Odkrycie genu otyłości okazało się być prawdziwą naukową rewolucją. Jednak słynna brytyjska dietetyczka Gillian McKeith, ostrzega, że gen może stać się wymówką dietetycznych niepowodzeń.

Reklama

Zdrowie dziennik.pl na Facebooku: polub i bądź na bieżąco >>>

W swoim gabinecie przyjmuję wiele osób, które mówią, że mają gen otyłości. Przekonuję ich, że wcale tak nie jest. Każdy chciałby mieć taki gen, ponieważ jest to świetna wymówka. Niestety, nie pomaga to w odchudzaniu - wyjaśnia dietetyczka.

Nawet jeśli masz ten gen, to i tak musisz sobie z tym radzić. Nie możesz powiedzieć mam gen otyłości i do końca życia będę gruby i będę jeść co tylko chcę. Zawsze można wykonać pracę na rzecz naszego zdrowia, zawsze można dokonać zmiany - dodaje.

McKeith zauważa, że wiele osób z łatwością określa siebie mianem posiadacza takiego genu, co jest jej zdaniem idealnym pretekstem do niepodejmowania walki o własne zdrowie. Większość osób, będzie zachwycona tym odkryciem, w końcu ktoś wręczył im wymówkę i dał do ręki usprawiedliwienie dla ich niepowodzeń - podkreśla.

Myślę, że jeśli takie doniesienia naukowe są podawane do publicznej wiadomości ich przekaz powinien być bardzo dokładny i szczegółowy, na tyle żeby jasny, aby nie każdy mógł sobie przypisać posiadanie genu otyłości - sugeruje dietetyczka.

Reklama