W czwartkowym wydaniu "SE" min. Szumowski podkreślił, że "zdrowie nigdy wcześniej nie było takim priorytetem rządu, jak w tej kadencji". - W 2019 roku po raz pierwszy wydamy ponad 100 mld zł na ochronę zdrowia. To środki budżetowe, NFZ, a także fundusze europejskie - podkreślił.

Według Szumowskiego, tempo wzrostu wydatków na ochronę zdrowia jest dwa razy większe niż za rządów Platformy Obywatelskiej. Odnosząc się do szefa PO Grzegorza Schetyny stwierdził, że "w jednym się z nim zgadza - że zdrowie powinno być ponad podziałami politycznymi". - Dlatego liczę na poparcie wszystkich klubów parlamentarnych dla złożonego projektu zwiększenia planu finansowego NFZ o dodatkowe 4 mld zł - powiedział.

Pytany o oczekiwania rezydentów, jeśli chodzi o kwestie płacowe i urlopowe, szef MZ zwrócił uwagę, że rok temu "osiągnięto pewien kompromis w tych sprawach wyrażony w zawartym porozumieniu".

- Dlatego teraz wplecenie nowych postulatów finansowych i urlopowych wykraczających ponad zawarte porozumienie do treści tych założeń do projektu i oczekiwanie, zresztą przez osoby podpisane pod tym porozumieniem, że prześlemy je 1:1 do parlamentu, byłoby z ich strony niezbyt odpowiedzialne. Szerokie uprawnienia finansowe i urlopowe, które nie wynikają z porozumienia, nie są akceptowalne - ocenił.

Pytany, czy nie zaskakuje go, że "rezydenci stale podnoszą temat nakładów", prof. Szumowski przyznał, że jest to dla niego "pewne zaskoczenie".

- Wymogi z tzw. ustawy 6 proc. są nie tylko spełniane, ale ona jest realizowana z istotnym naddatkiem. Niektórzy rezydenci uważają, że zapisane w ustawie 6 proc. szczegóły metodologii liczenia nakładów, są dla nich niezrozumiałe. Ale przecież ta metodologia jest niezmieniona od 2017 roku. Ani w toku negocjacji porozumienia na początku roku 2018, ani później w konsultacjach nowelizacji ustawy ta sprawa nie była przez nich zgłaszana, dlatego dziwi mnie to, że akurat teraz niektórzy to podnoszą. Wręcz zarzucono mi oszustwo. Martwi mnie, że niektórzy wolą oszczerstwa zamiast spokojnego dialogu. Dla mnie jednak najważniejsze, że nakłady systematycznie i szybko rosną, a ustawa gwarantuje, że będzie tak również w latach następnych. Oraz fakt, że w 2019 nakłady na zdrowie są dużo większe niż przewiduje ustawa - powiedział.

W odpowiedzi na pytanie, ile zarabia rezydent, minister zdrowia poinformował, że "aktualnie jest to od 4 tys. do 5,3 tys. zł wynagrodzenia zasadniczego".

- Dodatkowo wynagrodzenie zasadnicze zwiększone jest o 600-700 zł, jeżeli lekarz zobowiąże się do przepracowania w kraju dwóch lat w placówce świadczącej usługi na podstawie kontraktu z NFZ. Do tego dochodzą przynajmniej dwa dyżury, dla których stawką jest 150 proc. stawki godzinowej w dzień i 200 proc. w nocy i dni świąteczne, czyli od kilkuset do ponad tysiąca złotych za jeden dyżur. Oznacza to, że lekarz rezydent może zarobić ok. 6 tys. zł z tytułu realizacji szkolenia specjalizacyjnego, czyli za jeden etat i dwa dyżury w miesiącu - dodał.