Depresja to choroba cywilizacyjna, na którą w Polsce cierpi nawet ponad milion osób. Schorzenie jest trudne do leczenia, ma różne oblicza i w skrajnych przypadkach jest przyczyną przedwczesnej śmierci. Uczeni nie ustają w poszukiwaniach przyczyn choroby. Tym razem naukowcy z Finlandii dowiedli, że depresja dużo częściej dopada osoby żyjące samotnie.

Reklama

Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>

Naukowcy w trwającym siedem lat badaniu wzięli pod lupę przypadki 3,5 tysiąca pacjentów w średnim wieku 45 lat przyjmujących leki przeciwdepresyjne. Okazało się, że osoby mieszkające samotnie były aż o 80 proc. bardziej narażone na rozwój depresji niż osoby, które mają kogoś u swojego boku – podało BBC News, powołujące się na publikację w „Public BioMed Central”.

Co ważne, choroba w równym stopniu dotyka kobiet i mężczyzn. Ale wiążą się z nią różne czynniki w przypadku obu płci. Otóż samotne kobiety mają słabe warunki mieszkaniowe, zaś samotnym mężczyznom brak wsparcia innych osób. Wśród innych istotnych czynników ryzyka rozwoju depresji badacze wymieniają: słabe wykształcenie, niskie zarobki i nałogi.

Jak można się uchronić przed depresją? Uczeni podkreślają, że ważne jest wsparcie uzyskane od osoby, z którą się żyje. Zwracają też uwagę na to, że o wiele lepsza od leków przeciwdepresyjnych byłaby terapia polegająca na rozmowie z innymi ludźmi.

Czytaj także: Młodzi kontra starsi. Kto pije więcej alkoholu? >>>

Szacuje się, że w Europie co czwarte gospodarstwo domowe jest jednoosobowe.