- - opowiada Anna Jaworska, lekarz rodzinny z warszawskiej przychodni w Ursusie. - - dodaje.
Dlaczego? Lekarze tłumaczą to w prosty, obrazowy sposób. Podczas palenia papierosa wciągamy dym, który zawiera tysiące związków chemicznych, które płynnie wnikają w błonę śluzową górnych dróg oddechowych oraz pęcherzyki płucne. Stąd przechodzą do płucnego krwioobiegu i serca oraz dalej - do krwioobiegu obwodowego i trafiają do naczyń mózgowych.
Palenie papierosów negatywnie wpływa więc na pracę całego organizmu - od płuc, poprzez serce, do mózgu. W efekcie palacz może mieć nie tylko niedotleniony organizm, wyższe ciśnienie tętnicze krwi, miażdżycę, chorobę niedokrwienną serca, ale i... chore nerki oraz wątrobę.
- - tłumaczy Anna Jaworska.
Stąd prosta droga do rozwoju nowotworu wątroby i nerek. Ale w przypadku palaczy nie tyko rak oznacza ryzyko przedwczesnej śmierci. Szacuje się, że średnia różnica długości życia między osobami palącymi i niepalącymi wynosi 15 lat. Każdy wypalony papieros zwiększa ryzyko (nawet trzykrotnie) nagłego zgonu z powodu zawału serca i udaru mózgu.
Warto również pamiętać o tym, że palenie papierosów osłabia odporność. Nic dziwnego, że palacze częściej łapią infekcje dróg oddechowych, które u nich z lekkich dolegliwości szybko przeradzają się w poważne choroby, tj. zapalenie oskrzeli czy płuc.
Poza tym palacze mają słabszą kondycję i sprawność fizyczną. Mężczyźni mogą mieć problemy z potencją i - podobnie jak kobiety - zaburzenia płodności.
To co, czas rzucić palenie papierosów?!
Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>