Ciemięga, lekarz rezydent w trakcie specjalizacji z pediatrii, stale monitoruje internet pod kątem tych niebezpiecznych – jego zdaniem – informacji i działa na rzecz upowszechnienia naukowo potwierdzonej wiedzy o szczepionkach na podstawie badań na dużych grupach pacjentów. W związku z tą działalnością stał się obiektem tzw. hejtu w internecie. Złożył zawiadomienie w Prokuraturze Rejonowej w Tychach, która wszczęła w tej sprawie śledztwo.

Jego zdaniem przeciętni przeciwnicy szczepień to często ludzie, którzy padli ofiarą manipulacji. - Zostali oszukani, po prostu. Problem jest wtedy, kiedy nie chcą słuchać drugiej strony, kiedy pokazujemy ewidentne dowody manipulacji, konkretne dowody w dużej liczbie, a ci ludzie to odrzucają – powiedział Ciemięga podczas wtorkowej konferencji "Zaszczep się – Bądź zdrów".

- Wierzę, że to co robimy – ja i moi znajomi – sprawi, że coraz więcej rodziców zrozumie to wszystko i będziemy w stanie wyrwać te osoby z jakby sekty, bo socjologowie określają ruch antyszczepionkowy jako rodzaj sekty – dodał.

Podczas wykładu dla członków Śląskiej Izby Lekarskiej Ciemięga przytaczał przykłady manipulacji, np. błędne tłumaczenie z języka angielskiego ulotki szczepionki. Według przeciwników szczepień zawierała ona informację o tym, że działaniem niepożądanym po jej zastosowaniu może być m.in. autyzm, tymczasem w tłumaczeniu biegłego była mowa o tym, że to przypadki dobrowolnie zgłaszane i nieweryfikowane.

Ciemięga wskazywał, że przeciwnicy szczepień powołują się niejednokrotnie na doniesienia dowodzące rzekomej szkodliwości szczepionek, które następnie są obalane lub wycofywane, ale mimo to nadal funkcjonują w tym środowisku jako wiarygodne. Opowiadał też o liderach ruchu antyszczepionkowego, podkreślając, że większość nie ma wykształcenia medycznego, a niektórzy prowadzą firmy czerpiące zyski np. z organizacji konferencji o szkodliwości szczepionek czy suplementów diety oczyszczających organizm, jeśli szczepionka została już podana. W tym kontekście wymienił suplement na bazie trawy pszenicznej.

Przytaczał podawane przez liderów ruchów antyszczepionkowych argumenty: jakoby szczepionki zawierały abortowane płody, kancerogeny lub toksyny, np. metale pochodzące ze ścieków, prowadzą do depopulacji narodu polskiego lub powstania ludzkich hybryd – dowodem na to ma być to, że dziecko niebieskookich rodziców ma brązowe oczy.

Efektem przyjmowania takich informacji przez rodziców są próby "odtruwania" dzieci po szczepionkach. Ciemięga podawał przykłady rygorystycznej diety, stosowania preparatów dożylnie i doodbytniczych wlewów z preparatów wykorzystywanych w wybielaczach. - Zdrowie dziecka zostało przez coś takiego poważnie nadszarpnięte – podkreślił.

- Rosnąca ilość odmów szczepień - już wszyscy wiemy, jaki to jest problem i jakie są skutki tego w Europie - w Serbii, Rumunii, we Włoszech. Powraca odra, ostatnio usłyszeliśmy, że w Wenezueli pojawiło się polio - pierwszy raz od 30 lat. To pokazuje, że tego typu działania, które z pozoru są błahe i mało szkodliwe, w końcowym efekcie mogą mieć katastrofalne skutki. Uważam, że my jako lekarze musimy aktywnie zwalczać pseudonaukę, zajmować się merytoryczną wiedzą i ją przekazywać – podkreślił Ciemięga.

Kierownik Katedry i Kliniki Pediatrii i Chorób Infekcyjnych Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu prof. Leszek Szenborn ocenił podczas konferencji, że obecny kalendarz szczepień w Polsce jest dobry, choć ubogi. - Mógłby być bogatszy. Wykonanie tego kalendarza na tle innych państw europejskich jest również dobre mimo kłopotów. Oby jak najwolniej postępowała degradacja systemu szczepień ochronnych w Polsce, to wytrzymamy, o czym świadczy to, że opieramy się licznym przecież przypadkom wwiezienia wirusa odry do Polski z Ukrainy. To jest choroba tam bardzo istotna. Odnotowano już 13 tys. zachorowań i w większości u osób dorosłych, które do Polski w dużej liczbie przyjeżdżają. W Polsce do 15 czerwca odnotowaliśmy zaledwie 71 przypadków odry. To więcej niż w ubiegłym roku, ale to nie jest dużo i widać, że nie mamy epidemicznego rozsiewu zakażeń, to jest najważniejsze – podkreślił.

Zwrócił też uwagę na to, że dzieci zakażone wirusem HIV w Polsce mają maksymalnie rozszerzony kalendarz szczepień, taki jak w najbogatszych krajach świata. - W naszych badaniach potwierdziliśmy, że rzadziej chorują niż dzieci zdrowe, bo są dobrze zaopatrzone – zaznaczył prof. Szenborn.