Ostre kontury są w modzie

Reklama

Idealnie wyrzeźbiona i symetryczna linia żuchwy to dziś marzenie wielu 20- i 30-latków, które dodatkowo podsycają social media. W powszechnym przekonaniu, to właśnie dzięki perfekcyjnym konturom twarzy idole tacy jak Jungkook, Timothée Chalamet, Zendaya czy Gal Gadot, wypadają doskonale przed kamerą i zgarniają kolejne kontrakty reklamowe.

Mocno zarysowana, niemal posągowa żuchwa o ostrych konturach, postrzegana jest dziś jako główna cecha świadcząca o atrakcyjności, kolejna po wyćwiczonych pośladkach czy płaskim brzuchu. Nic więc dziwnego, że zarówno mężczyźni, jak i kobiety, których natura nie obdarzyła szczęką marvelowskiego superbohatera lub supermodelki, szukają sposobów na to, aby taki efekt osiągnąć.

W sieci można znaleźć już tysiące filmików instruujących, jak samemu, przy pomocy ćwiczeń poprawić kontury twarzy. Według influencerów wystarczy przez trzy miesiące, po 20-30 minut dziennie zagryzać silikonowy jaw exerciser, aby rozwinąć 3 kluczowe mięśnie odpowiadające za funkcje żucia - skroniowy, żwacz i przyśrodkowy.

Efektem tego ma być bardziej kanciasta żuchwa, ostrzejsze rysy oraz poprawione proporcje całej twarzy. I chociaż faktycznie, w wyniku samodzielnych ćwiczeń zmiany w wyglądzie zachodzą, to specjaliści ostrzegają - to niebezpieczny trend, który może przyczynić się do problemów bólowych w okolicach głowy, szyi i twarzy, a w konsekwencji - dysfunkcji stawów skroniowo-żuchwowych i „przeskoków” lub „kliknięć” w tym obszarze.

Niebezpieczne skutki samodzielnych eksperymentów

- Zmiany w wyglądzie, jakie zachodzą po samodzielnych ćwiczeniach z użyciem piłeczki, gryzaka lub innego gumowego przedmiotu są groźne dla zdrowia całej jamy ustnej, w tym jej najważniejszych funkcji - przestrzega mgr Justyna Walczewska, fizjoterapeuta z centrum Medicover Stomatologia Plac Konstytucji w Warszawie. Powód?

Reklama

- Stawy skroniowo-żuchwowe są wyjątkowymi stawami w naszym ciele, ponieważ pracują razem i jeden bez drugiego nie może funkcjonować. Mają zdolność poruszania się na boki, ale też do przodu i do tyłu. Łącząc żuchwę z kośćmi skroniowymi sprawiają, że możemy mówić, prawidłowo rozgryzać jedzenie czy ziewać. Przesadne obciążenie może jednak prowadzić do poważnych schorzeń, w tym do rozwoju TMD, czyli temporomandibular disorders - dysfunkcji stawu skroniowo-żuchwowego - wyjaśnia.

- Tak się właśnie dzieje, kiedy zaczynamy zagryzać gumową piłeczkę, która rzekomo ma nam pomóc w uformowaniu konturu żuchwy. Siła, z jaką jest zaciskana, a według niektórych producentów wynosi ona nawet 20 kg, jest tak duża, że może doprowadzić do całego szeregu zgubnych konsekwencji. Jeśli dołożymy do tego fakt, że czynność tę powtarza się miesiącami, codziennie nawet przez pół godziny, doprowadzamy do przeciążenia mięśni i stawów, w efekcie mamy gotowy przepis na rozwój patologicznych zmian w stawach. I to na własne życzenie - przestrzega fizjoterapeutka.

- To tak, jakbyśmy każdego dnia żuli jednocześnie po kilkadziesiąt gum lub zjadali pół kilograma orzeszków ziemnych na raz. Tylko, czy ktoś tak robi? - pyta.

Fizjoterapeuci wyliczają dziś kilka potencjalnych skutków gonitwy za nowym trendem z social mediów. Są to zarówno zmiany mięśniowo-powięziowe w obrębie głowy, połączenia głowy z szyją, kręgosłupa szyjnego, szyi i twarzy. Skutkiem "treningu" może być odczuwanie bólów głowy, uczucie zatykania lub piszczenia w uszach, zaciskanie lub zgrzytanie zębami (bruksizm), ścieranie się zębów, uczucie „zmęczonej” twarzy, recesja dziąseł, przemieszczenie dysku stawowego, zwyrodnienie stawu skroniowo- żuchwowego, a także zwiększona bądź częściej zmniejszona jego ruchliwość.

Specjaliści wskazują także na urazy mechaniczne, na jakie narażają się ćwiczący, w tym na zwichnięcia i przemieszczenia. Nie mniej poważnym problemem jest przerost mięśni żwacza i mięśni skroniowych, objaw typowy dla osób m.in. nałogowo żujących gumę. Dodatkowo, u osób z dysfunkcją stawu skroniowo-żuchwowego, dochodzi często do zmian układu zębów względem siebie, co przyczynia się do rozwoju choroby okluzyjnej.

