W połowie maja Kozłowska skierowała pismo do komendanta głównego policji Jarosława Szymczyka, w którym ocenia, że należy opracować wytyczne dotyczące postępowania funkcjonariuszy policji wobec osób zaburzeniami psychicznymi.

Z informacji wpływających do biura Rzecznika Praw Pacjenta wynika, że zdarzają się przypadki, iż przed lub w trakcie podejmowania działań przez zespół ratownictwa medycznego policjanci biorący udział w interwencji stosują kajdanki, w których pacjent jest później przewożony na Izbę Przyjęć.

Kozłowska wskazuje, że praktyki takie miały miejsce m.in. w województwach świętokrzyskim, śląskim i podlaskim. Zdarzały się też przypadki, gdy policjanci samodzielnie (bez współpracy z ratownikami medycznymi) transportowali osoby z zaburzeniami do szpitala, zakładając im kajdanki. Personel medyczny jednej z lubuskich placówek informował także o używaniu przez funkcjonariuszy policji gazu pieprzowego wobec pacjentów w trakcie interwencji w Izbie Przyjęć.

Rzeczniczka przywołuje także stanowisko kierownika Izby Przyjęć szpitala psychiatrycznego z województwa świętokrzyskiego, który informował o przypadkach, gdy personel medyczny nie był w stanie - nawet po przyjeździe policji - zdjąć założonych kajdanek i potrzebne była interwencja ślusarza.

Kierownik wyjaśniał, że pacjent chory psychicznie nie jest w stanie kontrolować swojego zachowania, a założenie kajdanek nie przerywa agresywnego zachowania i nie ułatwia jego zabezpieczenia na Izbie Przyjęć. Pacjent w kajdankach często musi być obezwładniany przez kilka osób, czego można uniknąć przy zastosowaniu kaftana bezpieczeństwa w trakcie transportu. Kierownik wskazał, że kajdanki utrudniają też wykonywanie niektórych czynności medycznych niezbędnych np. w przypadku napadów padaczkowych lub przy nagłym zatrzymaniu krążenia.

Kozłowska dodaje, że w sprawie sytuacji w woj. świętokrzyskim występowała do przedstawicieli podmiotów leczniczych, urzędu marszałkowskiego oraz komendanta wojewódzkiego, co spotkało się z pozytywną reakcją i zainicjowaniem właściwych działań.

Rzeczniczka przypomina, że regulacje dotyczące stosowania przymusu bezpośredniego wobec osoby z zaburzeniami psychicznymi są zawarte w ustawie o ochronie zdrowia psychicznego oraz w rozporządzeniu Ministra Zdrowia. Zgodnie z nimi przymus bezpośredni wobec osoby z zaburzeniami psychicznymi można stosować m.in. wówczas, gdy osoba ta dopuszcza się zamachu przeciwko zdrowiu lub życiu własnemu lub innej osoby albo gwałtownie niszczy przedmioty znajdujące się w ich otoczeniu. Osobę, wobec której mają być podjęte środki przymusu bezpośredniego, należy o tym uprzedzić.

Przymus bezpośredni stosuje się nie dłużej niż przez czas niezbędny do uzyskania pomocy lekarskiej, a w przypadku gdy jest to utrudnione - na czas przewiezienia do szpitala. Przewiezienie pacjenta z zastosowaniem przymusu bezpośredniego następuje w obecności zespołu ratownictwa medycznego.

W oparciu o obowiązujące przepisy, rzeczniczka uznaje, że kajdanki stosowane przez policję - jako dopuszczony prawem środek przymusu bezpośredniego - nie mogą być stosowane w czasie przewozu pacjenta środkiem transportu zespołu ratownictwa medycznego. Wyjaśnia, że pomoc udzielana ratownikom przez policję nie może być rozumiana jako zabezpieczenie pacjenta kajdankami w celu przewozu do szpitala psychiatrycznego. Przypomina, że zespoły ratownictwa medycznego dysponują własnymi urządzeniami stosowanymi do unieruchomienia.

- Rzecznik uznaje za niedopuszczalne przywożenie osoby z zaburzeniami psychicznymi w kajdankach na Izbę Przyjęć szpitala psychiatrycznego lub szpitala wielospecjalistycznego, ponieważ w znaczny sposób utrudnia to udzielenie pacjentowi stosownej pomocy medycznej - czytamy w piśmie do komendanta głównego policji.

KGP powinna odpowiedzieć na pismo rzeczniczki w ciągu 30 dni.