Dziennik Gazeta Prawana logo

Co się leczy zdechłą krową?

21 kwietnia 2011, 16:08
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
krowa szkielet
krowa szkielet/Shutterstock
Sproszkowane zwłoki, ludzkie czaszki i zgniłe ryby - takimi specyfikami leczyła kiedyś medycyna. Co ciekawe, niektóre z nich okazywały się skuteczne. Może warto do nich wrócić, gdy zawodzą antybiotyki?

Zgniłe ryby to najlepszy środek na... zatrucie pokarmowe – radził słynny starożytny lekarz Claudius Galenus. Jak dowodzi współczesna medycyna, miał sporo racji. „Poprzez zgnojenie ryb na słońcu uzyskiwał jad trupi jako środek przeciw biegunce” - wyjaśniał dr Wojciech Ślusarczyk z Zakładu Historii Medycyny i Pielęgniarstwa Collegium Medicum Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Wykład o starożytnych i wzbudzających dziś obrzydzenie metodach leczenia wygłosił podczas XI Toruńskiego Festiwalu Nauki i Sztuki.

Rację mieli również starożytni lekarze, którzy 4 tysiące lat temu kurzą ślepotę leczyli wywarami z wątroby wołu. Okazało się, że organ ten zawiera duże ilości witaminy A, która ma zbawienny wpływ na wzrok – tłumaczył dr Ślusarczyk.

Jednak historia medycyny pełna jest bardziej makabrycznych przykładów. W średniowiecznej Europie wierzono na przykład, że sproszkowane mumie egipskie mają lecznicze właściwości. Spowodowało to wytworzenie specjalnego „trupiego” przemysłu, który sprowadzał z Egiptu wysuszone szczątki starożytnych, a nawet – jak się później okazało – nawet odpowiednio preparowane zwłoki ówcześnie zmarłych ludzi.

Zresztą w apteczkach starożytnych Egipcjan również można było znaleźć dziwne medykamenty. Na przykład mózg ludzki, macice kozic, krew psa, a nawet krew menstruacyjną dziewic – opowiadał specjalista z UMK.

Cenionym lekarstwem była również czaszka tragicznie zmarłej młodej osoby. „Czekano, aż taka czaszka zacznie gnić i pojawi się na niej meszek, który później zeskrobywano specjalnym nożykiem. Przygotowany w taki sposób specyfik służył do leczenia epilepsji” - wyjaśniał dr Ślusarczyk. Z kolei jeszcze na początku XX wieku bardzo popularną metodą na bóle reumatyczne wśród ludów Rosji było owijanie nóg mięsem zdechłej krowy. Niektórzy znachorzy zalecali nawet wkładanie chorych do wnętrza martwego zwierzęcia.

Ciekawie wyglądały również metody kosmetyczne. Do pielęgnacji cery przed wiekami damy używały nie kremów, a... ludzkiego tłuszczu. Na sprzedaży tego specyfiku zarabiali kaci, którzy mieli łatwy dostęp do martwych skazańców.

W Indiach za to za środek do pielęgnacji skóry uważano odchody krokodyla. Jego zdobycie jednak wiązało się z ogromnym niebezpieczeństwem, bo gady za nic miały trendy w ówczesnej kosmetyce.

Jak podkreślał specjalista z UMK, nawet dziś medycyna nie ucieka od makabrycznych metod. Do oczyszczania trudno gojących się ran używa się na przykład larw much, które wyjadają spod opatrunku zgniłe kawałki mięsa, zdrową tkankę pozostawiając nietkniętą.

Może w sytuacji, gdy antybiotyki działają coraz słabiej na coraz to lepiej uodpornione bakterie, warto pomyśleć o metodach z dawnej medycyny? Tylko jak pokonać obrzydzenie?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj