Od wielu lat zmniejsza się w naszym kraju zachorowalność i umieralność na raka szyjki macicy, wyjątkiem są kobiety w wieku co najmniej sześćdziesięciu lat, u których spadek ten ostatnio się zatrzymał. Specjaliści mówili o tym podczas warsztatów dziennikarskich „Nowotwory ginekologiczne w czasie SARS-CoV-2. Szybka diagnoza, nowoczesne leczenie – szansą na życie”.

Reklama

Z przedstawionych danych wynika, że w latach 2009-2019 liczba wszystkich pacjentek z rakiem szyjki macicy obniżyła się o 27 proc. (do 12 952), a roczna liczba nowych przypadków tego nowotworu spadła o 33 proc. (do 2 360). Pięcioletnie przeżycia uzyskuje się u 55 proc. kobiet. Nie wszystkie kobiety regularnie wykonują cytologię. Ale zdarza się też, że chorują i umierają na tę chorobę kobiety, które takie badania wykonują.

- Cytologia nie jest badaniem doskonałym – tłumaczył prof. Andrzej Nowakowski z Zakładu Profilaktyki Nowotworów Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie. - Tak jest nie tylko w Polsce, ale w innych krajach, takich jak Szwecja czy USA. Czułość tego badania w Polsce sięga 60-70 proc. Występują też tzw. nowotwory interwałowe, wykrywane po prawidłowym wyniku cytologii. W efekcie jedna trzecia zachorowań na raka szyjki macicy zdarza się pomimo prawidłowego rozmazu cytologicznego.

Jak wykryć wirusa brodawczaka ludzkiego?

Lepszą od cytologii metodą są testy molekularne wykrywające zakażenie wirusem brodawczaka ludzkiego HPV w komórkach szyjki macicy pobranych w postaci rozmazu. Czułość tej metody wykrywania stanów przedrakowych i raka szyjki macicy przekracza 95 proc. - Dlatego metoda ta coraz częściej jest stosowana w Europie, w takich krajach jak Turcja, Holandia, Włochy, Finlandia, Szwecja, Wielka Brytania i Niemcy – powiedział specjalista.

W naszym kraju przewiduje się wprowadzenie bardziej czułej metody molekularnej wykrywania raka szyjki macicy do końca 2022 r. Na razie prowadzone są badania pilotażowe. - Pilotaż tych badań rozpoczęliśmy pod koniec 2019 r. Obejmuje on kobiety powyżej 30. roku życia zgłaszające się na badania przesiewowe do tradycyjnej cytologii albo testu molekularnego na obecność HPV - dodał.

Reklama

W sumie ma być przebadanych testem molekularnym 33 tys. kobiet, na razie zastosowano go u 10 tys. pacjentek. - Pierwsze wyniki wskazują na prawie trzykrotnie większą wykrywalność stanów przedrakowych szyjki macicy przy zastosowaniu badań molekularnych w kierunku HPV w porównaniu do tradycyjnych badań cytologicznych – poinformował specjalista Zakładu Profilaktyki Nowotworów Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie.

Na raka szyjki macicy chorują niemal wyłącznie kobiety, u których przez wiele lat utrzymuje się zakażenie wirusem brodawczaka ludzkiego HPV. Wykryto dotąd około 200 typów tych patogenów, w tym 14 onkogennych, ale najbardziej groźne są typy 16. i 18., odpowiedzialne za 70 proc. wszystkich zachorowań na raka szyjki macicy.

Wirusy HPV występują u kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu procent kobiet rozpoczynających kontakty seksualne. Po 25. roku życia to nosicielstwo spada, ale znowu rośnie u kobiet po menopauzie. Większość tych zakażeń jest bezobjawowa i na ogół likwiduje je układ immunologiczny. Specjalista twierdzi, że może dojść nawet do samoistnej regresji stanów przedrakowych. - Choruje zatem niewielki odsetek kobiet – zaznaczył.

Rak szyjki macicy zwykle rozwija się w ciągu kilku dekad, choć się zdarza, że zmiany nowotworowe powstają nawet po kilku lub kilkunastu miesiącach od zakażenia wirusem brodawczaka. Chorują wtedy młode kobiety, a rak ten może być u nich bardzo agresywny.

- Na ogół jednak powstanie inwazyjnej postaci choroby trwa wiele lat i jest to okres na badania profilaktyczne – podkreśla prof. Andrzej Nowakowski. Ostrzega, że zależność przyczynowo-skutkowa między wirusem HPV a rakiem szyjki macicy jest nawet 50-krotnie większa, niż w przypadku palenia tytoniu i rozwoju raka płuca.

Z danych jakie przedstawił wynika, że na 1 mln kobiet z wirusem HPV u 100 tys. jest nieprawidłowy wynik badania cytologicznego, u 8 tys. rozwinie się stan przedrakowy, a u 1,6 tys. powstanie inwazyjny rak szyjki macicy.

- Trzeba też pamiętać, że wirus HPV sprzyja innym nowotworom występującym w okolicach głowy i szyi, krtani, nosa i jamy ustnej oraz odbytu. U kobiet może dojść do rozwoju raka pochwy i sromu - dodał. Korelacja między rakiem szyjki macicy a wirusem HPV sięga 100 proc., w przypadku pierwotnego raka pochwy oceniana jest na 64-91 proc., a raka sromu na 40-50 proc.

Przed rakiem szyjki macicy chronią dostępne od wielu lat szczepionki, podawane domięśniowo lub podskórnie. W programie szczepień na 2021 r. są one zalecane, szczególnie osobom przed inicjacją seksualną, nie są jednak refundowane z budżetu państwa.

Według Narodowej Strategii Onkologicznej do końca 2028 r. przeciwko wirusowi HPV ma być zaszczepionych przynajmniej 60 proc. dziewcząt i chłopców w wieku dojrzewania. Wprowadzenie refundacji tych szczepień u dziewcząt przewidywano w 2021 r., ale jak na razie do tego nie doszło. W przypadku chłopców mają się one rozpocząć w 2026 r. Program profilaktyki raka szyjki macicy, w którym wykorzystuje się cytologię, obejmuje nie więcej niż około 20 proc. kwalifikujących się do niego kobiet.