To nie działanie promocyjne klubów fitness i siłowni, lecz wynik pracy naukowców. Do tego zjawisko wcale nie jest nowością, bo pierwsze adnotacje pojawiły się już w 1953 roku, kiedy to uczeni z Indiana University mówili o tzw. orgazmie powysiłkowym – donosi brytyjski dziennik „Daily Mail”, powołujący się na publikację w „Sexual and Relationship Therapy”.

Reklama

Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>

Sprawie postanowili przyjrzeć się naukowcy i do badania zaprosili setki kobiet w wieku od 18 do 63 lat. Okazało się, że kobiety bez skrępowania odpowiadają na intymne pytania zawarte w ankiecie i zdradzają, że przeżyły orgazm podczas... podnoszenia ciężarów, nawet jeśli w ich głowach nie kiełkowały wtedy myśli dotyczące seksu. Po prostu wysiłek fizyczny dawał im seksualną przyjemność i wywoływał orgazm. Do tego dość często, bo połowa pań przyznała, że przynajmniej 10 razy miała takie seksualne doświadczenie podczas treningu. Jedna piąta kobiet zdradziła, że nie miała kontroli nad orgazmem i po wszystkim czuła się bardzo skrępowana.

Które ćwiczenia najbardziej sprzyjają osiąganiu orgazmu? Zespół naukowców prowadzony przez Debby Herbenick z Wydziału Zdrowia, Edukacji Fizycznej i Rekreacji Uniwersytetu Indiany w Bloomington wykazał, że kobiety najczęściej szczytują podczas trenowania mięśni brzucha (51,4 proc.), podnoszenia ciężarów (26,5 proc.), jogi (20 proc.), jazdy na rowerze (15,8 proc.), biegania (13,2 proc.) i spaceru (9,6 proc.).

Wyniki badań są interesujące, ponieważ wykazują, że przeżycie orgazmu nie musi wiązać się z seksualnym kontaktem. Pomagają również bliżej poznać procesy fizjologiczne leżące u podstaw doświadczania przez kobiety orgazmu - tłumaczy Debby Herbenick. I podkreśla, że powysiłkowy orgazm wcale nie jest rzadkością, skoro przyznało się do niego tak wiele kobiet z grupy 370 wolontariuszek odpytywanych zaledwie w ciągu pięciu tygodni.

Czytaj także: Ta kobieta ma dwie waginy. Jak to możliwe? >>>