.pl: Część przychodni zamknięta od Nowego Roku. Negocjacje zakończone fiaskiem>>>

- To jest szantaż - mówi minister zdrowia Bartosz Arłukowicz. I przekonuje, że i tak resort zdrowia poszedł na ustępstwa. Do tej pory proponował 700 mln zł. Obecnie oferta wynosi 1,1 mld zł. Skreślił też wiele kosztownych badań, które mieliby wykonywać lekarze w POZ.

PAP / Marcin Obara

Marek Twardowski z Porozumienia Zielonogórskiego przekonuje, że nie chodzi tylko o pieniądze. Chodzi m.in o to, by zagwarantować ustawowo czas wizyty na jednego pacjenta (15 minut). 20 dni wolnego to prośba o urlopy. Zaś każda druga środa po południu, to miałby być czas na szkolenia. Co do sprawozdawania, jakie badania wykonali u pacjentów lekarze uważają, że jest to tylko dokładanie biurokracji. Twardowski określa to mianem "sztuka dla sztuki". Resort tłumaczy, że potrzebne im te dane, by móc określić poziom finansowania danego lekarza: ci wykonujący najwięcej badań otrzymywaliby ponad 140 zł rocznie za pacjenta.

Lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego skarżą się również, że resort zdrowia chce zabrać im finansowanie za chorych, którzy wyświetlają się w systemie eWUŚ na czerwono jako nieubezpieczeni. Do tej pory otrzymywali za nich pieniądze. Chodzić może nawet o 3 mln osób. Dodają też, że zabrano im dodatek, który otrzymywali za przyjmowanie pacjentów w okresie wzmożonej zachorowalności, tzw. katarkowe. Przekonują, że dopóki resort nie pójdzie na ustępstwa, nie otworzą gabinetów.

Resort zdrowia już przygotował plan awaryjny. Z jednej strony przyjmować mogą szpitalne oddziały ratunkowe. A za każda wizytę takiego "zwyczajnego" pacjenta np. z gorączka otrzymają 45 zł. Dodatkową zachętą dla lekarzy by jednak 1 stycznia otworzyli praktykę, ma być to, że za pierwszą wizytę każdego nowego pacjenta, który do nich trafi otrzymają, podobnie jak SOR, 45 zł. Zaś pacjenci mają możliwość bezpłatnej zmiany lekarza prowadzącego. Jeżeli więc ich lekarz będzie strajkował, to mogą wybrać innego działającego lekarza.

Największy problem może być w województwie lubuskim, gdzie blisko 90 proc. lekarzy może strajkować.

Według danych resortu do tej pory (29 grudnia) 61 proc. przychodni oraz 68 proc. lekarzy prowadzących własną działalność podpisało już umowy z NFZ.