- Obecne stężenie szkodliwych substancji w powietrzu całkowicie wyklucza spacery z małymi dziećmi, nawet te kilkunastominutowe. Odpuśćmy wyjścia na sanki, lepienie bałwana i wycieczki do lasu – powiedziała w poniedziałek dr Kordys-Darmolińska z Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach.

- Jeśli chcemy przewietrzyć dziecinny pokój, wietrzymy intensywnie, ale krótko. Jeśli dziecko pokonuje w drodze do szkoły piechotą dłuższy dystans, warto pomyśleć o podwożeniu i odbieraniu go ze szkoły samochodem – dodała.

Takie zalecania dotyczą alarmu smogowego. Jeśli jakość powietrza się poprawi, a termometr na zewnątrz nadal będzie wskazywał temperaturę poniżej zera, dopuszczalne są niedługie spacery z małymi dziećmi, gdy temperatura nie jest niższa niż minus 6 - minus 7 stopni.

Czytaj więcej

- Zadbajmy jednak o pielęgnację twarzy dziecka odpowiednim kremem oraz o ochronie gardła, ust i noska szalikiem, a dłoni rękawiczkami. Jeśli temperatura spadnie poniżej minus 7 stopni, małe dzieci powinny zostać w domu. Starsze mogą wychodzić na dwór, oczywiście odpowiednio ubrane i nakremowane – podkreśliła pediatra.

Zaapelował, aby nie lekceważyć tych zaleceń. - W taką pogodę i przy takim smogu u dzieci może wystąpić podrażnienie układu oddechowego. Najbardziej narażone są dzieci chore na przewlekłe choroby układu oddechowego, np. na astmę lub mukowiscydozę. W ich przypadku może nastąpić znaczne pogorszenie się stanu zdrowia – zaznaczyła.

Jakub Jędrak z Polskiego Alarmu Smogowego wskazał, że smog zagraża również osobom w podeszłym wieku, a także osobom z chorobami układu oddechowego takimi jak przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP) lub astma.

- Również osoby chorujące na choroby układu krążenia, i osoby otyłe są szczególnie narażone - mówił PAP Jędrak.

Jak podkreślił, pozostanie w domu nie chroni nas całkowicie przed negatywnymi skutkami smogu. - Zalecenie siedzenia w domu ma znaczenie o tyle, aby unikać intensywnej aktywności fizycznej. Bo im intensywniej oddychamy, tym więcej zanieczyszczeń dostaje się do naszego układu oddechowego. To nie jest tak, że w domu jest idealne powietrze. Pyły, przenikają do domu i po pewnym czasie stężenia wewnątrz nie są wiele niższe niż na zewnątrz - dodał.

Przestrzegł, że należy być ostrożnym z "zamykaniem się w domu". - Jeżeli mamy piecyk gazowy w łazience, albo ogrzewamy dom kotłem węglowym, to nie możemy się zbyt szczelnie zamknąć, bo się po prostu zaczadzimy - zaznaczył.

Jednym ze sposobów ograniczenia skutków smogu jest noszenie masek. - Jednak maska masce nierówna. Tu nie chodzi o cieniutką maseczkę z apteki, która co najwyżej chroni innych przed naszym katarem, tylko o maskę z filtrem HEPA i ewentualnie z filtrem z węgla aktywnego - powiedział Jędrak.

Podkreślił, że nie każdy może takich masek używać. - W takich maskach ciężko się oddycha. Nie nadają się one dla małych dzieci i dla osób np. obłożnie chorych, które nie są w stanie sobie tej maski zdjąć, jeśli ich dusi - dodał.

- Drugim dobrym pomysłem - jeśli ktoś może sobie pozwolić na większy wydatek - są oczyszczacze powietrza. Taki oczyszczacz powietrze stawiamy sobie w sypialni np. na noc i w czasie snu mamy dużo lepsze powietrze niż bez oczyszczacza. Członkowie Polskiego Alarmu testowali tego typu urządzenia i one rzeczywiście działają - powiedział. - Niewiele więcej możemy zrobić - dodał spytany, jak jeszcze można się chronić.

Jędrak powiedział, że w dniach występowania alarmu smogowego nie powinno się używać samochodu - należy korzystać z komunikacji publicznej, unikać rozpalania kominka (o ile mamy inne źródło ciepła), bo spalanie drewna także zanieczyszcza powietrze. Zwrócił uwagę, że bardzo ważna jest termoizolacja budynków, "bo ocieplony budynek potrzebuje mniej opału".

Stowarzyszenie EkoSerce zaapelowało do przedstawicieli "władzy centralnej" oraz samorządów o przeznaczenie dodatkowych środków na walkę z narastającym problemem smogu w Polsce. Apelują o podjęcie kroków zmierzających do zwiększenia świadomości wśród Polek i Polaków na temat szkodliwego wpływu zanieczyszczonego powietrza na zdrowie i życie ludzkie.

EkoSerce przypomniało, że ogłoszony w Polsce alarm smogowy zagraża zdrowiu i życiu "nas wszystkich", w tym głównie pacjentów cierpiących na choroby serca i układu krążenia.

W poniedziałek Główny Inspektorat Ochrony Środowiska (GIOŚ) podał, że średnie dobowe stężenie pyłu PM10 przekraczające poziom informowania wynoszący 200 mikrogramów na m sześc. W niedzielę zarejestrowano w Jaśle, Nowej Rudzie, Zdzieszowicach, Krakowie, Skawinie, Kielcach, Nowinach, Nowym Targu, Otwocku i Piotrkowie Trybunalskim.

Natomiast przekroczenie poziomu alarmowego (czyli średnio na dobę 300 mikrogramów na m sześc.) zanotowano w niedzielę w Radomsku, Rybniku, Żywcu, Zabrzu, Częstochowie, Wodzisławiu Śląskim.

Według GIOŚ smog jest wynikiem niesprzyjających warunków meteorologicznych: bezwietrznej pogody, braku opadów i niskich temperatur powietrza, a także powiązanej z nimi emisji spalin z indywidualnych kotłów grzewczych oraz kominków w środkowej i południowej Polsce.

Premier Beata Szydło zapowiedziała w poniedziałek, że najbliższe posiedzenie Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów będzie poświęcone kwestiom czystości powietrza w Polsce.

Z powodu smogu kilka miast w Polsce zrezygnowało z pobierania opłat za przejazdy komunikacją miejską.