1. Zbyt duże porcje

Nie bez powodu mówi się o rozsądnym odżywianiu. Jeśli bowiem je się z umiarem i pozostawia w żołądku uczucie niedosytu, nie ma obaw o dodatkowe kilogramy. Nie trzeba odmawiać sobie wszystkiego, ale porcje powinny być niewielkie. Spaghetti – nawet tak, ale na pewno nie pełen talerz i do tego góra sosu i klopsików.

Nie kupuj też nigdy na promocjach większych opakowań ciastek, chipsów XL czy nawet jogurtów o "20 procent więcej" w opakowaniu. W końcu to nie tylko więcej jedzenia w tej samej cenie, to więcej kalorii.

2. Każdy kęs żuj 25 razy

Im szybciej jesz, tym gorzej trawisz. Połykając bez dobrego rozgryzienia pokarmu, trawisz też dłużej i dłużej trwa zanim poczujesz sytość. W ten sposób zdążysz dołożyć sobie jeszcze ziemniaków i surówki, "zanim powiesz sobie dość". A wystarczy tylko dokładnie przeżuwać każdy kęs i konsumować posiłki w spokoju. Wtedy żołądek będzie miał czas na reakcję i da ci sygnał, że potwór został nakarmiony.

3. Regularne posiłki

Jedz częściej a mniejsze porcje, a na pewno głód stanie się dawno zapomnianym uczuciem. Wtedy twój organizm nie będzie potrzebował magazynować pokarmu na zapas. Wiadomo, że trudno przygotowywać sobie aż 5 posiłków dziennie, ale warto mieć pod ręką owoc, warzywa czy choćby słynne Granexy. Istotna jest także pora spożywania posiłków, powinno się jeść o stałych godzinach, bo na wszelkie rewolucje organizm reaguje zaburzeniami przemiany materii.

czytaj dalej


4. Podjadanie zabronione

Te małe ciasteczka, przekąski "na raz", potrafią zrujnować każdą dietę. Plasterek kiełbasy wcale nie jest niewinny, ma kalorie i zaburza rytm diety. Małe, tuczące przekąski nie dają ci żadnych witamin czy energii, za to są źródłem tłuszczu i soli, która zatrzymuje wodę w organizmie. Sycą tylko na krótko, a za 30 minut znowu czujesz, że "coś ci się chce".

5. Soki nie są zdrowe?

Mamy zawsze wmawiały nam, że picie soków do obiadu czy na śniadanie, to samo zdrowie. Tak też wmawiają nam ich producenci. Nie mówią tylko, że oprócz witamin, soki są źródłem niepotrzebnego cukru i nie zawsze są w "100 procentach naturalne". Zwykle powstają z zagęszczaczy i nie mają nic wspólnego ze świeżo wyciśniętą pomarańczą. Są też dość kaloryczne… W trakcie diety konieczne jest zastąpienie ich sokami jednodniowymi lub piciem tylko wody mineralnej..

6. Śniadanie obowiązkowo

To jest najważniejszy posiłek dnia i omijając go wcale nie oszczędzacie na kaloriach – te wrócą do was w ciągu dnia. Porządnie najedzone rano macie więcej siły i energii na cały dzień. Oznacza to też, że chęć na podjadanie jest mniejsza, gdy jest się sytym.

czytaj dalej


7. Pszenna buła – zabójca diety

Dość białym, umączonym bochenkom chleba, dość świeżym bułeczkom z serem żółtym kupowanym w barku w pracy. Białe pieczywo, które jemy najczęściej, nie zawiera prawie nic z dobrodziejstw ziaren zbóż, jest za to bardzo kaloryczne. Koniecznie polub pieczywo ciemne, razowe (ale takie bez dodatku karmelu) lub graham. Jest bogate w witaminy, mikroelementy i błonnik, który przyspiesza przemianę materii.

8. Tłuszcza na tłuszcz nie pomoże

Nie wszystkie tłuszcze są złe – roślinne czy te obecne w orzechach, tłustych rybach morskich, ziarnach, są nawet zdrowie i też pożądane dla równowagi organizmu i dla zdrowej i gładkiej cery. Jednak tłuszcze wysoko nasycone, przetworzone, takie jak w fast foodach, pączkach, batonach czy ciastkach, są zakazane.


9. Niedostatek płynów: zbyt mało wody

Jak wiadomo, woda nawilża, nawadnia organizm i wypłukuje toksyny. To nie żadna prawda objawiona, tylko oczywistość, którą znamy od dawna. A mimo to, nie pijemy tyle wody ile potrzeba, co potem odbija się między innymi na diecie. Niedostatek wody negatywnie oddziałuje m.in. na urodę: skutkuje pogorszeniem trawienia, brakiem wewnętrznego nawilżenia skóry itp. Zalecane minimum to 1,5 litra niegazowanej wody mineralnej, popijanej regularnie przez cały dzień niewielkimi łykami. Pamiętajmy, że wszystkie owoce i warzywa też zawierają wodę, więc te 1,5 litra to opcja łączna.

Dodatkowo, pijąc dużo wody, zapobiegamy opuchnięciom, obrzękom i zatrzymaniu wody w organizmie, bo im więcej jej pijemy, tym organizm więcej jej wydala.

10. Alkohol upija i tuczy

Drinki są szkodliwe, nie tylko dlatego, że alkohol postarza i robimy po nim głupstwa, ale dlatego, że bardzo tuczy. Szczególnie te kolorowe, słodkie drinki, które są bombą kaloryczną – kieliszek wódki to 120 kcal, a dodajcie do tego jeszcze likiery. Nie lepiej jest też z piwem, które oprócz właściwości pozytywnych, moczopędnych ma aż 230 kcal w 500 ml. Lampka (125 ml) słodkiego wina – to ok. 120 kcal (wytrawnego - 85 kcal). Każde więc wieczorne wyjście na miasto to spory wydatek kalorii. Jeśli potem dodamy do tego jedzenie kebabów w budce na rogu, okazuje się, że następny dzień powinnyśmy spędzić na głodówce.

Żadna dieta nie pomoże, jeśli nie jest poparta ćwiczeniami i zdrowym rozsądkiem. Nie trzeba eliminować z jadłospisu raz mięsa, raz słodyczy. Można jeść wszystko, tylko po trochu i pod kontrolą.