Uczeni już wcześniej podejrzewali, że palenie trawki może prowadzić do schizofrenii, jednak ekipie z uniwersytetu w Bristolu udało się potwierdzić.

Reklama

Naukowcy wszczepili do szczurzych mózgów elektrody, dzięki którym mogli sprawdzić, jak zachowują się poszczególne rejony po zaaplikowaniu zwierzątkom kilku solidnych wdechów z marihuanowego dymu. Okazało się, że mózg gryzonia pod wpływem narkotyku kompletnie się "rozregulowywał". Najgorzej radziły sobie ośrodki odpowiedzialne za zapamiętywanie i podejmowanie decyzji.

"Stwierdziliśmy, że fale mózgowe, które przekazują informacje pomiędzy poszczególnymi rejonami mózgu stawały się rozsynchronizowane jak orkiestra grająca bez dyrygenta" - wyjaśnia w rozmowie z brytyjskim dziennikiem "Daily Mail" doktor Matt Jones, szef zespołu badawczego.

Upośledzenie pracy odpowiedzialnego za zapamiętywanie i kojarzenie hipokampa oraz kory przedczołowej, która pomaga w podejmowaniu decyzji, jest charakterystyczne dla osób cierpiących na schizofrenię i - zdaniem uczonych - to poważne ostrzeżenie dla osób palących marihuanę.

Wcześniejsze badania przeprowadzone na 22 tysiącach młodych ludzi, palaczy trawki, pokazały, że narkotyk ten może przyspieszyć wystąpienie chorób psychicznych, łącznie ze schizofrenią i paranoją. Ryzyko wystąpienia tych schorzeń w grupie palaczy marihuany wzrastało dwukrotnie.