Nie ma jednego czynnika, który może wpływać na nas stresogennie w miejscu pracy: dla jednych będą to zbyt wysokie oczekiwania stawiane przez zwierzchników, dla innych nierealizowane ambicje, dla jeszcze innych brak wspólnego języka z towarzyszem przy biurku. Jedno jest pewne – przedłużający się stres w pracy negatywnie odbija się na naszych zębach.

Reklama

Zgrzytanie zębami

Nawet w języku polskim znajdziemy powiedzenie „zgrzytać zębami ze złości”, co doskonale pokazuje tę zależność. Gdy się stresujemy, częściej, nawet zupełnie bezwiednie, zaciskamy szczęki i zgrzytamy zębami. Co gorsza, po zaśnięciu zgubny odruch nie daje nam spokoju, bo przez sen, odreagowując trudne sytuacje z dnia, również mimowolnie szczęka i żuchwa mogą być zaciśnięte, trzeć i zgrzytać. Konsekwencje?

Jest ich niemało, bo szkliwo się ściera, przez co zęby mogą wydawać się krótsze, kruszą się, zacierają się różnice pomiędzy powierzchniami siecznymi zębów przednich, pojawiają się też tzw. pionowe linie pęknięć i nadwrażliwość. Pacjenci mogą być zaskoczeni, bo mimo mycia zębów dwa razy dziennie, używania pasty z fluorem i unikania papierosów, ich zęby są mocno nadwyrężone. Rzadko podejrzenia padają na stresujący tryb życia – opisuje skutki dr n. med. Michał Knast z Dentim Clinic Medicover w Katowicach.

Jednym z sygnałów może być poranny ból żuchwy w okolicach ucha lub głowy. Układ kostny jest połączony mięśniami i ścięgnami, więc efekty zaburzenia harmonii w jednym miejscu możemy odczuwać w innym, bardziej odległym, jak np. w postaci bólu karku czy przypominających migrenę bólach głowy. Kluczowe są tu stawy skroniowo-żuchwowe.

Zaburzenia stawów skroniowo-żuchwowych

To dolegliwość, z którą nieczęsto wybieramy się do dentysty. Skupiamy się na zębach, dziąsłach, ale problemy ze stawami łączącymi żuchwę z czaszką nie są naszym priorytetem. Wbrew pozorom szczególnie doskwierać może nam właśnie w pracy.

Mówi się, że w przyrodzie wszystko dąży do równowagi, nie inaczej jest i w naszym organizmie. Gdy dojdzie do problemów w jednym miejscu, efektem domina rzutuje to na pozostałe narządy czy organy. Przeciążone stawy skroniowo-żuchwowe mogą niepokoić nas klikaniem, ale też powodując dolegliwości znacznie bardziej poważne, do których zaliczamy objawy bólowe w okolicach skroni, ucha, głowy, karku, barków i kręgosłupa. Wpływa na nie stres. Nie chodzi jednak tylko o nieświadome zgrzytanie zębami, ale też na przykład o niewłaściwą pozycję przy komputerze; nachylona głowa powoduje wysunięcie żuchwy i ponadnormatywne obciążenie stawów – wyjaśnia dentysta.

Reklama

Zagwarantowanie sobie właściwej pozycji na stanowisku pracy, czyli z wyprostowanym kręgosłupem, łokciami zgiętymi pod kątem prostym i stopami opartymi na ziemi, jest jednym z warunków utrzymania dobrego stanu uzębienia. Rozluźniona żuchwa powinna odstawać na 3 milimetry pomiędzy łukami zębowymi. Jeśli jest inaczej – mamy problem.

Próchnica

To może być zaskoczeniem dla wielu osób, bo jak stres może wpłynąć na większe ryzyko próchnicy? Tajemnica tkwi w ślinie.

Niepozornej wydzieliny produkujemy dziennie nawet 1,5 litra. Nikt o niej nie myśli jako o czymś ważnym dla zdrowia, a przecież pomaga nam jeść. Z trudem przełknęlibyśmy kęs kanapki, gdyby nie ona. Ma jednak więcej ról do odegrania, a główną jest ochrona zębów i tkanek jamy ustnej.

Histatyny, cystatyny, beta-defensyny, mucyny, lizozym, laktoferyna to tylko część z białek i innych związków w ślinie człowieka, których zadaniem jest zwalczanie chorobotwórczych patogenów: wirusów, bakterii i grzybów. Mało tego, w ślinie znajdują się składniki chroniące szkliwo i sprzyjające jego remineralizacji. Ktoś może zapytać: po co w takim razie myjemy zęby? Ślina po kilkudziesięciu minutach tworzy na zębach tzw. osłonkę nabytą, która jest bezbarwną, lepką powłoką. Bakterie tworzące na niej biofilm stwarzają zagrożenie próchnicą i chorobami dziąseł, dlatego usuwamy je, myjąc zęby – tłumaczy dr Knast

Ryzyko próchnicy rośnie przede wszystkim u osób, które tej wydzieliny mają zbyt mało. Dzieje się tak z wiekiem, ale również w wyniku niektórych chorób czy przyjmowanych leków. Jednym z istotnych czynników jest właśnie stres, który powoduje zagęszczenie śliny, słabszy jej przepływ, a tym samym: zwiększenie narażenia na problemy z zębami i dziąsłami.

Naukowcy stwierdzili również zależność pomiędzy stresem a zwiększeniem ilości lotnych związków siarki w wydychanym powietrzu, które odpowiadają za nieprzyjemny zapach oddechu. Innymi słowy: zestresowanym osobom może brzydko pachnieć z ust. Ale bez paniki, efekt znika, jeśli odpowiednio się nawodnimy i chwilę odpoczniemy – dodaje dentysta.

Choroby dziąseł

Stres nie jest tylko zjawiskiem psychologicznym, stoi za nim szereg reakcji biochemicznych. Wzrastają poziomy hormonów, jak adrenalina, noradrenalina i kortyzol. Nie pozostaje to bez wpływu na organizm, a tym bardziej na dziąsła. To delikatne tkanki tworzące system podtrzymujący zęby na swoim miejscu. Szkodzą im bakterie gromadzące się przy szyjkach zębowych, ale też wiele różnych czynników. Osłabione mogą paść ofiarą przewlekłego stanu zapalnego lub nawet paradontozy.

Wiele badań naukowych pokazuje zależność między stresem związanym z pracą, ale także tym dotyczącym sfery osobistej, a pogłębianiem się chorób przyzębia. Wyjaśnień może być wiele, jak osłabienie odpowiedzi immunologicznej hamowanej kortyzolem, trzeba też wspomnieć o zjawisku tzw. stresu oksydacyjnego, który powoduje zwężenie drobnych naczyń w przyzębiu i większą podatność na recesję oraz patogeny. Zdrowe zęby to nie tylko ta część korony, którą widzimy, ale również dziąsła, na które powinniśmy zwrócić pilniejszą uwagę – podsumowuje ekspert Dentim Clinic Medicover.

Przykłady z zakresu zdrowia jamy ustnej tylko uświadamiają nam jeszcze dobitniej, jak ogromny wpływ ma odczuwany stres nie tylko w pracy, ale i na co dzień na nasze zdrowie. Ważnym aspektem dbania o organizm powinna być nie tylko zrównoważona dieta, wysiłek fizyczny, regularne kontrole, ale także dążenie do eliminowania lub radzenia sobie z sytuacjami stresogennymi. Jedną z nich na pewno nie powinna być wizyta u dentysty.