- podkreślił minister.
Dodał, że przystąpić do programu będą mogły tylko te kliniki, które będą gwarantowały i które już udowodniły, że przeprowadzają tę procedurę w .
Arłukowicz dodał, że celem programu jest także wpływ na poprawę trendów demograficznych. - zaznaczył.
- mówił minister.
Podkreślił, że celem programu jest również poprawa skuteczności i efektywności leczenia metodą in vitro. - przekonywał.
Przypomniał, że dzisiaj nie ma żadnych narzędzi, by przeprowadzać kontrole, sprawdzać, czy zabieg jest bezpieczny dla rodziców, co się dzieje dalej z zarodkami.
- podkreślił.
Dla kogo in vitro?
Zostaną opisane czytelne kryteria włączenia pacjentów do programu refundowania procedury in vitro, jak i kryteria wyłączające z programu - zapowiedział w poniedziałek na konferencji prof. Leszek Pawelczyk, prezentując założenia programu refundacji in vitro.
Jak powiedział, do programu będą kwalifikowane przede wszystkim pary, które bez programu zapłodnienia pozaustrojowego nie mają żadnych szans na uzyskanie ciąży. Powiedział, że są to przypadki, w których kobieta nie ma jajowodów lub są one niedrożne. Do tej grupy należą także pary, w których mężczyzna ma bardzo niskie parametry nasienia.
Kolejną grupą zakwalifikowaną do programu będą pacjentki, które są w trakcie leczenie niepłodności. "Został postawiony warunek, że leczenie musi trwać przynajmniej 12 miesięcy" - powiedział Pawelczyk.
"Trzecią grupa są pary, które są po leczeniu onkologicznym lub jego trakcie. Mówimy w ich przypadku o płodności odroczonej. Czyli najpierw trzeba się postarać, by zabezpieczyć możliwość zajścia w ciążę dla tych par, później wyleczyć ją onkologicznie i dopiero spróbować im uzyskać ciążę" - zaznaczył.
Pawelczyk zapowiedział, że zostaną opracowane także kryteria, które będą dyskwalifikowały pary, których szansa na uzyskania ciąży w ramach programu in vitro jest bardzo niewielka. "Wydajemy pieniądze społeczne, bramka, która będzie przepuszczała pacjentów do programu zapłodnienia pozaustrojowego nie może być szeroko otwarta" - zaznaczył.
Zaznaczył, że wykluczone będą pary, które już były poddawane dwóm lub trzem programom zapłodnienia pozaustrojowego i albo nie udało się w uzyskać w ogóle komórek jajowych, albo po przeniesieniu zarodków do macicy nie udało się uzyskać ciąży.
"Kolejna grupa, to są pacjentki, u których ze względu na upośledzoną czynność jajników, pomimo zastosowania najnowocześniejszych możliwych technik stymulacji jajeczkowania i tak są niewielkie szanse na uzyskanie komórek jajowych" - powiedział.
Dyskwalifikowana będzie także grupa par z poronieniami nawracającymi. "To pary, które bez problemu zachodzą w ciążę, tylko niestety albo ciąże się ronią, albo płody obumierają". Do refundacji in vitro nie przystąpią także kobiety, u których są jakiekolwiek nieprawidłowości anatomiczne.
Poinformował też, że maksymalna liczba uzyskanych zarodków w żadnej sytuacji nie będzie mogła przekroczyć sześciu.