Przed pandemią w szpitalu Babińskiego na siedmiotygodniowym leczeniu na Oddziale Terapii Uzależnień od Alkoholu przebywało 90 osób. Teraz liczba ta zmniejszyła się do 45 – to w związku z obostrzeniami, kwarantannami i koniecznością wygospodarowania części pomieszczeń szpitala na miejsca dla czekających na wyniki testu w kierunku COVID-19 lub dla zakażonych.

Reklama

- Przed pandemią pacjenci uzależnieni byli przyjmowani na oddział praktycznie bez kolejki. Teraz muszą czekać około miesiąca – powiedział rzecznik szpitala.

Według niego osoby, które przed pandemią przestały pić, w czasie pandemii nierzadko wracają do uzależnienia. - Ponownie przyjmujemy te same osoby – wyjaśnił Maciej Bóbr.

Osoby z problemami alkoholowymi poza przyjęciem na siedmiotygodniową terapię na oddziale zamkniętym mogą też liczyć na teleporadę poradni dla osób z problemami alkoholowymi.

- Tam mogą dzwonić także bliscy osób uzależnionych od alkoholu. Doradzamy im, jak sobie radzić z pijącym bliskim – zaznaczył rzecznik.

Szpital Babińskiego w związku z pandemią ograniczył, choć nie wstrzymał, przyjęcia planowe na wszystkie oddziały. Do placówki, poza osobami uzależnionymi, kwalifikowane są przede wszystkim przypadki pilne. Zanim osoba trafi na oddział, przez 10 dni, w specjalnie wydzielonej części placówki, czeka na wyniki testów w kierunku koronawirusa.

Pod koniec grudnia w szpitalu przebywało ok. 40 osób z podejrzeniem COVID-19 (czekających na wyniki testów) i ze zdiagnozowaną chorobą. Wcześniej, w kulminacyjnym momencie, osób podejrzewanych i zakażonych było 150.