Na dużą liczbę zgonów we Włoszech może mieć wpływ również fakt, że osoby zarażone miały kontakt z seniorami, dla których zarażenie bywa śmiertelne, o czym, jak powiedział Szumowski, poinformowali włoscy lekarze.

Reklama

Dodał, że w Polsce trzy osoby spośród 22 zarażonych są w stanie ciężkim, dwie z nich to osoby starsze, jedna w sile wieku. Minister tłumaczył, że statystycznie najcięższy przebieg choroby występuje u osób starszych, ale o tym, jak będziemy przechodzić chorobę, decydują również cechy osobnicze i to, jaką mamy odporność oraz czy mamy inne choroby towarzyszące.

Zaznaczył, że nie można precyzyjnie powiedzieć, do kiedy potrwa epidemia. - Zwykle mówimy o sezonowości występowania wirusa, ale z tym wirusem mamy pierwszy raz do czynienia. Badania laboratoryjne wskazują, że przy 20 stopniach C. przestaje być aktywny - powiedział.

Dodał, że rząd podejmuje działania prewencyjne mające na celu ograniczenie rozprzestrzeniania się choroby. Rozważa zamknięcie wszystkich szkół, część samorządów podjęła już takie decyzje, ale będzie to duże zaburzenie funkcjonowania państwa. - Ok. 2 mln osób, które będą opiekowały się dziećmi zostaną w domach. Bedzie to miało wpływ na funkcjonowanie urzędów, firm - powiedział.

Podkreślił, że Polska jako pierwsza wprowadziła kontrole epidemiologiczne na granicach, wcześniej karty lokalizacji pacjenta. - Najwięcej zarażonych nie przybyło z Włoch, ale z Niemiec, Wielkiej Brytanii - powiedział. Dodał, że ok. 70 tys. osób dziennie przekracza nasze granice i trudno byłoby wprowadzić takie rozwiązania jak np. Izrael dotyczące poddawania kwarantannie wszystkich osób przyjeżdżających do Polski. - Jeżeli poddajemy kwarantannie osoby z grupy ryzyka, możemy im zrobić testy, jest większe prawdopodobieństwo zastosowania odpowiedniego postępowania - powiedział.

Wskazał, że Polska postępuje według zaleceń WHO, która rekomenduje podejmowanie działań ponadwymiarowych, "bo w Europie krzywa zakażeń koronawirusem wciąż rośnie, w Chinach wydaje się być już bardziej opanowana". Dodał, że inne kraje europejskie podjęły takie działania przy nieporównywalnie większej liczbie chorych.

Minister wskazał, że testów na obecność koronawirusa wykonuje się w Polsce mniej niż np. w Niemczech, ale wynika to z tego, że mniej osób jest u nas zarażonych. - Robimy testy w zależności od ryzyka, im jest większe tym więcej testów robimy. W Wielkiej Brytanii moce przerobowe to 2 tys. testów na dobę, u nas również jest to możliwe - dodał.

Powiedział, że w Polsce nie brakuje respiratorów, trzeba je tylko przemieścić tam, gdzie są potrzebne. - Takie informacje przekazują ministerstwu zdrowia wojewodowie - dodał.

Zapewnił, że rząd podejmuje działania, żeby zabezpieczyć wszystkich pacjentów, nie tylko tych chorych na koronawirusa.