W sobotę, 6 marca, Ministerstwo Zdrowia przedstawiło nowe wytyczne w sprawie szczepień. Zgodnie z nimi wobec osób dotychczas niezaszczepionych przeciw COVID-19 obowiązywać będą nowe, wydłużone odstępy między dawkami szczepionek. Przerwa w podawaniu preparatu AstryZeneki wyniesie w granicach 12 tygodni, a Pfizera i Moderny – do 6 tygodni.
Ozdrowieńcy mają otrzymać zastrzyk po sześciu miesiącach od zachorowania. Zalecana liczba dawek zostanie podana w terminie późniejszym.
Ministerstwo Zdrowia opublikowało w sobotę komunikat w tej sprawie. Podano w nim, że zalecenia wydano po zasięgnięciu opinii Zespołu ds. Szczepień Ochronnych oraz Rady Medycznej działającej przy Prezesie Rady Ministrów. Stwierdzono w nim, że szczepienia osób z potwierdzoną wcześniejszą infekcją SARS-CoV-2, niezależnie od intensywności objawów, zaleca się przeprowadzać, zachowując odstęp w granicach 6 miesięcy od zachorowania (nie dłużej niż 180 dni).
ZOBACZ AKTUALNY STAN SZCZEPIEŃ PRZECIWKO COVID-19 W POLSCE>>>
Wskazanie to – jak zaznaczono – obejmuje też pacjentów, którzy po otrzymaniu pierwszej dawki zachorowali na COVID-19. MZ poinformowało, że zalecana liczba dawek w tej grupie osób zostanie przedstawiona w terminie późniejszym, po szerszej analizie badań w zakresie odpowiedzi immunologicznej osób po infekcji SARS-CoV-2.
Zalecenia te – jak podało MZ – stosuje się dla osób, które nie otrzymały pierwszej dawki szczepionek.
Skomentowali to eksperci medyczni skupieni w ramach inicjatywy Nauka przeciw Pandemii. "Stoimy na stanowisku, że w sytuacji pojawiania się nowych wytycznych czy rekomendacji filarem powinno być efektywne komunikowanie ich uzasadnienia i znaczenia. Jest to o tyle istotne, że bez zrozumienia społecznego i wspólnego działania nie jest możliwe skuteczne walczenie z kryzysem zdrowotnym" – napisali w informacji przesłanej PAP.
Radę programową inicjatywy Nauka przeciw Pandemii tworzy grono ekspertów z różnych dziedzin: chorób zakaźnych, wakcynologii, wirusologii, chemii i biochemii, zdrowia publicznego i medycyny rodzinnej. Są to: dr n. farm. Leszek Borkowski, prof. Marcin Drąg, prof. Andrzej M. Fal, prof. Robert Flisiak, prof. Jacek Jemielity, dr Jacek Krajewski, dr hab. n. med. Agnieszka Mastalerz-Migas, prof. Andrzej Matyja, prof. Krzysztof Pyrć, dr hab. n. med. Piotr Rzymski, dr n. med. Michał Sutkowski, prof. Krzysztof Simon, prof. Jacek Wysocki i prof. Joanna Zajkowska.
napisali.
Podkreślili, że priorytetem w walce z pandemią jest w pierwszej kolejności ochrona osób najbardziej podatnych na ciężką chorobę, a w drugim – zaszczepienie jak największego odsetka osób, aby zahamować rozprzestrzeniania się choroby przez uzyskanie odporności zbiorowej.
– zauważają eksperci.
Przypominają, że z nieopublikowanych analiz przekazanych instytucjom regulatorowym przez BioNTech/Pfizer i Modernę wynika, że odroczenie podania drugiej dawki do 42 dni nie miało wpływu na obserwowaną skuteczność. Już pod koniec stycznia 2021 r. Europejska Agencja Leków (EMA) wydała stanowiska zgodnie, z którym dopuszcza się możliwość wydłużenia odstępu między dawkami szczepionek mRNA do 6 tygodni. Na podobnych stanowisku stoi amerykańskie Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorób (CDC). Wydłużenie odstępu między dawkami rekomenduje Światowa Organizacja Zdrowia.
W przypadku szczepionki AstraZeneca badania kliniczne poprzedzające autoryzację zaplanowano tak, by drugą dawkę podawać po upływie od 4 do 12 tygodni od otrzymania pierwszej. W związku z tym wprowadzone w Polsce odroczenie podawania drugiej dawki tego preparatu do 12 tygodni jest zgodne z protokołem prowadzonego badania.
Z dodatkowych analiz, przeprowadzonych po autoryzacji preparatu w UE wynika, że podanie drugiej dawki po takim odstępie czasowym korzystnie wpływa na jego skuteczność. Obliczono, że w takiej sytuacji skuteczność ochrony przed objawowym COVID-19 w okresie między 3. a 12. tygodniem od podania pierwszej dawki osiąga 76 proc., a po podaniu drugiej w 12 tygodni – rośnie do ponad 80 proc. – podsumowują eksperci.
