Nowe dane nie pozostawiają złudzeń – im więcej takich produktów w diecie, tym gorzej dla układu krążenia.
Nie chodzi o jeden produkt
Badanie opublikowane w czasopiśmie "JACC: Advances" objęło ponad 6,8 tys. dorosłych osób w wieku od 45 do 84 lat. Na początku obserwacji uczestnicy nie mieli chorób serca, a naukowcy przez kolejne 12 lat analizowali ich dietę i stan zdrowia. Wnioski wyraźnie wskazują na pewną zależność.
Osoby, które najczęściej sięgały po żywność ultraprzetworzoną – średnio około 9,3 porcji dziennie – miały aż o 67 proc. wyższe ryzyko poważnych problemów sercowo-naczyniowych niż ci, którzy jedli ją sporadycznie. Co więcej, każda kolejna porcja zwiększała to ryzyko o 5,1 proc.
"To wcale nie jest ekstremum"
Na pierwszy rzut oka dziewięć porcji dziennie może wydawać się przesadą. Ale tylko pozornie. - W praktyce taki dzień może wyglądać znajomo: rano słodkie płatki i jogurt, później baton, na lunch kanapka z wędliną, po południu przekąska, a wieczorem gotowe danie lub fast food - wyjaśnia Allen Taylor. - Kluczowy problem polega na tym, że żywność ultraprzetworzona jest tak mocno wpisana w naszą dietę, że często nawet nie zauważamy, czym jest – podkreśla specjalista.
Co właściwie oznacza "żywność ultraprzetworzona"?
To nie tylko fast foody. Do tej kategorii zalicza się m.in.:
- gotowe dania do podgrzania
- wędliny i przetworzone mięso
- słodkie płatki śniadaniowe
- desery i słodycze
- napoje gazowane
- część smakowych jogurtów
- pakowane pieczywo.
Wspólny mianownik? Produkty powstają głównie z przetworzonych składników – cukrów, tłuszczów, skrobi czy izolatów białek – oraz dodatków technologicznych, takich jak aromaty, barwniki czy emulgatory.
Dlaczego takie jedzenie szkodzi sercu?
Eksperci wskazują kilka powodów. Po pierwsze, tego typu produkty wypierają z diety zdrowsze opcje, takie jak warzywa, owoce czy pełnowartościowe białko. Po drugie, zawierają duże ilości:
- soli
- cukrów dodanych
- rafinowanych węglowodanów
- niekorzystnych tłuszczów.
Dodatkowo są kaloryczne, ale mało sycące, co sprzyja przejadaniu się.
Nie bez znaczenia jest też sam proces przetwarzania. Może zmieniać strukturę żywności, wpływać na funkcjonowanie mikrobiomu jelitowego, zaburzać sygnalizację na osi jelita-mózg oraz przyczyniać się do stanu zapalnego, insulinooporności, zaburzeń poziomu cholesterolu i nadciśnienia tętniczego – wylicza dr Taylor.
Wzrost o 5,1 proc. To nie drobiazg
Minhal Makshood zwraca uwagę, że nawet pozornie niewielkie liczby mają znaczenie. Wzrost ryzyka o 5,1 proc. z każdą kolejną porcją to – jak podkreśla – wynik "naprawdę istotny". To oznacza, że codzienne nawyki żywieniowe, nawet te drobne, mogą w dłuższej perspektywie realnie wpływać na zdrowie serca.
Nie "zakaz jedzenia". Eksperci uspokajają
To, co istotne, to fakt, że badanie pokazuje zależność, a nie bezpośrednią przyczynę. To znaczy, że nie można powiedzieć, że jeden produkt wywoła chorobę.
To badanie nie powinno sprawić, że ludzie zaczną myśleć, iż zjedzenie jednej paczkowanej przekąski jest niebezpieczne albo że odżywianie musi być podejściem "wszystko albo nic". Najważniejszy jest ogólny wzorzec żywienia – uspokaja dr Makshood.
Specjaliści coraz częściej polecają zasadę 80/20. Chodzi o to, by:
w 80 proc. wybierać produkty nieprzetworzone lub minimalnie przetworzone
w 20 proc. pozwolić sobie na mniej zdrowe opcje
To podejście jest realistyczne i łatwiejsze do utrzymania niż restrykcyjne diety.
Co jeść zamiast?
Zmiany nie muszą być radykalne. Wystarczy stopniowo zwiększać udział produktów takich jak:
- warzywa i owoce
- rośliny strączkowe
- ryby
- orzechy
- produkty pełnoziarniste.
Taki model żywienia przypomina dietę śródziemnomorską, która od lat uznawana jest za jedną z najzdrowszych dla serca.b
To problem globalny
Żywność ultraprzetworzona stanowi już znaczną część diety w wielu krajach rozwiniętych. W niektórych populacjach odpowiada nawet za ponad połowę dziennego spożycia kalorii. To pokazuje, że problem nie dotyczy pojedynczych osób, ale całego stylu życia współczesnych społeczeństw.