Marcin Warchoł, wiceminister sprawiedliwości: – W Polsce nie może rozwijać się szarlataneria medyczna. Analizujemy w ministerstwie tę sprawę i jeśli okaże się, że brakuje podstaw do skutecznego ścigania ludzi wciskających kit ciężko chorym, zostaną podjęte prace nad nowelizacją przepisów.

Mariusz Bidziński, wspólnik w kancelarii Chmaj i Wspólnicy: – Nie ma potrzeby zmieniania przepisów, trzeba zacząć stosować te istniejące.

Jakub Kosikowski, lekarz: – Krew mnie zalewa, gdy widzę, że ludzie odstępują od konwencjonalnych, działających terapii, by przerzucić się na wymysły Jerzego Zięby. Ale też trzeba być szczerym i przyznać, że niektórzy z lekarzy pomogli mu rozwinąć biznes. Wypowiadają się niezgodnie z obecną wiedzą naukową, a Zięba to błyskawicznie wykorzystuje.

Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej: – Sytuacja z Ziębą przypomina nowotwór. Gdy był mały, należało go wyciąć. Ale pozwolono mu urosnąć i teraz o skuteczne cięcie o wiele trudniej. To nie Zięba jest silny, to państwo jest słabe.

Maria Libura, ekspertka Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego: – Pokazowy proces pana Zięby niewiele zmieni, bo pomija podstawowy problem, czyli to, dlaczego jest tak duży popyt na tego typu oferty.