– czytamy w komunikacie.
Przedstawiciele inicjatywy Nauka przeciw Pandemii zaznaczają, że najkorzystniejsze byłoby przeprowadzenie szczepień zgodnie z zalecanym w dokumentacji schematem. Jednak w sytuacji ograniczonych dostaw szczepionek, wynikających z zapotrzebowania przekraczającego możliwości produkcyjne, a także niewywiązywania się przez producentów z wcześniej podpisanych umów, środowisko akademickie i medyczne podjęło również merytoryczną dyskusję, czy – i do jakiego stopnia – możliwe jest jeszcze większe odroczenie podania drugiej dawki. Pozwoliłoby to na znacznie szybsze zaszczepienie pierwszą dawką maksymalnie dużego odsetka osób.
W kwestii tej nie wypracowano na ten moment żadnego konsensusu – argumenty za i przeciw przedstawiono niedawno na łamach "New England Journal of Medicine". W obliczu braku danych dotyczących zmian w odpowiedzi humoralnej i komórkowej w dłuższym niż 42 dni okresie po podaniu pierwszej dawki, dalsze opóźnianie podania drugiej dawki byłoby na chwilę obecną krokiem ryzykownym, niepopartym wiedzą o poziomie odporności w okresie po 42 dniu od dawki pierwszej oraz o skutkach dla ostatecznie osiąganej odporności po podaniu drugiej dawki w odroczonym terminie. Poza ryzykiem indywidualnych, znacząco zwiększałoby to również ryzyko powstawiania nowych wariantów SARS-CoV-2, unikających naszej odpowiedzi immunologicznej.
Naukowcy podkreślają zarazem, że mimo wprowadzanych w wielu krajach modyfikacji czasu podania drugiej dawki szczepionki jej podanie jest istotne dla wzmocnienia i utrwalenia odpowiedzi immunologicznej. Pełni ona funkcję dawki przypominającej (tzw. booster), której rolą jest nie tylko zwiększenie poziomu przeciwciał w surowicy, ale także liczby komórek pamięci immunologicznej.
Obserwacje te wspierają badania kliniczne wszystkich trzech szczepionek przeciw COVID-19 autoryzowanych w UE. We wszystkich przeprowadzonych analizach szczepienia realizowano w cyklu dwudawkowych. W związku z tym trwałość odpowiedzi immunologicznej i ostateczna skuteczność po podaniu tylko jednej dawki nie zostały określone i pozostają spekulatywne. W sytuacji wprowadzenia odroczenia podania drugiej dawki szczepionki mRNA do 6 tygodnia i szczepionki AstraZeneca do tygodnia 12 należy dołożyć wszelkich starań, aby osoby poddawane szczepieniu pamiętały o terminie jej podania.
Jak wynika z obserwacji ozdrowieńców, poziom przeciwciał IgG jest na ogół wysoce zależny od przebiegu klinicznego choroby. U osób przechodzących zakażenia łagodnie lub bezobjawowo bywa on w niektórych przypadkach niski, nawet poniżej progu wyniku pozytywnego, jednak nawet u osób, które ciężko przeszły chorobę, poziom może być bardzo różny i spadać stosunkowo szybko. Wspiera to zatem decyzję o docelowym szczepieniu wszystkich osób, które przeszły zakażenia SARS-CoV-2.
Z uwagi na wysoką immunogenność autoryzowanych szczepionek takie działanie powinno wzmacniać mechanizmy nabytej odporności i być może przekładać się na jej większą trwałość. Podanie już pierwszej dawki szczepionki u ozdrowieńców jest sytuacją ponownej ekspozycji na białko S (tzw. kolec, ang. spike) koronawirusa, co naśladuje sytuację podania drugiej dawki u osób, które nie przeszły zakażenia.
Wstępne obserwacje poczynione już po rejestracji szczepionek mRNA wskazują, że u ozdrowieńców już po podaniu jednej dawki rozwija się silna odpowiedź humoralna i komórkowa, podobna do obserwowanej po dwóch dawkach u osób, które nie przeszły zakażenia SARS-CoV-2. Natomiast podanie drugiej dawki ozdrowieńcom, którzy przeszli bezobjawową lub skąpoobjawową infekcję koronawirusem przynajmniej pół roku przed szczepieniem, nie powodowało dalszego istotnego wzrostu poziomu przeciwciał – utrzymywał się ona w granicach porównywalnych do tych obserwowanych po podaniu dwóch dawek szczepionki osobom, które nie przeszły zakażenia – podsumowują eksperci Nauki przeciw Pandemii.
– napisali.
Dodają, że dotychczas nie opublikowano obserwacji w odniesieniu do szczepionki wektorowej AstraZeneca. Z uwagi na to, że szczepionka ta jest również wysoce immunogenna, można jednak spodziewać się podobnych rezultatów u ozdrowieńców. Wymaga to udokumentowania na drodze badań naukowych.
– podkreślają eksperci medyczni.