Brak snu bywa zabójczy

Reklama

Na problemy ze snem narzeka do drugi Polak, niektóre źródła podają, że na zaburzenia snu może już cierpieć nawet dwie trzecie z nas. Jedną z przyczyn problemu może być obturacyjny bezdech senny (OBS). Jest to poważna choroba zagrażająca życiu, która może rozwijać się w ukryciu przez kilka, a nawet kilkanaście lat. Nieleczona może mieć tragiczne konsekwencje dla naszego zdrowia. Przykładowe jej powikłania to zaburzenia rytmu serca, udary mózgu, nadciśnienie tętnicze krwi, cukrzyca, depresja czy wypadki drogowe.

- U osób cierpiących na najłagodniejszą postać OBS ryzyko pojawienia się nadciśnienia jest 2 razy większe niż u osoby bez tego schorzenia. W przypadku umiarkowanego rodzaju bezdechu sennego ryzyko jest już potrójne. W przypadku nadciśnienia, które potocznie nazywane jest „cichym zabójcą”, wyeliminowanie czynników ryzyka staje się kwestią kluczową dla naszego zdrowia – mówi lek. stom. Monika Stachowicz z Centrum Periodent w Warszawie, które zajmuje się terapią OBS.

Przebieg choroby składa się z serii epizodów, kiedy cierpiąca na nią osoba przestaje oddychać w trakcie snu na 10 sekund lub dłużej. Niestety, często lekceważymy pierwsze sygnały ze strony organizmu i nie szukamy pomocy. Wiele ludzi nie spodziewa się np. że remedium na swoje problemy znajdzie właśnie u stomatologa. Kłopoty ze snem to jeden z najczęstszych objawów OBS, co jeszcze powinno nas zaniepokoić?

- Najpowszechniejsze objawy bezdechu sennego to głośne, nieregularne chrapanie, nadmierna potliwość, poranne bóle głowy, senność w ciągu dnia lub przeciwnie - bezsenność, huśtawki nastrojów, drażliwość, ból gardła, a także suchość w jamie ustnej, która swoją drogą zwiększa ryzyko halitozy czy próchnicy. Sen takiej osoby jest niespokojny, przerywany, nieregularny, co często uniemożliwia normalne funkcjonowanie w dzień. Sen jest bardzo ważny dla regeneracji całego organizmu. Gdy go zabraknie, pacjent jest przemęczony, może mieć problemy z koncentracją czy pamięcią, u mężczyzn może wystąpić spadek testosteronu i problemy z potencją. A to i tak jedne z tych „łagodniejszych” powikłań – wymienia ekspert.

Po dobry sen do stomatologa?

Wbrew potocznemu myśleniu, specjalista medycyny snu to nie jedyna osoba, która pomoże uporać nam się ze schorzeniem. Potwierdza to Academy of General Dentistry (AGD) informując, że właśnie stomatolog, nawet częściej od lekarza ogólnego, jest w stanie zdiagnozować to schorzenie u pacjenta poprzez rutynowy wywiad i zaobserwowanie takich symptomów jak senność, bóle głowy czy problem suchości w jamie ustnej (taka osoba często śpi z otwartymi ustami). Tym bardziej, że objawy te mogą mieć związek z dolegliwościami na tle stomatologicznym, np. bruksizmem, czyli zgrzytaniem zębami. Po konsultacji ze specjalistą w zakresie zaburzeń snu, możemy zdecydować się na leczenie tej choroby u stomatologa.

- Metoda terapii bezdechu różni się w zależności od stopnia nasilenia choroby. Np. w przypadku łagodnej i umiarkowanej odmiany bezdechu wystarczająca może okazać się zmiana nawyków: inna pozycja podczas snu, utrata zbędnych kilogramów, rzucenie palenia, a także noszenie do snu specjalnego aparatu do korekcji ułożenia żuchwy (MAD). Wygląda on jak sportowy ochraniacz na zęby i jest dobierany w gabinecie dentystycznym lub też dostosowywany indywidualnie. Jego działanie polega na zmianie położenia szczęki i języka oraz zwiększeniu średnicy gardła, co usprawnia przepływ powietrza i w wielu przypadkach eliminuje problem bezdechu – wyjaśnia stomatolog.

Wielu stomatologów z powodzeniem dostosowuje aparat stomatologiczny pod konkretnego pacjenta i skutecznie leczy bezdech senny. Podstawą jest jednak obserwacja, gdyż choroba nie zawsze daje charakterystyczne objawy, z tego też względu może pozostać nierozpoznana przez wiele lat.