Przy miłych rozmowach, z długo nie widzianymi gośćmi, chcemy po prostu cieszyć się swoim towarzystwem. Wiele czytelniczek dba o dietę, ale jednocześnie cieszy się już na kilka dni świętowania z rodziną. Kłopot w tym, że prawdopodobnie nikt z pozostałych członków rodziny jednak się nie odchudza… Jak pogodzić czas odpoczynku i rodzinnych wizyt z troską o figurę? Czy czeka nas wtedy przygotowywanie oddzielnych potraw? Niekoniecznie, przy zachowaniu umiaru, dbanie o sylwetkę w Święta może okazać się całkiem proste. 

- Odżywiając się rozsądnie przez cały rok, w te dni można pozwolić sobie na chwilową dyspensę - uspokaja dietetyk Milena Nosek z firmy Longlife. - Warto jednak zachować pewne reguły odżywiania się. Możemy kosztować wszystkich potraw, ale nie przejadamy się, kosztujemy je w małych ilościach i w możliwie dużych odstępach czasu. 

Co ciekawe, nawet tradycyjna polska kuchnia oferuje dania, którymi możemy się cieszyć bez większych obaw. Szczęśliwie, należą do nich jedne z głównych potraw na świątecznym stole, czyli barszcz czerwony i kapusta wigilijna.

Spośród słodyczy warto wybierać te, które zostały przygotowane na bazie pełnoziarnistej mąki, z ograniczoną ilością cukru. Nie oznacza to, że zostaniemy zupełnie pozbawieni łakoci, wystarczy użyć zamienników, takich jak stewia. Jest to roślina z Ameryki Południowej, do słodzenia używane są jej liście i łodygi. Suszone liście stewii można bez problemu kupić w Polsce, w sklepach ze zdrową żywnością, a nawet w supermarketach czy delikatesach. Dzięki temu, że jest ok. 300 razy słodsza od cukru i nie ma kalorii, jest świetną alternatywą do przyprawiania ciast czy napojów. - Wszystkie słodycze z zawartością miodu, orzechów, można uznać za "zdrowsze" - dodaje Milena Nosek. - Jednak trzeba pamiętać, że nie mają one mniejszej wartości kalorycznej niż pozostałe.

Beztroska i ogromna ilość jedzenia, jaka zwykle idzie w parze z polską tradycją spędzania Świąt może zaowocować albo przejedzeniem, albo później – nieoczekiwanymi skokami apetytu. Na to również znamy już jednak remedium. –  Aby uniknąć nagłych napadów głodu, trzeba jeść regularnie, ale nie najadać się do syta – mówi ekspertka. – Pamiętajmy, by wybierać potrawy z dużą zawartością białka, takie jak ryby, chude mięsa. Świetne są także surówki i ciepłe zupy. Mimo świątecznego rozleniwienia, warto w tym czasie zadbać o aktywność fizyczną, choćby wybierać się krótkie, ale częste spacery. 

O jakich produktach warto pamiętać zimą, niezależnie od tego, jak spędzimy Wigilię? Zdaniem dietetyczki, zawsze dobre są ryby morskie. Dostarczają one niezbędnego dla zdrowia kwasu omega 3, który korzystnie wpływa na funkcjonowanie układu odpornościowego. Z zasobów tradycyjnej polskiej kuchni dobrze będzie sięgnąć po… kiszonki, kiszoną kapustę, ogórki, czy paprykę. Są nie tylko smaczne, ale też wpływają korzystnie na jelita i regulują skład ich mikroflory. Gdy wybieramy zestaw dań, zamiast makaronów czy ryżu, sięgnijmy po kasze. Do koszyka warto też dodać oleje roślinne, takie jak olej lniany, krokoszowy, czy z pestek dyni lub czarnuszki. Walczą one z pasożytami, nawilżają od wewnątrz i dbają o bystrość umysłu.
Kolejnym smacznym składnikiem zdrowej diety są jaja – zawierają one chrom, który hamuje apetyt na słodycze. – Słodycze to pierwsze produkty, które przychodzą na myśl, gdy pojawia się jesienno-zimowa chandra – przyznaje Milena Nosek. – Tym samym bardzo często właśnie dzięki nim w zimie pojawia się zbędna tkanka tłuszczowa.

Podczas przygotowania dań świątecznych, a także w całym sezonie zimowym, warto pamiętać o przyprawach, już nie tylko z powodów zdrowotnych. Imbir, kolendra, tymianek, rozmaryn, oregano, pieprz, chili, cynamon, goździki fantastycznie wzbogacają smak potraw, a przy tym mają one właściwości przyspieszające krążenie.

A jeśli organizujemy spotkanie dla przyjaciół lub nawet imprezę sylwestrową, zadbajmy o lekkie przekąski, zwłaszcza z odrobiną rukoli. Wygląda ona niepozornie, ale jest lekkostrawna, sycąca, a zawarta w niej witamina K pobudzi krążenie krwi i doda energii do dalszej zabawy.

Na koniec, pamiętając o wszystkich dobrych radach, można uspokoić Czytelniczki, że nawet, jeśli stracimy głowę dla keksa według przepisu babci lub kaczki z jabłkami – jeden lub dwa dni bez diety nie zrujnują pracy nad figurą. – Chwilowa rozpusta może tylko rozchwiać pracę układu pokarmowego – uspokaja dietetyk. – U zdrowych osób, szczególnie ze zdrową gospodarką hormonalną, dwa dni odżywiania się w inny sposób niż na co dzień nie zrobi różnicy.

Oczywiście, jeśli po Świętach wrócimy do umiarkowania. Ale to już temat na następną rozmowę. Wesołych Świąt!