Dziennik.pl logo

Legenda polskiej telewizji. Maciej Orłoś o swoich doświadczeniach dziennikarskich [Męskie Rozmowy]

Teleexpress od czterech dekad jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych programów w Polsce. Maciej Orłoś dołączył do jego zespołu w 1991 roku i przez 25 lat był jednym z jego najbardziej charakterystycznych prowadzących. W rozmowie z Szymonem Glonkiem opowiada o fenomenie programu, swoich aktorskich początkach, odejściu z TVP w 2016 roku, pracy w nowych mediach oraz powrocie do Teleexpressu.

Fenomen Teleexpressu i rozpoznawalność

Teleexpress pojawił się na antenie Telewizji Polskiej w 1986 roku. Maciej Orłoś dołączył do programu pięć lat później. Jak wspomina, trafił do mediów w odpowiednim momencie i przez lata zbudował rozpoznawalność, która wykraczała poza sam program.

Recepta jest prosta: trzeba wkroczyć do mediów w odpowiednim momencie, w odpowiednim miejscu i się tam zakotwiczyć. Ja właśnie tak zrobiłem – mówi Maciej Orłoś.

Przez lata jego głos stał się niemal równie rozpoznawalny jak twarz. Orłoś wspomina, że nawet osoby, które nie widziały jego twarzy, potrafiły rozpoznać go po głosie.

– „Pan myślał, że jak pan ma maseczkę, to pana nie poznamy. Wystarczy, że się pan odezwał” – wspomina jedną z takich sytuacji.
Sam jednak nie traktuje ogromnej rozpoznawalności jako zawodowego przekleństwa. Wręcz przeciwnie – uważa ją za jeden z największych atutów swojej kariery.

Nie myślę o tym jako o przekleństwie. Myślę o tym jako o atucie, dlatego że to mi pozwoliło wyrobić markę osobistą, a to jest coś bardzo mocnego – podkreśla.

Orłoś prowadził Teleexpress przez 25 lat – od 1991 do 2016 roku. Jak zauważa, tak długi okres obecności na antenie sprawił, że widzowie zaczęli traktować prowadzących niemal jak domowników.
– „Widzowie lubią się przyzwyczajać do osób, jeżeli je akceptują. Traktują może czasami jak domowników” – mówi.

Krótko, zwięźle i z przymrużeniem oka

Zdaniem Orłosia fenomen Teleexpressu tkwi nie tylko w jego historii, ale przede wszystkim w konsekwentnie utrzymywanej formule. Przez lata zmieniały się rządy, prezesi Telewizji Polskiej, scenografia i oprawa programu, ale jego podstawowa zasada pozostała taka sama.

Ogólna formuła, czyli że krótko, zwięźle, na temat, dynamicznie, z uśmiechem, kiedy to jest tylko możliwe, z przymrużeniem oka i z ironią czasami – to pozostaje to samo – tłumaczy Orłoś.

Teleexpress łączył najważniejsze informacje dnia z lżejszymi tematami i elementami rozrywki. To, jak zauważa dziennikarz, przykład formatu infotainment – połączenia informacji z rozrywką.

Jednocześnie Teleexpress był dla Orłosia szkołą dziennikarskiego warsztatu. Szczególnie ważna okazała się umiejętność przekazywania informacji w krótkiej formie.

Krótka forma uczy dyscypliny i precyzji – mówi.
Orłoś wspomina również swoich zawodowych mistrzów, którzy uczyli go języka Teleexpressu, puenty i sposobu budowania krótkiej wypowiedzi.

– „Uczyłem się tego przymrużenia oka, tych puent. Uczyłem się puent. Jak puentować, jak kombinować, żeby tam znaleźć jakąś przewrotkę, coś takiego, co nie będzie oczywiste” – wspomina.

Aktorskie początki i zmiana zawodowej drogi

Zanim Maciej Orłoś trafił do telewizji, studiował w szkole teatralnej i pracował jako aktor. Jak przyznaje, jego droga do dziennikarstwa nie była zaplanowanym scenariuszem.

Po ukończeniu szkoły teatralnej zawodowa kariera nie układała się jednak tak, jak sobie wyobrażał. Przez pewien czas brakowało propozycji aktorskich. Orłoś podejmował więc różne zajęcia, aby się utrzymać. W pewnym momencie pojawiła się propozycja pracy w Teleexpressie.

Życie, życie, proza życia – mówi, wspominając tamten okres. – „Zawód aktora, aktorstwo, to jest coś bardzo trudnego”.

