- Gdy pacjenci płci męskiej i żeńskiej zgłaszają ten sam poziom bólu, obserwatorzy postrzegają ból pacjentek jako mniej intensywny i w związku z tym częściej zalecają im psychoterapię zamiast farmakoterapii. Mężczyznom zwyczajowo od razu podaje się leki łagodzące cierpienie. Ujawnia to ogromne nierówności wynikające z płci, prowadzące do różnic w opiece medycznej - tłumaczą autorzy publikacji.

Reklama

Zespół dr Elizabeth Losin przeprowadził badanie składające się z dwóch eksperymentów. W pierwszym z nich poproszono 50 uczestników o obejrzenie różnych nagrań wideo przedstawiających pacjentów płci męskiej i żeńskiej, którzy cierpieli z powodu bólu barku. Filmy pochodziły z bazy danych zawierającej nagrania rzeczywistych pacjentów z urazami barków, więc ich twarze wyrażały faktyczne cierpienie.

Następnie przy użyciu programu komputerowego naukowcy analizowali wyraz twarzy pacjentów, aby obiektywnie określić intensywność odczuwanego przez nich bólu.

W kolejnym etapie siłę bólu chorych na ekranie mieli ocenić uczestnicy badania. Posługiwali się skalą od 0 do 100, gdzie 0 oznaczało „całkowity brak bólu”, a 100 - „najgorszy możliwy ból”.

Drugi eksperyment był powtórzeniem pierwszego, ale z udziałem 200 uczestników. Tym razem po obejrzeniu filmów obserwatorzy zostali poproszeni o wypełnienie kwestionariusza „Gender Role Expectation of Pain", mierzącego związane z płcią stereotypy dotyczące wrażliwości na ból, wytrzymałości na ból i potrzeby zgłaszania bólu.

Uczestnicy mieli też odpowiedzieć, któremu z oglądanych pacjentów zaleciliby leki i w jakiej ilości, a któremu psychologiczne metody łagodzenia cierpienia.

Okazało, że w oczach uczestników badania kobiety odczuwały dużo mniejszy ból niż mężczyźni, którzy zgłaszali identyczny jego poziom i w ocenie programu komputerowego cierpieli tak samo. Dodatkowe analizy (wykorzystujące kwestionariusze dotyczące stereotypów związanych z płcią) pozwoliły stwierdzić, że takie postrzeganie w dużym stopniu spowodowane jest stereotypami.

- Jednym ze stereotypów jest myślenie, że kobiety są bardziej "wyraziste", jeśli chodzi o wyrażanie emocji, niż mężczyźni; nadmiernie ekspresyjne. To powoduje, że pojawia się tendencja do ignorowania ich zachowań bólowych - mówi dr Losin. - Druga strona tego samego stereotypu jest zaś taka, że mężczyźni są postrzegani jako stoicy, więc kiedy twarz któregoś z nich zdradza objawy cierpienia, myślimy od razu: "Ojej, on to chyba umiera!”.

- Wynikiem takiego stereotypowego myślenia jest to, że każdy pojedynczy przejaw bólu na twarzy mężczyzny wydaje nam się świadczyć o większym cierpieniu niż taki sam przejaw u kobiety - dodaje.

Jeśli chodzi o sposoby zwalczania bólu, to w przypadku kobiet uczestnicy dużo częściej zalecali metody psychologiczne, podczas gdy panom proponowali od razu leki przeciwbólowe.

Ponadto autorzy stwierdzili, że płeć osób biorących udział w badaniu (czyli oceniających poziom cierpienia innych) nie wpływa na ocenę bólu. Zarówno mężczyźni, jak i kobiety interpretowali ból pań jako mniej intensywny.

Jak mówi dr Losin, pomysł zbadania różnic w postrzeganiu bólu w zależności od płci pacjenta jest pochodną wcześniejszych badań, które wykazały, że kobietom często przepisuje się mniej leków niż mężczyznom i czekają one znacznie dłużej, aby je otrzymać.

Badaczka ma nadzieję, że tego typu publikacje przyczynią się w końcu do zauważenia i rozwiązania problemu różnic płci w opiece zdrowotnej.

- Myślę, że jedną z kluczowych informacji płynących z naszego badania, którą należy uświadamiać społeczeństwu, jest to, że ludzie, nawet lekarze, mają spójne uprzedzenia demograficzne w sposobie oceny bólu pacjentów płci męskiej i żeńskiej oraz że uprzedzenia te wpływają na decyzje dotyczące leczenia - podsumowuje Losin. - A stereotypy nie są prawdziwe: kobiety niekoniecznie są bardziej ekspresyjne niż mężczyźni, więc nie należy lekceważyć ich doświadczeń bólowych.

Reklama