We wtorek (24.11) protokół sanitarny - wypracowany przez Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii wspólnie z branżą narciarską - został zaakceptowany przez Główny Inspektorat Sanitarny. Stoki narciarskie i turystyczne będą otwarte w sezonie zimowym 2020/21 przy ścisłym reżimie sanitarnym, aby zapewnić bezpieczeństwo użytkownikom.

Reklama

Czy - poza reżimem sanitarnym - panujące w sezonie zimowym temperatury i wilgotność powietrza mogą mieć wpływ na rozprzestrzenianie się koronawirusa?

Na początku pandemii – między innymi w oparciu o badania laboratoryjne - naukowcy przypuszczali, że upalne, letnie temperatury ograniczą rozprzestrzenianie się choroby. Pogoda wpływa na środowisko, w którym koronawirus musi przetrwać, żeby zainfekować nowego żywiciela, a jednocześnie na ludzkie zachowania: wyjazdy, spotkania, rozluźnienie reżimu sanitarnego.

ZOBACZ AKTUALNĄ MAPĘ ZAKAŻEŃ>>>

Opublikowane na początku listopada na łamach „International Journal of Environmental Research and Public Health” najnowsze badanie przeprowadzone na Uniwersytecie Teksańskim w Austin (USA) pokazało jednak, że rola pogody w szerzeniu się zakażeń koronawirusem jest niewielka.

Jak wykazali naukowcy z Teksasu, niezależnie od tego, czy na zewnątrz jest gorąco czy zimno, przenoszenie się COVID-19 z jednej osoby na drugą zależy prawie wyłącznie od zachowania ludzi.

- Wpływ pogody jest niewielki. Dużo większe znacznie mają inne czynniki, np. nasza mobilność - wyjaśnia prof. Dev Niyogi, który kierował badaniami. - Pod względem znaczenia dla rozprzestrzeniania się pandemii pogoda jest na jednym z ostatnich miejsc.

Na potrzeby badania pogodę zdefiniowano jako „równoważną temperaturę powietrza”, czyli wartość, która łączy w sobie temperaturę i wilgotność. Naukowcy prześledzili, w jaki sposób wartość ta kształtowała się w czasie rozprzestrzeniania się wirusa na różnych obszarach w okresie od marca do lipca 2020 roku. Stworzyli kilka osobnych analiz: dla całych krajów, poszczególnych stanów oraz dla całego świata.

W porównaniu z innymi czynnikami, względne znaczenie pogody okazało się mniejsze niż 3 proc. Nie udowodniono, aby jakikolwiek rodzaj pogody sprzyjał albo hamował rozprzestrzenianie się SARS-CoV-2.

- Nie powinniśmy myśleć problemie COVID-19 jako o czymś napędzanym pogodą czy klimatem - uważają autorzy badania.

Z kolei w maju na łamach „Canadian Medical Association Journal” opublikowano kanadyjskie badania, które wskazują, że temperatura ani szerokość geograficzna mogą nie wpływać na rozprzestrzenianie się wirusa SARS-CoV-2 (przeanalizowane zostały 144 obszary geopolityczne). Również związek pomiędzy wilgotnością a transmisją wirusa okazał się słaby.

- Przeprowadziliśmy wstępne badanie, które sugerowało, że zarówno szerokość geograficzna, jak i temperatura mogą odgrywać pewną rolę - mówił wówczas dr Peter Jüni z University of Toronto i St.Michael's Hospital w Toronto. - Ale kiedy powtórzyliśmy badanie w znacznie bardziej rygorystycznych warunkach, otrzymaliśmy odwrotny wynik. To, że cieplejsza pogoda nie miała wpływu na przebieg pandemii, zaskoczyło autorów analiz.

Skuteczne okazały się natomiast m.in. zamykanie szkół, dystans społeczny i ograniczenie dużych zgromadzeń.

Natomiast niemiecko-szwajcarski zespół naukowców sprawdził, jak długo wirus utrzymuje zdolność zakażania na metalowej powierzchni w różnych temperaturach, od 4 st. C. - do 30 st. C.

Jak opisali badacze w publikacji w "Journal of Infection" (czerwiec 2020), okazało się, że już po godzinie jego zdolność do zakażania gwałtownie spada (na suchym metalu aż stukrotnie). Potem liczba aktywnych wirusów utrzymuje się przez kilka godzin na podobnym poziomie, po czym znów zaczyna maleć. W temperaturze 4 st. C. liczba aktywnych cząstek wirusowych spadała o połowę w czasie 13 godzin, w temperaturze pokojowej to samo zajmowało około 9 godzin, a w 30 stopniach - około 18 godzin.

- To zaskakujące: nie ma znaczenia, czy jest zimno, czy bardzo gorąco - podsumowała badanie prof. Stephanie Pfänder z Ruhr-Universität w Bochum.