Obrzezanie polega na usunięciu części napletka. Uważane jest za stosunkowo prosty zabieg chirurgiczny, który wykonuje się ze względów kulturowych i religijnych bądź ze wskazań medycznych, np. w przypadku stulejki. Coraz częściej słyszy się, że obrzezanie może być dobrą profilaktyką w przypadku wielu groźnych chorób i warto rozważyć wprowadzenie go jako rutynowego, obowiązkowego zabiegu.
O tym, że każdy chłopiec powinien być obrzezany, mówią naukowcy z University of Sydney oraz University of Washington w Seattle. Swoje spostrzeżenia opublikowali na łamach „Mayo Clinic Proceedings”. Przekonują tam, że obrzezanie należy traktować jak szczepionki, bo też działa ochronnie i zmniejsza ryzyko problemów zdrowotnych w późniejszych latach życia. Przede wszystkim zapobiega zakażeniom układu moczowego, które może uszkodzić nerki. Poza tym zmniejsza ryzyko zakażenia HIV oraz przenoszenia chorób wenerycznych i zakażania nimi partnerek. Według prof. Brian Morris nawet połowa jego pacjentów, którzy nie byli obrzezani, doświadczyła jakiś komplikacji zdrowotnych spowodowanych tym, że mieli napletek.
Uczeni podkreślają, że obrzezanie nie wpływa na jakość życia seksualnego w dorosłości.
Temat obrzezania przeprowadzanego rutynowo u każdego niemowlaka budzi emocje i dzieli lekarzy na obozy zwolenników i przeciwników. Trudno pogodzić ich racje. Diametralnie różne opinie pojawiają się w zagranicznych periodykach medycznych. Zapytaliśmy naszego rodzimego eksperta, czy obrzezanie jako rutynowy zabieg to dobry pomysł. Lek. Wiesław Mahaczek, specjalista w dziedzinie urologii (przyjmuje pacjentów w Spółdzielni Pracy Lekarzy Specjalistów Medicus oraz w Prywatnym Gabinecie Urologicznym przy ul. Więckowskiego 7 w Szczecinie; jest także ekspertem portalu abcZdrowie.pl) powiedział nam:.