W piątek, 30 września, odbyło się spotkanie w sprawie dystrybucji jodku potasu. Uczestniczyli w nim wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Błażej Poboży, prezes Państwowej Agencji Atomistyki Łukasz Młynarkiewicz oraz konsultant województwa mazowieckiego w zakresie endokrynologii prof. Wojciech Zgliczyński.

Reklama

Wiceminister zaznaczył, że działania te mają charakter rutynowy, standardowy i przewidziany w przepisach prawa na wypadek ewentualnego wystąpienia zagrożenia radiacyjnego, które (…) nie występuje w tej chwili.

- Ale musimy przygotowywać się nawet na warianty, które wydają się dziś niemożliwe – oznajmił.

Poinformował, że w niektórych województwach tabletki znajdują się już w punktach odbioru, którymi najczęściej są szkoły.

Reklama

Zapewnił, że tabletek wystarczy dla wszystkich, którzy będą ewentualnie musieli je przyjmować.

Wskazał, iż wojewoda w porozumieniu z przedstawicielami samorządu terytorialnego ustali sposób dystrybucji tabletek z jodkiem potasu do obywateli.

Prezes Państwowej Agencji Atomistyki Łukasz Młynarkiewicz stwierdził w piątek, 30 września, podczas konferencji prasowej, że sytuacja związana z agresją na Ukrainę i znajdujące się na jej terenie obiekty jądrowe jest sytuacją bez precedensu. - Żaden obiekt jądrowy nie powinien być celem działań militarnych. Elektrownie jądrowe, choć maja dużą wytrzymałość nie są projektowane z myślą o wojnie, o celowym ostrzale artyleryjskim - powiedział Łukasz Młynarkiewicz.

Reklama

Zapewnił, że działania militarne oraz ataki na Zaporoską Elektrownię Jądrową nie stwarzają bezpośredniego zagrożenia dla mieszkańców Polski.

- Chcę tu wyraźnie podkreślić: zdrowie i życie mieszkańców Polski nie jest zagrożone. Zaporoże nam nie zagraża i to się nie zmieni nawet, gdy reaktory zostaną włączone, bo dzisiaj wszystkie reaktory pozostają wyłączone. Nie grozi nam scenariusz Czarnobyla, ani Fukushimy - zaznaczył Młynarkiewicz.

Podkreślił, że nie należy spożywać preparatów ze stabilnym jodem lub tzw. płynu lugola bez wyraźnych zaleceń. - Takie działanie jest bezsensowne i może być również szkodliwe.

W tym samym tonie wypowiadał się konsultant województwa mazowieckiego w zakresie endokrynologii prof. Wojciech Zgliczyński. - Nie należy przyjmować tabletek jodku potasu na zapas – podkreślił w piątek. - Mamy wystarczającą ilość tabletek z jodem – zapewnił.

- W momencie katastrofy nuklearnej może dojść do wyrzutu m.in. jodu promieniotwórczego do atmosfery. Dochodzi do skażenia terenu. (…) Skażony jod kumulując się w tarczycy z czasem może doprowadzić do nowotworu. Najbardziej narażone są organizmy, które się rozwijają: dzieci, młodzież, kobiety ciężarne, kobiety karmiące – wskazał.

W związku z tym, jak kontynuował, przygotowano tabletki z jodem stabilnym. - Przyjmowane w odpowiednim czasie mają one wysycić tarczycę, by nie przyjmowała tego złego jodu – wyjaśnił.

Prof. Zgliczyński akcentował, że jod kumuluje się w gruczole tarczowym. - Kumulacja jodu skażonego, czyli radioaktywnego może spowodować z czasem, odległym czasem, w niektórych przypadkach powstanie nowotworu – dodał.

Ekspert podkreślał, że jod w ramach prewencji przed ewentualnym w przyszłości zachorowaniem na raka tarczycy musi być podany w odpowiednim czasie. Akcentował, że nie należy przyjmować tabletek jodku potasu na zapas. - Mamy wystarczającą ilość tabletek z jodem – zapewnił.