Jak mówił Szumowski w telewizji Trwam, "gdyby oddzielić te duże ogniska, które mamy głównie w kopalniach, to bylibyśmy już w tendencji spadkowej". To pokazuje - dodał - że "transmisja pozioma między Polakami, w miastach i na wsiach, jest już znacznie, znacznie mniejsza".

Reklama

Szef MZ stwierdził, że "dzisiaj już wszyscy zapominają o tym, co było w lutym, marcu, o gigantycznych problemach we Francji, Włoszech, gdzie ludzie umierali tysiącami, a zakłady pogrzebowe nie nadążały z pogrzebami". - To dziś zdaje się koszmarem sennym, który minął i którego Polacy nie doświadczyli - dodał.

Obecnie - mówił minister - życie powoli wraca już do normalności. - Wszyscy patrzą, że koronawirus gdzieś znika, że ten zły sen mija i chcemy wrócić do normalności, ale jeżeli nie będziemy zachowywać pewnych zasad, pewnego reżimu np. w restauracjach, kawiarniach, na ulicy czy w autobusach, to ten wirus wróci, tak, jak widzieliśmy, że wrócił np. w Chinach - powiedział Szumowski.

Ocenił jednocześnie, że jeśli ktoś dzisiaj go pyta, jak Polska zdała egzamin z zachowania w obliczu pandemii koronawirusa, to - jak powiedział - "tu można powiedzieć wprost - po owocach ich poznacie". I stwierdził, że dzięki działaniom rządu i postawie obywateli w Polsce nie było "takich dramatów, jak u naszych sąsiadów".

Minister zaznaczył, że wszystkie decyzje, takie jak zamknięcie szkół, przedszkoli, centrów handlowych, granic itp, były bardzo trudne Ale - dodał - "fakt jest taki, że dzięki temu w Polsce ludzie nie umierali tak masowo, a każdy, kto zachorował, miał szansę trafić do szpitala i być leczonym".

Z danych przekazanych przez resort zdrowia - według stanu na środę wieczór - wynika, że dotąd odnotowano 19 tys. 739 przypadków zakażenia koronawirusem i 962 zgony z jego powodu. MZ informowało w środę rano, że wyzdrowiało 8183 osób.