Miód z manuki pochodzi Nowej Zelandii, gdzie rośnie krzew manuki, zwany również drzewem herbacianym, niespotykany nigdzie indziej na świecie. Maorysi i Aborygeni od dawien dawna wykorzystywali twarde drewno manuki do wytwarzania wioseł, strzał i narzędzi, a unikalne właściwości krzewu znalazły zastosowanie w medycynie ludowej.

Reklama

Zauważono, że wywar z liści bądź kory tego drzewa pomaga leczyć bardzo wiele różnorodnych dolegliwości. Świat dowiedział się o tych wspaniałych właściwościach dopiero dzięki wyprawie kapitana Cook'a do Nowej Zelandii.

- Miód z manuki początkowo nie cieszył się uznaniem. Jego ciemna, karmelowa barwa i charakterystyczny, intensywny smak sprawiały, że pszczelarze oddawali miód rolnikom, którzy karmili nim zwierzęta. Gdy Nowozelandczycy zauważyli, że zwierzęta karmione tym miodem są zdrowsze od innych, wprowadzili go również do swojego menu - opowiada Ilona Zdziech, autorka książki "Kuchnia Nowej Zelandii".

Unikalnym składnikiem, który wyróżnia mono-kwiatowy miód z manuki od innych złocistych, pszczelich produktów jest substancja z silnymi właściwościami leczniczymi Methyloglyoxal - MGO. To związek produkowany w każdej komórce organizmu, który powstaje w skutek przemian biochemicznych. Miód cechuje ponadto wysokie stężenie substancji aktywnych, takich jak flawonoidy, polifenole i metyloglikosal. Oksydaza glukozy odpowiada natomiast za wysoką aktywność antybakteryjna miodu.

- Miód z manuki wykorzystywany jest jako naturalny produkt wspomagający leczenie przeziębień, przy problemach żołądkowych, a także jako składnik diety wzmacniający odporność, działa antybakteryjnie przeciw gronkowcowi. Nie tylko pomaga eliminować szkodliwe bakterie, ale działa również probiotycznie na florę bakteryjna w jelitach - mówi Ilona Zdziech.

Miód z manuki można stosować także zewnętrznie, aby przyśpieszyć gojenie ran. Opatrunek z manuki wykorzystywany jest przy problemach skórne nawet w niektórych nowozelandzkich szpitalach, a przez kobiety na Zielonej Wyspie do pielęgnacji skóry.