Raport w tej sprawie opracowało brytyjskie Centrum Informacyjne Zdrowia i Opieki Społecznej.

Reklama

Część chorych na raka nerek, na jedną z odmian choroby neuromotorycznej i zagrożonych starczą utratą wzroku nie otrzymuje sprawdzonych i zaaprobowanych leków, które przepisuje się innym. Wszystko zależy od lokalizacji pacjenta.

Niektóre terenowe zarządy społecznej ochrony zdrowia ignorują centralne zalecenia, mimo że obowiązują one od lat. Chodzi w sumie o co najmniej 14 tysięcy pacjentów, w tym jedną trzecią chorych na raka nerek, którym dzięki odpowiednim lekom można dwukrotnie przedłużyć okres przeżycia.

Największą grupę poszkodowanych - aż 12 tysięcy - stanowią osoby, którym odmawia się zastrzyków na zwyrodnienie plamki żółtej oka, czyli główną przyczynę utraty wzroku w podeszłym wieku. Organizacje dobroczynne, które zgodziły się z konkluzjami raportu, twierdzą, że część pacjentów nie jest w ogóle informowana, że istnieją leki, które mogą im pomóc. Inni, którzy sami zdobędą tę wiedzę, skazani są na walkę z przeszkodami biurokratycznymi o coś, co się im należy.

Brytyjskie ministerstwo zdrowia zwróciło się od lokalnych zarządów, aby zadeklarowały, czy finansują centralnie zalecane terapie.