Decyzja o wejściu do telewizji nie była jednak dla niego oczywista. Orłoś obawiał się, że jeśli stanie się „panem z Teleexpressu”, zamknie sobie drogę do aktorstwa.

– „Spodziewając się tego, że jak wkroczę do Teleexpressu, to po kilku miesiącach mam pozamiatane. Moja domniemana kariera aktorska, o której jeszcze jednak myślałem, legnie w gruzach” – wspomina.

Ostatecznie zdecydował się na telewizję. Jak dziś przyznaje, była to bardzo dobra decyzja.
Co ciekawe, warsztat aktorski okazał się później bardzo przydatny w pracy prezentera. Emisja głosu, dykcja, oddech, świadomość ciała, gestykulacja, interpretacja czy umiejętność pracy z pauzą – wszystko to pomagało mu przed kamerą.

Orłoś przyznaje jednak, że na początku jego aktorskie doświadczenie miało także swoją ciemną stronę.
Na początku bardziej grałem prezentera Teleexpressu, niż nim byłem – mówi. Z czasem potrzebował więc nauczyć się naturalności i autentyczności przed kamerą.

Od aktora do dziennikarza

Zmiana zawodu nie oznaczała dla Orłosia całkowitego odcięcia się od świata filmu i teatru. Przez pewien czas obie ścieżki zawodowe się przenikały. Już jako prowadzący Teleexpress zagrał m.in. główną rolę w filmie Krzysztofa Zanussiego.

Ostatecznie jednak telewizja stała się jego głównym zawodowym nurtem.
Głównym nurtem była i jest telewizja, ale też nowe media już teraz – podkreśla.

Orłoś uważa przy tym, że w jego karierze znaczenie miało także to, że trafił do Teleexpressu w momencie, gdy rynek medialny był znacznie mniej konkurencyjny niż dziś.
Miałem farta, to na pewno – przyznaje. – „Wszedłem w program, który był bardzo wyrazisty, bardzo popularny i już tam zostałem, a potem przypieczętowałem to kolejnymi latami. I wyrobiłem sobie markę”.

Czy każdy może być dziennikarzem?

Rozwój internetu i mediów społecznościowych całkowicie zmienił rynek medialny. Dziś niemal każdy może publikować materiały wideo, prowadzić kanał na YouTubie czy komentować wydarzenia w mediach społecznościowych. Czy oznacza to jednak, że każdy może być dziennikarzem?

Orłoś ma w tej kwestii jasne stanowisko.
Na szczęście świat nie jest skonstruowany tak, że każdy może być każdym i we wszystkim będzie tak samo dobry – mówi.

Jego zdaniem samo publikowanie materiałów w internecie nie oznacza jeszcze wykonywania zawodu dziennikarza. Liczą się wiedza, warsztat, rzemiosło i doświadczenie.

To jest wiedza, to jest warsztat, to jest rzemiosło. To nie jest tak, że każdy może być dziennikarzem – podkreśla.
Jednocześnie Orłoś nie uważa, że studia dziennikarskie są jedyną drogą do tego zawodu. Sam ich nie ukończył, a dziennikarstwa uczył się przede wszystkim w praktyce.
Od 30 lat uprawiam dziennikarstwo i się uczyłem dziennikarstwa, i się wciąż uczę dziennikarstwa – mówi.

YouTube i nowe media

Zmiana rynku medialnego sprawiła, że dziennikarstwo zaczęło funkcjonować także poza tradycyjnymi redakcjami. Orłoś sam przekonał się o tym, zakładając kanał na YouTubie.
Jak przyznaje, prowadzenie własnego kanału okazało się znacznie trudniejsze, niż mogłoby się wydawać.

Założyłem kiedyś kanał na YouTubie i zrozumiałem wtedy, co to znaczy zakładać kanał na YouTubie. Jaka to jest ciężka robota i niedająca żadnych gwarancji, żadnego sukcesu, zasięgów – mówi.

Jego zdaniem nowe media dają ogromną szansę na dotarcie do odbiorców, ale jednocześnie wymagają systematycznej pracy i znalezienia własnego sposobu komunikacji.

Dlaczego Maciej Orłoś odszedł z TVP w 2016 roku?

Po 25 latach pracy w Teleexpressie Orłoś zdecydował się odejść z Telewizji Polskiej. Powodem były, jak mówi, zmiany zachodzące w mediach publicznych po zmianie władzy i sposób, w jaki zaczęto kształtować programy informacyjne.

