ZIP, czyli Zintegrowany Informator Pacjenta umożliwia chorym prześledzenie swojej historii medycznej, czyli kontaktów ze służbą zdrowia, a także realizacji recept od roku 2008. System pokazuje choremu, ile za jego leczenie zapłacił płatnik, czyli NFZ. Teoretycznie ZIP miał służyć pacjentom, ale bardziej przysłużył się samemu Funduszowi. Chorzy zgłaszają odkryte przez siebie nieprawidłowości urzędnikom. Przez pierwszych dziewięciu miesiącach działania konta wpłynęło ponad 1,3 tys. skarg, a wartość zakwestionowanych świadczeń wyniosła ponad pół miliona złotych.

Reklama

Przeżywam głęboki kryzys tożsamości, odkąd aktywowałem w NFZ konto ZIP i odkryłem, że w 2008 roku w Białymstoku przeprowadzono u mnie wziernikowanie pochwy - napisał na jednym z portali społecznościach pan Michał. I dodał pół żartem, pół serio: - W zasadzie wziernikowanie wziernikowaniem, pochwa pochwą, ale co ja w Białymstoku robiłem?

Chorzy błąd często dostrzegają właśnie ze względu absurdalność zabiegu, albo na nazwę miejscowości, w której nigdy nie byli, kiedy system pokazuje, że odwiedzili tam lekarza. Albo zwracają uwagę na dziwne leki, które ponoć wykupili. Jak przyznają urzędnicy, NFZ najwięcej nieprawidłowości wychodzi przy wizytach u dentystów, ginekologów, ale także w podstawowej opiece zdrowotnej.

Powód? Część to efekt nieetycznych zachowań lekarzy: pobierają od NFZ pieniądze za świadczenia, których nie wykonywali. Wystarczy, że podadzą PESEL i zapiszą zrealizowaną wizytę, której tak naprawdę nie było. W efekcie może dojść do takiej wpadki, jak wziernikowanie pochwy u mężczyzny. Czasem to po prostu pomyłka przy wpisywaniu numeru PESEL - w takiej sytuacji jedna cyfra może zmienić płeć.

Urzędnicy większość przypadków weryfikują i albo korygują numer pacjenta, albo też każą lekarzom oddawać pieniądze za fikcyjną wizytę.