Natomiast szczepimy dzieci przeciwko gruźlicy, czego nie robi się już w krajach Zachodu.

Reklama

Epidemiolog, doktor Agnieszka Motyl mówi, że ze względów finansowych w obowiązkowym kalendarzu refundowane są szczepionki, które dają więcej objawów niepożądanych niż te nowoczesne. Jako przykład podała szczepionkę przeciwko krztuścowi, stosowaną tylko w Polsce, tak zwaną szczepionkę pełnokomórkową. Inne kraje stosują bezkomórkową postać, zazwyczaj są to szczepionki wysokoskojarzone, występujące u nas jako zalecane. Dodała, że są one bardzo drogie dla rodziców.

Pediatra, doktor Beata Szymczyk - Hałas podkreśla, że na szczepienia zalecane decyduje się mało rodziców. Koszty szczepień przeciwko ospie wietrznej, rotawirusom, pneumokokom, meningokokom są przerzucone na rodziców. To budzi kontrowersje i powoduje, że przeciwko tym ostatnim zaszczepionych jest zaledwie 3 procent populacji dziecięcej podczas, gdy w Wielkiej Brytanii jest to 98 procent.

Podkreśla, że pneumokoki to nowa nazwa dwoinki zapalenia płuc. Powoduje ona nie tylko ciężkie zapalenie płuc u dzieci i dorosłych, ale ucha, gardła, oskrzeli. Wywołuje też, tak zwaną, inwazyjną chorobę pneumokokową czyli posocznicę połączoną z ciężkim zapaleniem opon mózgowo-rdzeniowych i mózgu. Jest to schorzenie, które może mieć piorunujący przebieg a największa śmiertelność zdarza się do 24 godzin od wystąpienia pierwszych objawów.

W Anglii, gdy dziecko gorączkuje, lekarze zalecają podać leki i obserwować, ale mają pewność, że dziecko było szczepione przeciwko groźnym bakteriom. W Polsce boimy się gorączki, bo nie mamy pewności czy dziecko nie ma ciężkiego zakażenia.