Dziennikarz podkreśla, że przez lata zmiany polityczne następowały w Telewizji Polskiej wielokrotnie. Tym razem jednak uznał, że granica została przekroczona.

Niestety, media publiczne w Polsce nie są chronione porządną ustawą medialną przed zapędami polityków, zapędami, które dotyczą wykorzystywania tych mediów do własnych interesów partyjnych – mówi.

W 2016 roku pojawiły się sytuacje, które sprawiły, że Orłoś zaczął mieć coraz większe wątpliwości dotyczące możliwości dalszej pracy w Teleexpressie. W rozmowie wskazuje m.in. na zakaz informowania o wynikach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy oraz pomijanie rocznicy 4 czerwca 1989 roku.

W którymś momencie zobaczyłem, że jednak nie, że to idzie w złą stronę – wspomina.
Ostatecznie uznał, że nie może firmować swoim nazwiskiem przekazu, w który sam nie wierzy.
Z bólem serca po 25 latach, ale najlepsze rozwiązanie to po prostu odejść stamtąd – mówi.

„Jakbym dom stracił”

Odejście z Teleexpressu było dla Orłosia nie tylko decyzją zawodową. Po 25 latach pracy program i telewizja stały się częścią jego codziennego życia.

Znalazłem się w sytuacji takiej, jakbym dom stracił, bo to był taki mój drugi dom, ten zawodowy – wspomina.
Jednocześnie wiedział, że musi znaleźć dla siebie nowe miejsce. Wkrótce dołączył do Wirtualnej Polski, która tworzyła wówczas własną telewizję.

Było to zupełnie nowe doświadczenie. Orłoś przeszedł z jednej z największych stacji telewizyjnych w Polsce do organizacji budującej telewizję internetową praktycznie od podstaw.

Pierwsze wyniki oglądalności były dla niego brutalnym zderzeniem z nową rzeczywistością.
– „Teleexpress miał wtedy średnio trzy miliony pewnie oglądalności, a tu się okazało, że mieliśmy 50 tysięcy. I ja tak myślę: aha, okej” – wspomina.

Powrót do Teleexpressu

Po kilku latach pracy w nowych mediach Orłoś ponownie otrzymał propozycję powrotu do Teleexpressu. Tym razem sytuacja była zupełnie inna.

Jak sam przyznaje, był już wówczas mocno związany z YouTube'em i uważał, że być może właśnie tam będzie kontynuował swoją karierę.
– „Myślałem o sobie, że będę z kolei youtuberem już dożywotnio, że to jest moje nowe miejsce w nowych mediach” – wspomina.

Telefon z propozycją powrotu potraktował jednak jako nowe wyzwanie.
Ja lubię wyzwania różnego rodzaju – mówi. – „Pomyślałem sobie: no, to jest wyzwanie, oczywiście, że tak. Odbudować ten Teleexpress. Być częścią tego”.

Powrót przypadł na bardzo burzliwy okres w Telewizji Polskiej. Program musiał być realizowany w nowych warunkach, a organizacja pracy i zaplecze techniczne były w trakcie zmian.

Orłoś podkreślał jednak, że jego decyzja nie wynikała wyłącznie z chęci powrotu do znanego programu. Ważne było również przekonanie, że w telewizji mają zostać przywrócone standardy dziennikarskie.
Będą tam pracować dziennikarze, którzy będą się zachowywać jak dziennikarze i będą robić dziennikarskie, prawdziwe materiały, uczciwe, rzetelne, zgodne z rzemiosłem dziennikarskim – mówi.

Teleexpress jako porządkowanie świata

Dziś Orłoś patrzy na Teleexpress nie tylko jak na program informacyjny, ale również jak na element codziennego rytuału widzów.
Jego zdaniem w świecie, w którym odbiorcy są bombardowani informacjami z setek źródeł, znaczenie ma możliwość otrzymania uporządkowanego zestawu najważniejszych wydarzeń.

Żyjemy w chaosie, w rozproszeniu, mamy rozproszone media, jesteśmy bombardowani informacjami z przeróżnych stron. Jednocześnie lubimy stałość, lubimy się do czegoś przyzwyczajać – tłumaczy.
Właśnie dlatego, jego zdaniem, widzowie nadal wracają do programu.

– „O tej 17 włączymy telewizor i tam dostaniemy to samo, na co liczymy już od dawna i dostajemy codziennie. To będzie to stare, dobre, do czego się przyzwyczailiśmy – i to jest dla nas ogromna wartość” – mówi.
Według Orłosia rolą rzetelnych mediów jest również pomaganie odbiorcom w zrozumieniu nadmiaru informacji.
Porządkujemy świat odbiorcom – podkreśla.