- Stosując takie ćwiczenia, musimy liczyć się z tym, że za parę miesięcy wylądujemy u dentysty, a potem na wielomiesięcznej rehabilitacji u fizjoterapeuty, nie tylko z "klikającą" i "skrzypiącą” jak stare drzwi szczęką, ale przede wszystkim z silnym bólem całej twarzy, kręgosłupa szyjnego i wielu innych obszarów - mówi mgr Justyna Walczewska.

Przyczyna jest prosta

- U osób dotkniętych TMD dolegliwości bólowe są powszechne. Mają one różne natężenie od tępego, przez piekący, po pulsujący. Utrudnia to jedzenie, rozmowę, śmianie się, ziewanie. Typowe są bóle promieniujące od żuchwy do ucha i odwrotnie, a także bóle głowy - głównie skroni oraz często ból promieniuje na całą twarz - ostrzega ekspert.

Przykrych konsekwencji, jakie mogą czekać goniących za trendami jest więcej. - U chorujących na TMD szczęka wydaje dziwne dźwięki - "trzaska", "klika", "chrupie", np. przy ziewaniu czy przeżuwaniu. Normą są nawracające, często podobne do migrenowych, bóle głowy, bóle napięciowe szyi czy szumy uszne. W skrajnych przypadkach może dochodzić także do ograniczenia ruchomości szczęki, a nawet do szczękościsku lub zwichnięcia żuchwy - dodaje.

Sporo problemów powoduje także przerost mięśnia żwacza, prowadzący do nienaturalnych zmian w konturze twarzy, ale także do rozwoju bruksizmu. - To schorzenie cechujące się bezwiednym zaciskaniem i zgrzytaniem zębami, zwłaszcza podczas snu. Chorzy narażeni są na ścieranie, pękanie i rozchwianie zębów, a także na pojawienie się ubytków klinowych. Typowe dla tego schorzenia jest także krwawienie dziąseł, nadwrażliwość zębów wskutek starcia szkliwa, a także ból napięciowy, np. przy przeżuwaniu - wylicza fizjoterapeutka.

To nie koniec kłopotów. Trend z TikToka może przyczynić się także do mechanicznych uszkodzeń. Zaciskanie zębów przez dłuższy czas na twardym przedmiocie, a takim jest silikonowa piłeczka, może doprowadzić do bólu zdrowych zębów, starcia koron i pęknięć szkliwa, wręcz do złamania zębów - zwłaszcza, jeśli rozwija się w nich próchnica. Kwestią, na którą należy zwrócić szczególną uwagę, jest higiena takiego akcesorium. Zalegające na powierzchni piłeczki mikroorganizmy, mogą stać się źródłem infekcji bakteryjnych, wirusowych czy grzybiczych w jamie ustnej, w tym infekcji dziąseł - mówi ekspert.

Leczenie kosztuje krocie i trwa miesiącami

Niestety, ćwiczenia inspirowane tutorialami z TikToka czy Youtube mogą skutkować nie tylko bólem, ale również trwającymi tygodnie wizytami u dentysty. - Leczenie TMD trwa bardzo długo i bywa kosztowne. Jest ono złożone i wieloetapowe, do tego może być prowadzone wyłącznie przez zespół specjalistów podchodzących do tematu holistycznie. W zależności od stopnia i rodzaju dysfunkcji może ono obejmować m.in. leczenie ortodontyczne z użyciem aparatu, leczenie protetyczne pomagające w odbudowie ubytków, jak również złożone leczenie z zakresu implantologii,jak i chirurgii szczękowo-twarzowej - wylicza specjalistka Medicover Stomatologia.

- Po leczeniu zwykle następuje także wielomiesięczna rehabilitacja, podobnie jak po innych urazach stawów. Wskazana jest ona zwłaszcza, jeśli TMD towarzyszą m.in. bóle odcinka szyjnego i bóle głowy, a także nadmierne wysunięcie głowy do przodu czy nasilenie się objawów przy przyjmowaniu nieprawidłowej postawy ciała. Fizjoterapia stomatologiczna może wówczas obejmować m.in. terapię manualną, kinesiotaping, masaż czy inne niezbędne metody terapeutyczne – dodaje.

Pytanie zatem: czy warto kopiować pomysły stomatologicznych laików i testować produkty kupione na internetowych aukcjach? Medycy nie mają złudzeń. - Trendy, które co chwilę podsuwa nam sieć, żyją krótko, jednak ze zdrowotnymi konsekwencjami eksperymentów możemy zostać na lata. Jeśli więc chcemy coś poprawić w swoim wyglądzie, w tym m.in. w konturach twarzy, warto zasięgnąć porady lekarza – podsumowuje fizjoterapeutka.

W sieci można znaleźć rozwiązanie niemal każdego problemu i mnóstwo trików beauty. Stosowanie z pozoru niegroźnych, internetowych wynalazków na własną rękę może jednak spustoszyć nasz portfel i nadwyrężyć zdrowie. Zarówno współczesna stomatologia, jak i medycyna estetyczna, znają sposoby na to, aby przy pomocy sprawdzonych oraz bezpiecznych zabiegów pomóc w skorygowaniu rysów twarzy czy wyraźniejszym podkreśleniu wybranych jej partii, również linii żuchwy. Jeśli jednak zmagamy się z „klikającą” szczęką, koniecznie zasięgnijmy rady specjalisty.