Skąd ten problem?
Istnieją dziś dziesiątki sposobów na to, żeby zahamować wypadanie włosów i powstawanie charakterystycznych zakoli. W niektórych przypadkach wystarczająca okazuje się zmiana szamponu, odżywki czy odpowiednia suplementacja (np. wit. A, E, C, H, F i wit. z grupy B). Bywa, że efekt przynosi zastosowanie mezoterapii odżywczym koktajlem czy terapii z wykorzystaniem np. finasterydu, dutasterydu czy minoxidilum. Efekt jednak często zależy od przyczyny utraty włosów.
-- tłumaczy dr n. med. Elżbieta Meszyńska, dermatolog z Dr Turowski Hair Restoration Clinic w Katowicach.
- - dodaje.
Zamiast maszynki - FUE manualne lub z pomocą robota
Właściwe rozpoznanie przyczyny oraz dobrze dobrana terapia jest w stanie zahamować lub spowolnić proces wypadania włosów. Co jednak w sytuacji, kiedy nie pomagają już ani kosmetyki, ani zabiegi medycyny estetycznej, ani leki? Ogolenie się na łyso i tupecik to nie jedyne rozwiązania. Rozwiązaniem może być transplantacja włosów. Tego typu zabiegów jest coraz więcej, jest więc w czym wybierać.
Coraz częściej stosowaną obecnie metodą jest metoda FUE, czyli follicular unit extraction. Polega ona na ręcznym pobraniu pojedynczych zespołów mieszków włosowych i ręcznym wszczepieniu ich w miejscu powstania łysiny. Włosy pobiera się z miejsca na głowie, gdzie rosną one zawsze, czyli z jej tyłu. Włosy na tym obszarze są bowiem odporne na działanie hormonu DHT. Następnie wykonuje się setki mikroskopijnych otworów, w które wprowadza się włosy. W ten sposób przeszczepiana jest cała struktura włosów, a nawet komórki macierzyste stymulujące ich wzrost. Zabieg odbudowuje nie tylko ubytki w owłosieniu, jest w stanie także obniżyć linię włosów oraz zagęścić je. Nieco inaczej wygląda zabieg FUE z wykorzystaniem specjalnego robota ARTAS. Takie rozwiązanie w Polsce dostępne jest od niedawna.
- - mówi dr Grzegorz Turowski, chirurg z Dr Turowski Hair Restoration Clinic w Katowicach.
Na tym praca robota się nie kończy. Maszyna wykonuje także mikrootwory do wszczepienia mieszków włosowych, w które specjaliści już ręcznie wprowadzają pobrane zespoły mieszkowe. W ciągu zaledwie godziny robot potrafi zebrać ponad 1000 włosów i wykonać ponad 3000 nakłuć. Dzięki temu wykonany zabieg jest mniej inwazyjny i mniej bolesny, nie pozostawia także bolesnych i na zawsze widocznych blizn.
- - mówi dr Turowski. To dobra wiadomość dla łysiejących. Tym bardziej, że jeszcze do niedawna przeszczep włosów wiązał się ze znacznie bardziej skomplikowanym zabiegiem. Polegał on najczęściej na pobraniu pasa skóry razem z mieszkami włosowymi i wszczepieniu go w miejsce, w którym ubyło włosów. -- mówi ekspert z Dr Turowski Hair Restoration Clinic.