Dziennik Gazeta Prawana logo

Wszawica powraca

4 listopada 2015, 07:00
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Dziecko krzyczy
Dziecko krzyczy/Shutterstock
Od września 2014 do września 2015 r. Polacy kupili ponad milion preparatów zwalczających pasożyty. W rok rynek urósł o 18 proc.

Od siedmiu lat nie ma obowiązku monitorowania wszawicy. W 2008 r. została ona wykreślona z rejestru chorób zakaźnych. Jeszcze w 2006 r. sanepid odnotował 524 przypadki. Obecnie danych na ten temat dostarcza głównie rynek preparatów służących do walki z pasożytami. Producenci deklarują, że rozwija się on bardzo dynamicznie. – – wylicza pracownik spółki Scan-Anida będącej dystrybutorem jednego z preparatów.

Dwucyfrowe przyrosty deklaruje również firma Omega Pharma, producent marki Paranit. Nie ujawnia jednak liczb. Obecnie do nabycia w aptekach jest 17 różnych preparatów.

O tendencji wzrostowej świadczą także dane z ZUS – coraz więcej osób bierze zwolnienie chorobowe z powodu wszawicy. W pierwszym półroczu tego roku ZUS naliczył już 244 dni nieobecności, czyli niemal tyle, ile w całym 2012 r. (245 dni). Dla porównania w roku ubiegłym absencja wyniosła 441 dni.

I choć liczby te nie są duże, lekarze uznają je za wiarygodny wskaźnik obrazujący skalę zjawiska. – – przyznaje Marianna Tumasz, pediatra i lekarz rodzinny z Gdańska. Współpracuje z jednym z przedszkoli. Dyrekcja placówki, kiedy dostrzega kłopot, prosi lekarza i pielęgniarki o pomoc. W przypadku wykrycia pasożytów rodzice otrzymują zalecenia, jak się ich pozbyć. W tym przypadku przedszkole ma już opracowaną metodę: rodzice podpisują zgodę na przegląd głów ich dzieci. Bez takiego dokumentu nie ma możliwości działania.

Konieczność uzyskania zgody na przegląd to jeden z głównych powodów, dla których problem narasta. Do 2004 r. szkolne pielęgniarki miały prawo kontrolować czystość uczniów – paznokci, ubrań i głów. 11 lat temu Instytut Matki i Dziecka uznał, że takie praktyki to pogwałcenie praw dziecka. Od tego czasu potrzebna jest zgoda rodziców. Z tym jest jednak kłopot. Po pierwsze nie wszyscy się zgadzają, po drugie nie zawsze jest odpowiednia opieka medyczna w szkole. Tymczasem aby wygrać z wszawicą, należy działać w tym samym momencie. – – tłumaczy Ryszard Sebesta, biolog zajmujący się wszami.

Kolejnym powodem powszechności wszawicy jest wstydliwość choroby. W efekcie w tych „lepszych” szkołach – często prywatnych czy społecznych – dyrekcja niechętnie mówi o problemie. – – tłumaczy Sebesta. Liczy się przede wszystkim równoczesne i szybkie działanie. Czystość ma jednak znaczenie. Przy wszach cała rodzina musi przejść leczenie. Wyczyszczone muszą zostać także czapki, płaszcze, grzebienie (te można wsadzić do zamrażarki) czy pościel i poduszki.

Kolejną przyczyną choroby jest jej uodpornienie się na preparaty. Jak tłumaczy Sebesta, większość pasożytów zdobyła genetyczną odporność na pestycydy, którymi je zwalczano. Z badań amerykańskich wynikało, że nawet 60 proc. z nich jest uodpornionych. Trzeba więc szukać nowych metod zwalczania.

Sanepid przyznaje, że ma związane ręce. Od kiedy wszawica nie jest chorobą zakaźną, nie podlega rejestracji. Zdaniem Anny Obuchowicz z gdańskiej stacji epidemiologicznej powinny zostać wprowadzone rozwiązania pomagające nadzorować problem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj