Znamy szczegóły rządowego wsparcia dla rodziców objętych programem "Za życiem". Przygotował je NFZ. Nowy rodzaj opieki zostanie skierowany do bardzo wąskiej grupy osób. Otrzymają ją kobiety z powikłaną ciążą oraz urodzone już dzieci z poważnymi wrodzonymi wadami, a także wcześniaki. Na to wsparcie rocznie będzie co najmniej 100 mln zł.

W praktyce będzie tak: jeśli ginekolog wykryje wadę płodu, szybko skieruje ciężarną do szpitala, który ma doświadczenie w tego rodzaju opiece. Tam powinna otrzymać wsparcie psychologa lub psychiatry. Jeżeli płód będzie mógł być operowany jeszcze przed porodem, zabieg zostanie przeprowadzony i sfinansowany przez NFZ. Jeśli nie – matka i dziecko zostaną objęci kompleksową opieką neonatologa i innych specjalistów, a jeśli zajdzie potrzeba, także rehabilitantów. NFZ zakłada, że cała pomoc zostanie udzielona w jednym miejscu, dzięki czemu rodzice nie będą musieli szukać wsparcia na własną rękę.

Eksperci są zgodni: projekt wygląda obiecująco. Jest tylko jeden problem. Jak tłumaczy NFZ, opieka ma być przeznaczona dla dzieci do ukończenia 3. roku życia, u których zdiagnozowano ciężkie i nieodwracalne upośledzenie albo nieuleczalną chorobę zagrażającą życiu. Ale tylko dla tych, u których wady powstały w prenatalnym okresie rozwoju lub w czasie porodu, lub urodzonych przed 33. tygodniem ciąży.

– To znaczy, że systemowo omijamy dzieci z chorobami, które pojawiły się jakiś czas po porodzie. W ten sposób pogłębia się nierówności w dostępie do opieki – uważa Małgorzata Sobotka, ekspert ds. zdrowia z Uczelni Łazarskiego. Ma też obawy dotyczące źródła finansowania. – Jeżeli będą to pieniądze z NFZ, bez dodatkowego wsparcia z budżetu, może zostać zmniejszona pula finansowa na nadwykonania w szpitalach (świadczenia udzielane ponad limit określony w kontrakcie z NFZ – red.) – dodaje.

Sylwia Wądrzyk-Bularz, rzecznik NFZ, uspokaja, że pieniądze są już zabezpieczone w planie finansowym na 2017 r. i nie ma obaw, że będą zabrane innym pacjentom.