Jak wyjaśnił w czwartek na konferencji prasowej członek prezydium Naczelnej Rady Aptekarskiej, prezes gdańskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej Michał Pietrzykowski, chodzi o art. 94 Prawa farmaceutycznego, który mówi, że "rozkład godzin pracy aptek ogólnodostępnych na danym terenie określa, w drodze uchwały, rada powiatu, po zasięgnięciu opinii wójtów (burmistrzów, prezydentów miast) gmin z terenu powiatu i samorządu aptekarskiego".

Rozkład ten "powinien być dostosowany do potrzeb ludności i zapewniać dostępność świadczeń również w porze nocnej, w niedzielę, święta i inne dni wolne od pracy". Według Pietrzykowskiego, jest to "złe prawo", ponieważ rady powiatu decydują o całodobowych dyżurach aptek w małych miejscowościach, bez uwzględniania realnych potrzeb mieszkańców.

Jak przekonywał, w miejscowościach, gdzie apteki są otwarte do godz. 22 lub 24, mieszkańcy szybko przyzwyczaili się do takiej ich pracy. "Po godz. 22 zwykle ruch jest niewielki, a nocny dyżur jest potrzebny tylko osobom, które przychodzą rano po pojemnik na mocz" - mówił Pietrzykowski.

"My nie buntujemy się przeciwko dyżurom, ale przeciwko sposobowi ich ustalania" - podkreślił. Jego zdaniem, "samorządy nie ponoszą żadnych kosztów z tego tytułu, więc łatwo podejmują decyzję" - ocenił.

Nie wykluczył skierowania w tej sprawie wniosku do Trybunału Konstytucyjnego.


Jak przekonywał Pietrzykowski, takie całodobowe dyżury aptek dla farmaceuty-właściciela apteki w małej miejscowości oznaczają, że musi on pracować non-stop przez kilka dni. "Apteki prowadzą głównie kobiety-farmaceutki, więc są zmuszone często na kilka dni zostawić swoje rodziny, małe dzieci" - dodał.

Zaznaczył, że w miastach, gdzie jest dużo aptek, dyżury wypadają rzadko, przychodzi więcej klientów i dyżury te opłacają się. "Natomiast w małej miejscowości, gdzie są trzy apteki, dyżury wypadają bardzo często lub apteki dyżurują kolejno po tygodniu" - dodał. Zwrócił też uwagę, że apteki nie dostają żadnych dodatkowych pieniędzy za swoje dyżury w nocy i dni świąteczne.

W jego ocenie sprawą powinien zająć się Trybunał Konstytucyjny. Przypomniał, że farmaceuci zwrócili się do RPO w tej sprawie, jednak odmówił on skierowania sprawy do TK. Dodał, że wojewódzkie sądy administracyjne orzekają w takich sprawach na korzyść rad powiatów. Pietrzykowski poinformował, że w piątek NSA ma zająć się sprawą właścicielki jednej z aptek z Pruszcza Gdańskiego. "Ten wyrok pokaże, czy można kogoś zmusić do ciągłej pracy, i to bez zapłaty" - podkreślił.

"Dopiero po wyroku NSA, jeżeli będzie on niekorzystny dla aptekarzy, skierujemy sprawę do Trybunału Konstytucyjnego" - zapowiedział.