Odpowiedzialność dziennikarza

Praca przy programie informacyjnym wiąże się z dużą odpowiedzialnością. Orłoś przyznaje, że świadomość tej odpowiedzialności towarzyszy mu, choć podczas emisji nie koncentruje się na niej w sposób paraliżujący.

– „Nie myślę wtedy o tej odpowiedzialności na zasadzie: o Boże, muszę być odpowiedzialny, jaka to jest odpowiedzialność. Tylko po prostu jestem przygotowany” – mówi.

Jednocześnie właśnie odpowiedzialność wobec widzów była jednym z powodów jego odejścia z TVP w 2016 roku.
Nie wyobrażałem sobie, że ja będę wobec tych ludzi, którzy mają do mnie zaufanie, przekazywał im coś, w co sam nie wierzę. To po prostu jest niewyobrażalne – podkreśla.

Emerytura? „W ogóle nie myślę o sobie w tym kontekście”

Czy po tylu latach pracy Maciej Orłoś myśli o emeryturze? Zdecydowanie nie.
Ja w ogóle nie myślę o sobie w kontekście emerytury – mówi.

Zamiast tego myśli o kolejnych projektach i wyzwaniach.
Dopóki będę mógł, to będę aktywny i będę robił różne rzeczy, miał nowe wyzwania i realizował różne projekty – deklaruje.

Dziś łączy pracę w Teleexpressie z działalnością w nowych mediach i własnymi projektami. Jak mówi, jego życie zawodowe od wielu lat opiera się na dywersyfikacji.
– „Trzeba być otwartym na różne sytuacje, różne wyzwania. Trzeba być na to przygotowanym” – podkreśla.

A sam Teleexpress? Nadal daje mu satysfakcję.
Uwielbiam Teleexpress. Uwielbiam tę robotę. W ogóle nie myślę o tym w kategoriach pracy, to jest dla mnie wielka przyjemność – mówi.

I dodaje, że program jest dla niego wciąż wyzwaniem.
Ten Teleexpress i plus Teleexpress Extra to jest 35 minut sprintu. Trzeba wystartować i potem, trzymając skupienie, dobiec do końca z pełną koncentracją. I lubię to wyzwanie – mówi Maciej Orłoś.

Więcej w programie „Męskie Rozmowy”

Maciej Orłoś w rozmowie z Szymonem Glonkiem opowiada o ponad trzech dekadach pracy w dziennikarstwie, początkach w Teleexpressie, aktorskiej przeszłości, zmianach zachodzących w mediach, odejściu z Telewizji Polskiej, pracy w internecie oraz powrocie do programu, z którym przez lata był kojarzony przez miliony widzów.

Rozmowa jest również opowieścią o zawodowych wyborach, odpowiedzialności i budowaniu własnej marki – ale przede wszystkim o tym, jak zachować zawodową aktywność i ciekawość świata mimo upływu kolejnych lat.
Cała rozmowa z Maciejem Orłosiem w programie „Męskie Rozmowy”.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Szymon Glonek
Szymon Glonek

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych oraz Podyplomowych Studiów Psychologii Zachowań Rynkowych na Uniwersytecie Warszawskim.

Od 2002 roku organizator i prowadzący szkolenia, warsztaty i plenery w dziedzinach autoprezentacji, fotografii i wystąpień przed kamerą. W latach 2007 – 2011 współprowadził i prowadził audycje w Radio PIN. W latach 2011 – 2013 był producentem w Bankier.tv (grupa Bankier.pl). Od 2013 zajmuje się produkcją telewizyjna oraz transmisjami on-line z różnych wydarzeń. Od 2021 prowadzi podcasty oraz wywiady video dla Dziennika Gazety Prawnej, Forsal.pl, Dziennik.pl oraz INFOR.pl. 

Prowadzi programy: Obiektywnie o biznesie (Forsal.pl) oraz Z pierwszej strony (gazetaprawna.pl) Jest autorem i prowadzącym programy: Męskie rozmowy i Tech.Dziennik.pl na Dziennik.pl Od 2024 jest wydawcą i producentem wideo w Grupie DGP INFOR.

Linkedin: https://www.linkedin.com/in/szymon-glonek-7b333653/
Facebook/META: https://www.facebook.com/szymon.glonek
X: https://x.com/szglonek

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraLegenda polskiej telewizji. Maciej Orłoś o swoich doświadczeniach dziennikarskich [Męskie Rozmowy] »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj