- Antykoncepcja jest jednym z największych osiągnięć zdrowia publicznego - powiedziała kierownik Katedry Zdrowia Kobiety Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach prof. Violetta Skrzypulec-Plinta. Dodała, że wiąż nie jest ona w pełni wykorzystywana, szczególnie w naszym kraju. Jednym z powodów są błędy w stosowaniu antykoncepcji hormonalnej.

Polskie Towarzystwo Ginekologiczne podaje, że na 3,5 mln nieplanowanych ciąż w Stanach Zjednoczonych co piąta związana jest nieprawidłowym przyjmowaniem zleconej przez lekarza antykoncepcji.

Z danych przedstawionych na spotkaniu przez prof. Skrzypulec-Plintę wynika, że 42 proc. kobiet zapomina o wzięciu tabletki w pierwszym tygodniu po kilkudniowej przerwie w ich zażywaniu.

Niektóre schematy antykoncepcji hormonalnej polegają na stosowaniu pigułek przez trzy tygodnie, żeby zahamować rozwój pęcherzyków jajnikowych i tworzenie się gotowych do zapłodnienia jajeczek. Potem jest siedmiodniowa przerwa, zanim pęcherzyki jajnikowe ponownie się uaktywnią. Jest to tzw. schemat 21+7.

Po tej przerwie bardzo ważne jest ponowne przyjmowanie pigułek antykoncepcyjnych, gdyż po kilku następnych dniach może dojść do owulacji. Właśnie w tym okresie błędy w ich stosowaniu popełniane są najczęściej. Pierwszy tydzień jest najtrudniejszym etapem w całym, 28-dniowym cyklu antykoncepcji hormonalnej.

Oprócz niego stosowany jest schemat 24+4, w którym przerwa w przyjmowaniu pigułek jest jedynie czterodniowa, co nieco zmniejsza ryzyko popełnienia błędu.

- Nic nie powinno się zdarzyć, gdy kobieta zapomni wziąć jedną pigułkę, ale po dwóch może być już kłopot – podkreśliła prof. Skrzypulec-Plinta. Dodała, że 47 proc. nastolatek zapomina o zażyciu jednej pigułki hormonalnej w jednym cyklu, a 22 proc. – dwóch lub więcej tabletek.

Aby zmniejszyć ryzyko popełnienia błędu, powstały zestawy do 28 dniowej antykoncepcji hormonalnej, w której kobieta codziennie zażywa tabletki, przy czym przez kilka dni są to jedynie "puste" pigułki, zawierające jedynie placebo (substancję o obojętnym działaniu – PAP). - Taki schemat antykoncepcji może zmniejszyć ryzyko popełnienia błędu" – podkreśliła prof. Skrzypulec-Plinta.

Od 1990 r. dostępna jest również antykoncepcja długoterminowa. Polega na wszczepieniu wkładki domacicznej lub podskórnego implantu, które uwalniają hormon przez 3 do 5 lat. W 2020 r. ma być wprowadzony pierwszy chip antykoncepcyjny codziennie uwalniający odpowiednią dawkę hormonu.

- Nie ma idealnej antykoncepcji, ani tej jednej najlepszej, są różne metody, które trzeba dopasować do potrzeb i oczekiwań konkretnej kobiety – powiedziała prof. Skrzypulec-Plinta. Podkreśliła również, że antykoncepcja musi być dobrana i zlecona przez lekarza; "nie wolno polegać wyłącznie na Internecie i dr. Google".

Zdaniem specjalistki, lekarz musi "przeczytać" kobietę, czyli określić jaki jest jej stan zdrowia, styl życia, skłonność do różnych schorzeń oraz oczekiwania. W zależności od tego można dobrać antykoncepcję. U nastolatek pigułki hormonalne nie mogą być stosowane wcześniej, jak po dwóch latach od wystąpienia pierwszej miesiączki.

- Antykoncepcja hormonalna stosowana jest w coraz mniejszych dawkach, a jej działanie nie ogranicza się wyłącznie do zapobiegania niechcianych ciąż. Wykazuje ona również działanie lecznicze – zwróciła uwagę prof. Skrzypulec-Plinta.

Kobiety zażywające "hormony" o 78 proc. mniej narażone są na torbiele jajników, o 50 proc. rzadziej chorują z powodu raka jajnika i o 44 proc. mniej cierpią na mastopatię, łagodne zmiany w piersi o charakterze włóknisto-torbielowatym. - W USA 12 mln kobiet stosuje tabletki antykoncepcyjne z powodu bólów miesiączkowych i nieregularnego cyklu – dodała specjalistka.

Zdaniem prof. Skrzypulec-Plinty nie ma z góry ustalonego wieku, w którym można zaprzestać stosowania antykoncepcji. Zależy to od okresu przekwitania, które u poszczególnych kobiet może przebiegać inaczej. Decydujące znaczenie ma badanie poziomu hormonów. Przykładowo, uczucie uderzenia gorąca między jednym a drugim cyklem może świadczyć jedynie o obniżonym poziomie hormonu tarczycy TSH, a nie spadku estrogenów.