Dziennik Gazeta Prawana logo

Zawału nie da się przechorować w domu

14 grudnia 2020, 15:32
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
.
shutterstock
Należy jak najszybciej wdrożyć opiekę ambulatoryjną i szpitalną niezwiązaną z COVID-19. Inaczej czeka nas epidemia chorób innych niż wywołane przez SARS-CoV-2

Pacjenci zmagający się z chorobami przewlekłymi nie mogą czekać na porady do końca pandemii. Powinni znajdować się pod stałą opieką lekarza. Specjalista zdrowia publicznego prof. Bolesław Samoliński podkreśla, że polski system ochrony zdrowia nie może zostać przekształcony wyłącznie w system antycovidowy. Grupa chorych, która szczególnie ucierpiała na zmianach w okresie pandemii, to chorzy kardiologicznie.

– wyjaśnia prof. Adam Witkowski, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, pełniący obowiązki kierownika Kliniki Kardiologii i Angiologii Interwencyjnej Narodowego Instytutu Kardiologii w Warszawie. I dodaje, że spowodowało to, iż liczba procedur kardiologii interwencyjnej stosowanych w ostrych zawałach serca spadła w czasie lockdownu o 35 proc., a zabiegów planowych o 74 proc. Jeśli chodzi o inne zabiegi, np. te wykonywane u pacjentów z zaburzeniami rytmu serca czy wszczepienia stymulatorów, to ich liczba zmalała o około 40 proc.

– O– dodaje prof. Adam Witkowski, według którego wiele szpitali pracuje na 50–60 proc. swoich możliwości.

Ograniczenie dostępności do leczenia wynikały przede wszystkim z decyzji dyrektorów placówek, by do szpitali przyjmować tylko pacjentów w stanach ostrych. To oznacza, że planowe przyjęcia zostały przez nich w części zawieszone.

Także sami pacjenci w czasie COVID-19 nie garną się do leczenia szpitalnego. Wielu woli przeczekać w domu nawet zawał. Zwłaszcza, gdy nie wiąże się on z dużym bólem. Bywa więc, że pacjenci zapisani na zabiegi planowe przesuwają je na późniejsze terminy. 

– zaznacza prof. Adam Witkowski.

PTK stara się przeciwdziałać sytuacji narastania odsetka chorych z niewydolnością serca. Drogą do tego miał być postulowany przez towarzystwo program koordynowanej opieki dla tego rodzaju pacjentów, których w Polsce jest około 1,2 mln. Został zainagurowany w 2018 r. Od tego czasu nic więcej się nie wydarzyło. Najpierw na przeszkodzie stanął brak środków na uruchomienie go w pilotażu, a potem przyszła pandemia. Obecnie PTK stara się namówić resort i posłów do powrotu do programu. – Pojawił się jednak pomysł wdrożenia innego rozwiązania: Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia. W swoim założeniu miał być podobny do działającej już Narodowej Strategii Onkologicznej. Prace nad nim jednak również zostały wstrzymane – informuje prof. Adam Witkowski.

Prof. dr hab. n. med. Marcin Grabowski, profesor w I Katedrze i Klinice Kardiologii WUM, podkreśla, że mamy do czynienia z trzema problemami. Po pierwsze odwleczono diagnostykę u chorych, którzy mieli pierwsze objawy choroby wieńcowej, niewydolności serca. Drugą grupą są chorzy, którzy pomimo objawów ciężkich stanów kardiologicznych, nawet zawału, nie zgłaszali się do szpitala, bo bali się wirusa, a teraz mają „przechodzone” zawały. Kolejną grupą są chorzy, którzy pomimo chorób przewlekłych nie kontynuowali terapii. Zdaniem prof. Grabowskiego kluczowe jest uruchomienie programu KOS niewydolność, którego założenia były już gotowe i pozytywnie ocenione przez ekspertów. Chodzi o spójny system obejmujący opiekę ambulatoryjną, szpitalną i domową, którego podstawą ma być opieka nad chorym sprawowana przez cały zespół: lekarza rodzinnego (POZ), pielęgniarki, specjalistów. Jego wprowadzenie ma zapewnić aktywny nadzór nad przebiegiem choroby, zwłaszcza po wypisaniu pacjenta ze szpitala, oraz poprawić świadomość pacjentów.  Kłopotem jest także to, że w praktyce został zwieszony KOS-zawał – całościowy program opieki i rehabilitacji kardiologicznej dla pacjentów po zawale mięśnia sercowego – który, jak mówi prof. Grabowski, bardzo się sprawdził i poprawił rokowania przeżycia o 20 proc.

W większych ośrodkach, do których rocznie trafia 500–600 pacjentów z zawałami, nawet czyli nawet jedna trzecia z nich powinna być włączona do opieki w ramach KOS-zawał. – – mówi prof. Grabowski.

Trzeba też pamiętać, że przewlekłe choroby kardiologiczne sprawiają, iż w przypadku zachorowania na COVID-19 rokowania są gorsze.

CZYTAJ WIĘCEJ NA TEN TEMAT W E-DGP>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: kardiologia
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj