Od kilku dni działa teleporada, dzięki której będzie można otrzymać nie tylko informacje od lekarza rodzinnego, lecz także zdalne zwolnienie. To jedna z wprowadzonych nowości w związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa. Wczoraj weszła również w życie specustawa, która daje premierowi możliwość wydawania decyzji w trybie pilnym oraz znosi w niektórych przypadkach prawo zamówień publicznych.

Reklama

Sprawdziliśmy, jak wygląda sytuacja w wybranych szpitalach w Polsce. Jak wynika z zebranych przez DGP danych okazuje się, że nie dostają one wszystkiego, na co zgłosiły zapotrzebowanie. Dostaliśmy możliwość zamówienia z agencji Rezerw Materiałowych oraz złożenia zapotrzebowania do wojewody na rzeczy, których nam brakuje w związku z zabezpieczeniem się przed zakażeniami koronawirusem. Z Agencji mogliśmy zamówić maski i kombinezony. Jednak otrzymaliśmy o wiele mniej, niż wnioskowaliśmy – zamiast 2 tys. maseczek przysłano nam ich tysiąc oraz 165 kombinezonów zamiast 1,6 tys., o które prosiliśmy - mówi Dorota Gołąb-Bełtowicz, zastępca dyrektora Szpitala Specjalistycznego im. Stefana Żeromskiego w Krakowie. I dodaje, że kombinezony nie w pełni odpowiadają potrzebom personelu medycznego.

Placówki zgłaszały też zapotrzebowanie do wojewodów. Po ujawnieniu pierwszego przypadku koronawirusa w Polsce w niektórych regionach zostały uruchomione dodatkowe środki finansowe na ewentualne doposażenie podmiotów leczniczych w sprzęt i aparaturę medyczną. W naszym przypadku na ten cel zostało przekazane w środę dodatkowe 700 tys. zł - mówi Izabela Smaczna-Jórczykowska, rzecznik prasowy marszałka województwa podlaskiego.

Szpitale od dłuższego czasu walczą z deficytem wielu niezbędnych produktów, do czego przyczynia się panujący obecnie sezon grypowy. Do tego w związku z koronawirusem ceny maseczek ochronnych czy płynów dezynfekujących znacząco wzrosły. Wiele placówek zaczęło mieć problem ze sfinansowaniem zakupów i tym samym z uzupełnieniem wyczerpujących się każdego dnia zapasów. Gdy tylko pojawiła się okazja, skorzystaliśmy z niej. Złożyliśmy zamówienie na maseczki ochronne oraz osłony na twarz, kombinezony, środki do dezynfekcji. Część z nich jest już realizowana. Na resztę czekamy - mówi Piotr Gołaszewski, dyrektor Śródmiejskiego Centrum Klinicznego Mazowieckiego Szpitala Bródnowskiego.

Zamówienia spływają od szpitali we wszystkich regionach kraju, tamte placówki także starają się wykorzystać nadarzającą się okazję do uzupełnienia topniejących stanów magazynowych.

Poprosiliśmy o respiratory transportowe, a także wyliczyliśmy, o ile wyższe finansowanie jest niezbędne dla utrzymania podwyższonej gotowości szpitala. Co wiąże się z dodatkowymi godzinami pracy personelu medycznego i pomocniczego, czego w ramach posiadanych środków nie jesteśmy w stanie zabezpieczyć. Na razie mamy informacje, że zapotrzebowanie nasze jest w trakcie procedowania - relacjonuje wicedyrektorka krakowskiej placówki. Na dostawy z hurtowni nie ma co liczyć. Otrzymaliśmy informację, że produkty będą reglamentowane i otrzymamy mniej maseczek, niż zamawialiśmy. Zastanawiamy się, czy jako szpital, który jako jedyny w regionie ma oddział zakaźny dla dzieci, nie powinny nas obowiązywać inne kryteria niż inne placówki - dodaje Gołąb-Bełtowicz. Także w szpitalu mrągowskim złożono zapotrzebowanie do wojewody. Na razie jeszcze sprzętu nie dostali. – Mam jednak nadzieję, że będzie wszystko - mówi Brygida Schlueter-Górska, prezes spółki.

Większość placówek czeka. Mamy rezerwę na około 1–1,5 miesiąca. Ale nie dotyczy to wszystkich potrzebnych środków, które są pomocne przy walce z wirusem. Dlatego złożyliśmy zamówienie na kombinezony ochronne. Wciąż czekamy, ale wiemy, że z Agencji Rezerw Materiałowych w pierwszej kolejności są zaopatrywane szpitale i oddziały zakaźne - mówi mgr Przemysław Prais, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie. Dodaje, że placówka przeprowadziła też analizę lokalnego rynku pod kątem dostępności potrzebnych środków i materiałów.

Poza tym w wielu miastach nawiązała się współpraca między placówkami medycznymi. Najważniejszy cel to przesuwanie pacjentów do innych szpitali, gdy ten, do którego się zgłosili, nie może ich przyjąć, a operacja jest planowana od tygodni. A także ewentualna pomoc w dostępie do środków ochrony, gdy ich zabraknie po zwiększeniu się liczby zachorowań na koronawirusa.

