Z danych Poltransplantu wynika, że do września 2012 r. na przeszczep nerki czekało 1581 osób, a na wszystkie transplantacje - 2284 chorych. Jedynie do przeszczepu nerki z powodu przewlekłej niewydolności tego narządu co roku zgłaszanych jest 1200 osób. Dlatego mimo wzrostu transplantacji w 2011 r. kolejka oczekujących na przeszczep się nie zmniejsza.

Dla zaspokojenia wszystkich potrzeb już teraz trzeba byłoby co roku przeszczepiać około 2 tys. nerek, 600 wątrób i 220 serc - ocenia prof. Roman Danielewicz, dyr. Poltransplantu. To prawie dwa razy więcej niż liczba obecnie wykonywanych przeszczepów.

Wiele zależy od tego jak dużo narządów zostanie pobranych od zmarłych. Tymczasem w ubiegłym roku, który był rekordowy pod względem liczby wykonanych przeszczepów, pozyskano 553 dawców, a zatem mniej niż w 2005 r. kiedy organy pobrano od 556 zmarłych, jak dotąd najwięcej w historii polskiej transplantologii.

Nerki i fragmenty wątroby pozyskiwane są również od żywego dawcy, którym najczęściej jest członek bliskiej rodziny chorego. Ale pod tym względem mamy jeszcze więcej do zrobienia.

Do końca września 2012 r. przeszczepiono 39 nerek i 12 fragmentów wątroby pobranych od żywych dawców, znacznie więcej niż w 2009 r. Nadal jednak przeszczepy od żywych dawców stanowią zaledwie 5 proc. wszystkich przeszczepów. W innych krajach jest ich dużo więcej. W USA i większości państwa Unii Europejskiej od żywych dawców przeszczepia się nawet więcej nerek niż od zmarłych.

Jedynie u dzieci wykonujemy dość dużo przeszczepów narządów pobranych od żyjących dawców. Z danych przedstawionych przez prof. Piotra Kalicińskiego, przewodniczącego Rady Transplantacyjnej, wynika, że pochodzi od nich 40 proc. przeszczepianych maluchom nerek oraz 15-20 proc. fragmentów wątroby. Dawcami są na ogół rodzice.

Robert Kęder z Polskiej Federacji Pacjentów Dialtransplant, który jest po transplantacji wątroby, przekonuje, że każde, nawet najmniejsze działanie, którego celem jest pobudzenie świadomości społecznej na temat dawstwa od osób zmarłych oraz żywych (przeszczepienia rodzinne), ma głęboki sens i daje nadzieje tym, dla których transplantacja jest jedynym ratunkiem.

Niepokojące jest to, że jedynie 74 proc. ankietowanych Polaków godzi się na oddanie swoich narządów po śmierci, a sprzeciwia się temu 15 proc. - wynika z badania przeprowadzonego w 2012 r. przez CBOS. W ubiegłym roku zgodę deklarowało 85 proc. Polaków, a w 2009 r. 82 proc.

Na całym świecie wykonuje się ponad 50 tys. transplantacji rocznie (35 tys. nerek, 12 tys. wątrób i 4 tysiące serc), a liczba biorców żyjących z przeszczepionym narządem przekracza pół miliona. Poza nerkami, wątrobami i sercami przeszczepia się również trzustki, płuca, jelita, rogówki, szpik kostny, a także sporadycznie kończyny, czy nawet twarze.

W Europie występują dwa systemy prawne regulujące zasady dawstwa narządów. Zasada zgody wprost (tzw. "opting in" stosowana m.in. w Danii, Irlandii, Wielkiej Brytanii, Holandii) wymaga wcześniejszej pozytywnej deklaracji potencjalnego dawcy lub jego rodziny.

Zasada zgody domniemanej (tzw. "opting out", stosowana w Austrii, Finlandii, Portugalii i Szwecji) ogranicza możliwość pobrania narządów przez wcześniejszy sprzeciw osoby zmarłej. W takich krajach jak Belgia, Francja, Grecja, Hiszpania, Włochy i Luksemburg, pomimo zasady zgody domniemanej, w praktyce narządy nie są pobierane bez zgody rodziny.

W Polsce w 1995 r. wraz z ustawą transplantacyjną wprowadzono zasadę zgody domniemanej. Brak zgody na pobranie narządów po śmierci można wyrazić wpisem do Centralnego Rejestru Sprzeciwów, pisemnym zastrzeżenia z własnoręcznym podpisem, bądź ustnym oświadczeniem złożonym w obecności dwóch świadków.

Rodzina potencjalnego dawcy może zatem zaświadczyć o sprzeciwie wyrażonym przez niego wcześniej ustnie. Oznacza to jednak praktycznie zamianę zasady zgody domniemanej na zasadę zgody wprost.