W ciągu kilku ostatnich dziesięcioleci zielona herbata przechodziła wiele testów medycznych, których celem było ustalenie, czy rzeczywiście, jak się powszechnie sądzi, ma ona właściwości zdrowotne, a szczególnie przypisywany jej wpływ na zmniejszenie ryzyka zachorowania na choroby serca oraz na niektóre odmiany raka. Sądzi się także, że spożywanie zielonej herbaty pomaga w kontrolowaniu wagi ciała, ale Amerykanie alarmują, że prozdrowotne korzyści chińskiej herbaty mogą być przesadzone.

Z raportu niezależnego amerykańskiego laboratorium wynika, że nie każda filiżanka zielonej herbaty to samo zdrowie. Niektóre uprawy chińskiej herbaty, głównie te w Chinach mają wysoki poziom skażenia metalami ciężkimi, w tym ołowiem. Głównym źródłem zanieczyszczenia żywności są związki tego pierwiastka emitowane do środowiska przez zakłady przemysłowe i silniki spalinowe.

Spożywany ołów i jego związki magazynują się w kościach i nie powodują bezpośrednio uszczerbku na zdrowiu. Problemy mogą pojawić się, gdy w diecie zabraknie wapnia i kości zaczną być "rozpuszczane", wtedy zawarty w nich ołów może powodować tzw. wtórne zatrucie. Objawy zatrucia ołowiem to przede wszystkim bóle brzucha, bóle głowy, bóle stawów, podwyższenie ciśnienia krwi, zaburzenia nerwowe i psychiczne i anemia.

Z badań opublikowanych w tym tygodniu przez ConsumerLab.com wynika, że liście zielonej herbaty w produktach takich marek jak Lipton i Bigelow zawierały od 1,25 do 2,5 mikrogramów ołowiu w jednej torebce. Z kolei herbata Teavana okazała się wolna od szkodliwych zdrowiu substancji.

- Ołów może pojawić się w wielu produktach roślinnych, ponieważ kumuluje się głównie w ziemi - powiedział dr Tod Cooperman, prezes ConsumerLab.com. Dodał, że zanieczyszczone ołowiem liście herbaty pochodzą z Chin, gdzie w niektórych regionach stwierdzono wysokie zanieczyszczenie przemysłowe.

- Liście herbaty wykorzystywanej przez markę Teavana pochodzą natomiast z Japonii, gdzie skażenie środowiska nie jest aż tak dużym problemem, co można stwierdzić po szczegółowych badaniach żywności - dodał.

Okazuje się, że lepiej jest wybierać zieloną herbatę w torebkach, niż liściastą. Materiał używany do produkcji torebek okazuje się doskonałym filtrem, który zatrzymuje szkodliwe substancje podczas parzenia. Większość ołowiu zatrzymuje się więc wewnątrz worka, a nie dostaje do naparu. Picie zielonej herbaty nie zagraża więc zdrowiu, ale odradza się jedzenia lub przeżuwania liści, zwłaszcza tych z Chin.

Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>