– powiedziała w piątek dziennikarzom lek. Małgorzata Niekrasz, kierująca Oddziałem Neurologii i Odziałem Udarowym szczecińskiego szpitala wojewódzkiego.
Zaznaczyła, że przyjmowani na oddział pacjenci z reguły są w bardzo ciężkim stanie, trafiają do szpitala wojewódzkiego bardzo późno, z licznymi chorobami współistniejącymi.
– wyjaśniła lekarka. Dodała, że zakażenie SARS-CoV-2 wywołuje duże powikłania zakrzepowe.
Zaznaczyła, że w porównaniu do zeszłego roku praca całego zespołu na oddziale jest "niewspółmiernie ciężka".
wskazała Niekrasz.
Zaznaczyła, że chorzy z udarem z terenu trafiają na oddział za późno; wskazała, że możliwe, iż pacjenci korzystają z teleporad, podczas których trudno zdiagnozować udar. Część chorych – jak dodała lekarka – obawia się przyjazdu do szpitala i zwleka z decyzją. – podkreśliła.
Przytłaczająca liczba zgonów
Jak poinformowała, na oddziale jest wiele zgonów – wskazała, że ich liczba jest "przytłaczająca". – zaznaczyła.
Dodała, że wcześniej nie było takich sytuacji, a pacjenci po udarach po 8-10 dniach mogli zostać przeniesieni na oddział rehabilitacji. Zaznaczyła też, że na oddział neurologiczny trafiają również osoby młodsze.
Niekrasz wskazała, że w przypadku udaru lekarze mają 4,5 godz. na pomoc od chwili wystąpienia objawów. Zaapelowała, by osoby, które zaobserwują u siebie niepokojące objawy, takie jak zaburzenia mowy czy drętwienie, powinni dzwonić na numer alarmowy. – podsumowała lekarka.