Wirus różyczki przenosi się w wyniku kaszlu i kichania. Wywołuje wysypkę, gorączkę czy bóle stawów. Najgroźniejszy jest dla kobiet w ciąży, bo może wywołać poważne uszkodzenia płodu. 

W przeszłości w obu Amerykach rodziło się z różyczką około 20 tysięcy dzieci rocznie. Niektóre miały uszkodzenia wzroku, słuchu i wady serca. Piętnaście lat temu rozpoczęto intensywne szczepienia. Akcja była tak skuteczna, że od 2009 roku nie odnotowano żadnego przypadku. Szefowa Panamerykańskiej Organizacji Zdrowia, Carissa Etienne, mówi, że długa walka się opłaciła i wyeliminowanie różyczki w tej części świata jest jednym z największych osiągnięć zdrowotnych XXI wieku.

W Europie notowanych jest od kilku do kilkudziesięciu tysięcy zachorowań rocznie; wiele z nich - nawet powyżej 90 procent - w Polsce. Szczepienia przeciw różyczce są w Polsce obowiązkowe, ale zostały wprowadzone stosunkowo niedawno. Według ocen ekspertów chorują ludzie z tych roczników, które nie były objęte tą akcją.