Dziennik Gazeta Prawana logo

Bałaganu z lekami ciąg dalszy. Tak uciekają pieniądze

10 stycznia 2012, 08:14
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
leki
leki/Shutterstock
Pacjenci mogą kupować leki ze zniżką, która im nie przysługuje. To efekt bałaganu przy ustawie refundacyjnej.

Leki na leczenie bezpłodności, migrenę czy anaboliki – teoretycznie pełnopłatne – można kupić nawet o kilkaset złotych taniej. Za różnicę zapłaci Narodowy Fundusz Zdrowia, który miał na nowych przepisach zaoszczędzić. O co chodzi?

Niektóre leki można kupić ze zniżką. Prawo takie mają jednak jedynie pacjenci z bardzo konkretnymi schorzeniami. Chodzi np. o lek o nazwie zoladex. W cenie 3,20 zł mogą go kupić tylko chorzy na raka prostaty. Ten sam lek jest stosowany także przy leczeniu niepłodności kobiet (endometriozie), ale wtedy kosztuje... 350 zł. Lekarstw stosowanych w tej chorobie bowiem zniżka nie obejmuje.

Teraz jednak aptekarz ma obowiązek wydać lek po niższej cenie, jeżeli tylko recepta ma pieczątkę „refundacja do decyzji NFZ”.

– mówi Aleksandra Kuźniak, farmaceutka z Trójmiasta.

Tak samo jest na przykład w sytuacji, gdy pacjent chce kupić clopidogrel. Kosztuje 8 złotych, ale tylko dla pacjentów z miażdżycą i tylko w bardzo specyficznych przypadkach. Wytyczne są bardzo konkretne. Refundacja przysługuje w określonych wypadkach: dla leczonych stentami metalowymi (czyli mechanicznymi wstawkami zapewniającymi drożność naczyń krwionośnych) lub stentami antyrestenotycznymi uwalniającymi leki w celu zapobiegania zakrzepom, a także w stanie po zawale mięśnia sercowego bez uniesienia odcinka ST do 12 miesięcy stosowania.

Tymczasem to także popularny lek przy leczeniu migreny. Jeżeli pacjent przyjdzie z receptą, co prawda bez wypełnionej odpłatności, ale za to ma pieczątkę, ze stenami czy bez lek dostanie ze zniżką i zamiast 30 zł zapłaci 8 zł.

Przykłady zresztą można mnożyć. Kolejnym jest choćby clonazepam, który jest tańszy tylko dla pacjentów z padaczką. W praktyce jednak każdy może otrzymać lek za 3,20 zł, byleby miał receptę. A lek jest o tyle łakomym kąskiem, że to bardzo popularny środek wykorzystywany przez kulturystów.

Jaki jest powód tego bałaganu? Ministerstwo Zdrowia, chcąc udaremnić protest lekarzy, nakazało realizować farmaceutom recepty z protestacyjną pieczątką. Nie dość tego. W grudniu, wiedząc o możliwych komplikacjach, resort zdjął z aptekarzy obowiązek sprawdzania stopnia refundacji recept. Także w przypadku braku wpisania odpłatności na recepcie.

Obecnie więc apteka zmuszona jest stosować się do regulacji zawartych w rozporządzeniu – mimo że w oczywisty sposób dają one możliwość praktycznie bezkarnego przyznania zniżki pacjentom, którym ona się nie należy.

Jak zaznaczają farmaceuci, zwracali już na to uwagę w swoich oddziałach NFZ.

– Nawet jeżeli zarządzenie Narodowego Funduszu Zdrowia ma takie skutki, najważniejsze jest to, by ci pacjenci, którzy są w potrzebie, nie mieli problemów. Więc niezależnie od sytuacji będziemy płacić za te recepty, które mają przystawioną pieczątkę. Apteki otrzymają refundację – zapewnia Beata Cyganiuk, rzeczniczka opolskiego oddziału NFZ.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj