Z danych przedstawionych przez prof. Romana Danielewicza, dyrektora Poltransplantu, wynika, że w 2011 r. od żywych dawców pochodziło 58 narządów, podczas gdy w 2009 r. były zaledwie 23 takie przeszczepy. W tym roku przeszczepiono już 37 nerek od żywych dawców, głównie w woj. mazowieckim.

Reklama

Mamy nadzieję, że w całym kraju będziemy mogli przeszczepiać coraz więcej narządów od żywych dawców - podkreślił prof. Andrzej Chmura, konsultant wojewódzki ds. transplantologii klinicznej. Dodał, że jest to zasługa rozpoczętej w 2010 r. kampanii propagującej oddawanie nerki do transplantacji przez żywych dawców.

W Polsce nadal jednak wykonuje się stosunkowo mało takich transplantacji w porównaniu do innych krajów. Przypada na nie zaledwie około 5 proc. wszystkich przeszczepów (w 2011 r. przeszczepiono w sumie ponad 1002 nerki). W innych krajach jest ich znacznie więcej. W USA i większości państwa Unii Europejskiej od żywych dawców przeszczepia się nieco więcej nerek niż od zmarłych.

W Polsce nawet u dzieci wykonuje się mniej przeszczepów narządów pobranych od żyjących dawców, choć u nich sytuacja jest znacznie lepsza niż u dorosłych. Z danych przedstawionych przez prof. Piotra Kalicińskiego, przewodniczącego Rady Transplantacyjnej, wynika, że pochodzi od nich 40 proc. przeszczepianym maluchom nerek oraz 15-20 proc. fragmentów wątroby. Dawcami są na ogół rodzice.

Według prof. Wojciecha Rowińskiego, konsultanta krajowego w dziedzinie transplantologii, przeszczepy nerek od żywego dawcy nie tylko pozwalają skrócić czas oczekiwania na zabieg, ale dają lepsze efekty. Biorcy żyją z takim narządem prawie o połowę dłużej niż ci, którzy dostali narząd od zmarłego dawcy. Średnio jest on sprawny przez 14-15 lat, podczas gdy nerki pobrane ze zwłok funkcjonują zwykle 9 lat.

Usunięcie jednej nerki jest bezpieczne dla dawcy. Groźne dla życia powikłania zdarzają się raz na 80 tys. zabiegów. Podczas konferencji przytoczono przeprowadzone w Szwecji ponad 25-letnie obserwacje, z których wynika, że ludzie, którzy ofiarowali nerkę żyją nawet dłużej niż wynosi średnia przeżycia dla całej populacji. Wynika to z tego, że dawcy narządów muszą być w dobrej kondycji zdrowotnej, a po operacji są pod stałą opiekę medyczną.

Szpital, który pobierze narząd, musi się zajmować dawcą przez co najmniej 10 lat po operacji. Częściej musi on przechodzić kontrole lekarskie, nawet te nie związane z przeszczepem, takie jak gastroskopia przewodu pokarmowego (w całości refundowane z budżetu).

W wielu krajach, takich jak Szwecja, dawcy są otaczani wyjątkowym szacunkiem i opieką. Nikomu nie przyjdzie do głowy żeby np. zwolnić go z pracy. W Polsce potencjalni dawcy boją się utraty pracy - podkreślił prof. Zbigniew Włodarczyk, prezes Polskiego Towarzystwa Transplantologicznego.

Dawcami mogą być najbliżsi krewni chorego, np. rodzeństwo lub rodzice, a także żona lub mąż. Nerkę może ofiarować również konkubent będący w stałym związku z chorym. Ale w tej sprawie potrzebna jest orzeczenie sądu, który sprawdza, czy nie zachodzi podejrzenia sprzedania narządu pod pretekstem dawstwa altruistycznego.

Podkreślono, że w Polsce nie ma przyzwolenia dla dawstwa komercyjnego. Tylko w pojedynczych przypadkach się zdarza, że ktoś próbuje ofiarować komercyjnie nerkę udając bliską emocjonalnie osobę.