W szpitalach pojawił się jeszcze jeden problem: część pacjentów odwołuje wizyty. W naszej poradni przekładanych jest ok. 10–20 proc. Jeśli chodzi o operacje, to najczęściej ma to miejsce na ortopedii i okulistyce - wyjaśnia Przemysław Prais. Podobnie jest w innych placówkach zdrowia. Otrzymujemy telefony od pacjentów w tej sprawie. W przypadku planowych operacji odmowy są na razie pojedyncze, ale są. Bardziej dotyczy to wizyt w przychodni - relacjonuje Piotr Gołaszewski. Obserwujemy zmniejszoną liczbę przyjmowanych pacjentów do planowych zabiegów. Zmieniają terminy z uwagi na obawę przed zakażeniem – dodaje Dorota Gołąb-Bełtowicz. Zdaniem przedstawicieli placówek taka sytuacja to efekt nie tylko strachu przed koronawirusem, ale też sezonu grypowego. Wśród osób, które do nas dzwonią, są takie, które mówią, że się nie czują dobrze i wolą nie pojawiać się w szpitalu. Nie chcą się same bardziej zarazić, ale też zarazić innych – uzupełnia Piotr Gołaszewski. To oznacza, że wiele planowych operacji może się nie odbyć. A brak operacji to brak pieniędzy z NFZ. Szpitale obawiają się, że problem może być jeszcze poważniejszy, gdy zjawisko zacznie się nasilać.

W niedzielę podano, że wykryto dwa nowe przypadki zakażenia koronawirusem w Polsce. Chodzi o kobietę w Warszawie i mężczyznę w Raciborzu. Na świecie było 107,3 tys. przypadków chorych, 3,6 tys. zmarło. Nadal najwięcej w Chinach (2,9 tys. ofiar), ale na drugim miejscu znalazły się Włochy z 233 przypadkami zgonów. Zakażony jest prezydent Piemontu Alberto Cirio. Do 3 kwietnia – na mocy decyzji premiera Włoch Giuseppe Contego – północ kraju została niemal odcięta od świata. Specjalne regulacje dotyczące m.in. przemieszczania się dotyczą niemal 16 mln osób. ©℗

Ustawa o koronawirusie powołuje na pewien czas urząd superpremiera

W piątek Senat bez poprawek przyjął ustawę koronawirusową. Co nie znaczy, że nie było do niej zastrzeżeń. Jednak aby nie odwlekać jej wejścia w życie, Senat zrezygnował z poprawek. Ustawa daje olbrzymią władzę rządowi w zwalczaniu potencjalnej epidemii. Premier, ale także wojewodowie na podstawie nawet ustnych poleceń mogą mobilizować samorządy, wojsko i firmy do działań przeciwdziałających epidemii. W przypadku przedsiębiorstw rząd ma płacić za nadzwyczajne zlecenia z budżetu. Może np. zlecić firmom udział w przebudowach miejsc izolacji, szpitali czy transporcie.

Zakupy związane z przeciwdziałaniem rozprzestrzeniania się wirusa mogą być zwolnione z procedury zamówień publicznych. Oznacza to, że rząd może kupować np. leki, maseczki czy inne potrzebne towary z wolnej ręki bez przetargów. A także bez ograniczeń przesuwać pieniądze w budżecie na cele walki z wirusem. Ustawa umożliwia wyłączenie stosowania prawa budowlanego oraz ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Ma to pomóc przy szybkiej budowie, np. dodatkowych pomieszczeń do udzielania przejściowych świadczeń zdrowotnych.

Jest cały pakiet rozwiązań dotyczący chorych czy osób, które mogą być zakażone. Ustawa umożliwia przymusową hospitalizację osób chorych i podejrzewanych o zachorowanie czy 21-dniową kwarantannę lub nadzór epidemiologiczny dla tych, którzy mieli styczność z chorymi. Jest w niej mowa o strefie zero, czyli obszarze, w którym pojawił się wirus, nieco szerszej strefie buforowej – podlegającej ograniczeniom, w szczególności zakazom lub nakazom dotyczącym przemieszczania się ludzi, a także strefie zagrożenia, czyli takiej, na której jest możliwe ryzyko wystąpienia epidemii.

Choć Senat przyjął ustawę bez poprawek, senatorowie zapowiadają, że zgłoszą własny projekt korygujący. Jak przekonują, chodzi o usunięcie wątpliwości, jakie budzą możliwości ograniczenia prawa i wolności. Stąd np. doprecyzowane mają być kryteria, jakie pozwolą premierowi i wojewodom wydawać specjalne polecania. Część senatorów zwraca uwagę, że termin obowiązywania tych rozwiązań jest dłuższy, niż przewiduje konstytucja w takich przypadkach i trzeba się zastanowić, jak usunąć tę sprzeczność. Kolejna grupa poprawek ma dotyczyć gwarancji dla przedsiębiorców, że nie stracą, jeśli zostaną zaangażowani przez premiera do działań związanych z przeciwdziałaniem wirusowi, np. na skutek spóźnionych czy zerwanych kontraktów.

Reklama

Wreszcie Senat myśli także o możliwości przygotowania pomocy dla tych przedsiębiorców, których branże ucierpią wskutek rozprzestrzeniania się koronawirusa.