Jak przypomniał dr Jerzy Gryglewicz, który prezentował raport "Stan opieki reumatologicznej w Polsce" autorstwa badaczy z Uczelni Łazarskiego, Parlament Europejski już w 2009 r. dostrzegł, że choroby reumatyczne stanowią główną przyczynę niepełnosprawności i przedwczesnego odchodzenia na emerytury. Wydał na ten temat stosowne oświadczenie.

Reklama

Eksperci unijni wyliczyli wówczas, że odpowiednia polityka socjalna i zdrowotna zmniejszyłaby ekonomiczne i społeczne koszty tych chorób o 1-1,5 proc. dochodu narodowego brutto w krajach wysoko rozwiniętych.

Z polskiego raportu wynika, że wydatki z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych związane z chorobami reumatycznymi wyniosły w 2009 r. ponad 4,5 mld zł, z czego ponad 3 mld zł stanowiły renty przyznane z tytułu niezdolności do pracy.

Z powodu chorób reumatycznych (określanych w terminologii ZUS jako choroby układu kostno-stawowego i mięśniowego) przyznano najwięcej świadczeń rehabilitacyjnych, tj. jedną czwartą. Na drugim miejscu znalazły się urazy kości, stawów i tkanek miękkich, a na trzecim choroby układu krążenia.

Schorzenia reumatyczne uplasowały się na czwartym miejscu wśród przyczyn absencji w pracy.

Jednocześnie, na finansowanie leczenia osób z tymi chorobami - w tym leczenia szpitalnego, terapii biologicznych oraz wizyt w poradni reumatologicznej - NFZ wydał niecałe 400 mln zł, czyli 10 razy mniej niż obliczone koszty społeczne.



"To śmieszna kwota" - skomentował prof. Witold Tłustochowicz, krajowy konsultant ds. reumatologii. Jak zaznaczył, wprawdzie pacjentów z chorobami reumatologicznymi nie można wyleczyć, ale dzięki odpowiedniej terapii możliwe jest uzyskanie remisji, tj. wycofania choroby, które czasem trwa latami. "Ci pacjenci mogą wówczas żyć tak, jak zdrowi ludzie, więc warto w nich inwestować" - podkreślił.

Do działań mających zracjonalizować wydatki na opiekę reumatologiczną w Polsce lekarze i ekonomiści zaliczyli m.in. stworzenie Krajowego Elektronicznego Rejestru Pacjentów z Chorobami Reumatologicznymi, który m.in. pozwoliłby monitorować wpływ terapii, rehabilitacji oraz lecznictwa uzdrowiskowego na orzekanie o niepełnosprawności pacjentów i absencję w pracy.

Reklama

Istotne jest też usprawnienie diagnostyki chorób zapalnych stawów, bo wczesne rozpoczęcie leczenia daje najlepsze efekty terapeutyczne i obniża koszty pośrednie, związane z rentami, absencją w pracy, wypadaniem z ról społecznych.

"Tu istnieją bardzo duże bariery na poziomie ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, bo na przykład aż w 43 powiatach brak poradni reumatologicznej, a pacjenci nie mogą skonsultować się z lekarzem specjalistą" - powiedział dr Gryglewicz. Dodał zarazem, że czas oczekiwania na hospitalizację i pełną diagnostykę jest w niektórych oddziałach tak długi, że choroba zapalna wcześnie wykryta staje się zaawansowaną.

Zdaniem prof. Tłustochowicza, alokacja nakładów z drogiego lecznictwa szpitalnego na tańszą opiekę ambulatoryjną poprawiłaby efektywność leczenia, bez dodatkowych obciążeń finansowych. "Reumatologia jest dziedziną ambulatoryjną" - podkreślił specjalista. Obecnie, wycena punktowa dla przychodni reumatologicznych jest bardzo niska, więc prowadzenie ich jest nieopłacalne.

Według najnowszego raportu, który liczy sobie 800 stron i zawiera 69 rekomendacji, obszarem o najmniejszej efektywności jeśli chodzi o wydatkowanie środków publicznych jest leczenie uzdrowiskowe. "Dlatego uważamy, że bardziej racjonalne jest przerzucenie środków na rehabilitację w miejscu zamieszkania pacjenta niż finansowanie pobytu i wyżywienia w uzdrowisku" - podsumował dr Gryglewicz.